• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 16 Dalej »
[1.1959] Standing in the January dusk, pale as the moon | Aloysius, Prudence

[1.1959] Standing in the January dusk, pale as the moon | Aloysius, Prudence
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#14
04.11.2025, 18:13  ✶  

- Musisz wybaczyć mi, że Cię rozczarowałam, jak widać nawet ja nie mam planu na wszystko. - Nie, żeby była z tego powodu szczególnie zadowolona. Nigdy jednak przez myśl by jej nie przeszło, że powrót do Hogwartu okaże się dla niej tak spektakularny. Jak widać warto było jednak spodziewać się niespodziewanego, nigdy nie można mieć pewności, że los nie postanowi zaśmiać Ci się w twarz. Trochę tak potraktowała ten dzień, jako naprawdę okropny chichot losu.

Nie udawała, że jest w wyśmienitej formie, na to było już za późno, nie było sensu teraz zakładać tej typowej dla niej maski, jutro wszystko wróci do normy, dzisiaj, dzisiaj miało być zupełnie inaczej.

- Połowa to wcale nie tak źle. - Cóż, na pewno musiał mieć doświadczenie w radzeniu sobie z sytuacjami, w które się wpakowywał, nie mogła tego negować, bo wiedziała, jak to wygląda. Dzisiaj zresztą nie miała chęci na niepotrzebne łapanie za słowa, czy szukanie dziury w całym, to nie był na to odpowiedni moment, niby zawsze chętnie to robiła, ale no nie tym razem. Ból w kostce, wszystko to, co wydarzyło się po tym tańcu na lodzie... to wystarczyło, aby zeszła z tonu. Na pewno nie potrwa to wiecznie, jednak póki co spasowała.

- Już nie przesadzaj, to byłoby zbyt wiele. - Podobne słowa pewnie nie przeszłyby jej przez gardło, miała swoje granice. - Bez Ciebie na pewno bym sobie poradziła znacznie gorzej. - Na to akurat było ją stać, jednak nie do końca chciała dopuścić do tego, by z jej ust padły słowa, że potrzebuje jego pomocy. Co to to nie, nie uderzyła się w głowę podczas tego upadku, tylko nieco pokiereszowała stopę.

Pozwoliła się sobie o niego oprzeć, skoro sam zaproponował jej wsparcie, to z niego korzystała, jakby to była najbardziej zwyczajna rzecz na świecie, chociaż w ich przypadku było przecież zupełnie inaczej. Jakoś poruszali się przed siebie, zakładała, że ta droga potrwa dużo, oby inni nie zdążyli wyjść z Wielkiej Sali nim nie doczłapią się na górę.

- ale nic. - Odpuściła, nie chciała drążyć tematu. Tak, to było dla niej nietypowe, jednak nie miała siły na żadne słowne przepychanki, naprawdę nie dzisiaj. - Czasem potrafię ugryźć się w język. - Zdarzyło się to przy nim pierwszy raz, bo nie miała w zwyczaju zważać na słowa, jednak ta sytuacja była wyjątkowa, więc mogła zachować się zupełnie inaczej niż zazwyczaj, nie miała zamiaru się z tego tłumaczyć.

- Mhm. - Jasne, miała się nie przejmować konsekwencjami, łatwo było to mówić komuś jego pokroju, kiedy ona podchodziła do tego zupełnie inaczej, przywykła do brania odpowiedzialności za swoje czyny, a w tej sytuacji to on by za nią oberwał, gdyby coś poszło nie tak. Trudno jej się było z tym pogodzić. Zrobiła jednak co powiedział, skupiał się na tym, żeby się nie przewrócić po raz kolejny. Nie było to najtrudniejszą częścią tego, co mieli jeszcze zrobić.

- Normalnie? - Nie było to może szczególnie elokwentne, no ale nie widziała innej odpowiedzi na to pytanie. - Niektórzy nie widzą niczego złego w przystosowaniu się do ogólnie przyjętych norm. - Miała swoje za uszami, ciągnęło ją do nielegalnych dziedzin magii, ale o tym nie wiedział zupełnie nikt. Wydawać się więc mogło, że jej moralność naprawdę istnieje, i przestrzega wszystkich możliwych zasad. - Kiedy je oddajesz? - Zapytała jeszcze zaczepnie, chociaż doskonale znała odpowiedź na to pytanie, pożyczał je na wieczne nieoddanie, co było równoznaczne kradzieży.

- Po prostu nigdy nie widziałeś mnie kłamiącej tak naprawdę. - Musiała jakoś bronić swoich umiejętności, chociaż powinna się z nim zgodzić. Kiedy zaczynała kręcić od razu było to po niej widoczne, zresztą tak naprawdę praktycznie nigdy nie musiała tego robić, nie miała w tym zbyt dużego doświadczenia.

- Jesteś okropnie pewny siebie. - Nie mogła powstrzymać się przed komentarzem na to jego mogę wszystko. Nie miała pojęcia jak można było w sobie wyhodować taką śmiałość. Cóż, pozostawało mu tego tylko pozazdrościć, ona pewnie nigdy nie wypowiedziałaby podobnych słów. - Skoro są to interesy, to jaki masz mieć z tego zysk? - Musiała zapytać, jeśli przedstawiał to w ten sposób. Wolała wiedzieć, czy powinna się spodziewać zapłaty, rzadko kiedy bowiem zdarzało się ludziom pomagać zupełnie bezinteresownie.

- Wcale nie tak po prostu, tych schodów jest wiele. - Nie odezwała się na ten komentarz związany ze ślubem, wiedziała, że próbował ją nieco wyprowadzić z równowagi, a przynajmniej tak się jej wydawało. - Wolałabym, żebyś się przeze mnie z nich nie sturlał. - Droga, którą mieli pokonać nie należała do najłatwiejszych, jednak po tym krótkim zawahaniu postanowiła się zgodzić na ten jego plan i pomysł, oby tego nie żałowała.

- Dobrze wiedzieć. - Znalazła się w jego ramionach, uniósł ją delikatnie, poradził sobie z jej ciężarem, jakby prawie nic nie ważyła, co nieco ją zaskoczyło. Nie spodziewała się, że kiedykolwiek znajdzie się tak blisko niego, i że będzie jej tam całkiem wygodnie. Zarzuciła dłonie na jego szyję, aby faktycznie przypadkiem nie zaliczyć kolejnego upadku, zrobiła to bardzo delikatnie, nie chcąc zrobić mu krzywdy.

- Gdyby nie to dramatyzowanie to nie miałabym szansy zobaczyć, że jednak jesteś człowiekiem, więc może jednak było warto. - Nie, żeby kiedyś próbowała dostrzec w nim coś więcej niż osobę, która irytowała ją najbardziej na świecie, jednak ten dzień pokazał jej, że nawet największe demony czasem potrafią pokazać swoje ludzkie odbicie.

- i daruj sobie, to raczej przez to, że w zamku jest gorąco, nie przez Ciebie, chociaż zdarza mi się być dzięki Tobie czerwoną ze złości. - Wolała nie myśleć o tym, jak okropnie teraz wyglądała, była na to zbytnio zmęczona.



Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (7156), Prudence Fenwick (5383)




Wiadomości w tym wątku
[1.1959] Standing in the January dusk, pale as the moon | Aloysius, Prudence - przez Benjy Fenwick - 31.10.2025, 16:21
RE: [1.1959] Standing in the January dusk, pale as the moon | Aloysius, Prudence - przez Prudence Fenwick - 02.11.2025, 20:16
RE: [1.1959] Standing in the January dusk, pale as the moon | Aloysius, Prudence - przez Benjy Fenwick - 02.11.2025, 20:46
RE: [1.1959] Standing in the January dusk, pale as the moon | Aloysius, Prudence - przez Prudence Fenwick - 02.11.2025, 21:39
RE: [1.1959] Standing in the January dusk, pale as the moon | Aloysius, Prudence - przez Benjy Fenwick - 02.11.2025, 23:22
RE: [1.1959] Standing in the January dusk, pale as the moon | Aloysius, Prudence - przez Prudence Fenwick - 03.11.2025, 14:45
RE: [1.1959] Standing in the January dusk, pale as the moon | Aloysius, Prudence - przez Benjy Fenwick - 03.11.2025, 15:20
RE: [1.1959] Standing in the January dusk, pale as the moon | Aloysius, Prudence - przez Prudence Fenwick - 03.11.2025, 19:20
RE: [1.1959] Standing in the January dusk, pale as the moon | Aloysius, Prudence - przez Benjy Fenwick - 03.11.2025, 20:44
RE: [1.1959] Standing in the January dusk, pale as the moon | Aloysius, Prudence - przez Prudence Fenwick - 03.11.2025, 21:46
RE: [1.1959] Standing in the January dusk, pale as the moon | Aloysius, Prudence - przez Benjy Fenwick - 03.11.2025, 22:45
RE: [1.1959] Standing in the January dusk, pale as the moon | Aloysius, Prudence - przez Prudence Fenwick - 04.11.2025, 00:09
RE: [1.1959] Standing in the January dusk, pale as the moon | Aloysius, Prudence - przez Benjy Fenwick - 04.11.2025, 02:05
RE: [1.1959] Standing in the January dusk, pale as the moon | Aloysius, Prudence - przez Prudence Fenwick - 04.11.2025, 18:13
RE: [1.1959] Standing in the January dusk, pale as the moon | Aloysius, Prudence - przez Benjy Fenwick - 04.11.2025, 22:48
RE: [1.1959] Standing in the January dusk, pale as the moon | Aloysius, Prudence - przez Prudence Fenwick - 05.11.2025, 15:40
RE: [1.1959] Standing in the January dusk, pale as the moon | Aloysius, Prudence - przez Benjy Fenwick - 05.11.2025, 16:58

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa