Heather dostała list od Brenny, przeczytała go uważnie. Sprawa ją zainteresowała, tym bardziej, że wymagała wycieczki na mokradła. Hej przygodo, na pewno było to dużo ciekawsze od siedzenia na dupie i wypełniania papierów przy biurku. Panna Wood nie lubiła siedzieć bezczynnie, nudziła się okropnie zajmując się papierologią. Wszystko było więc lepsze od tych nudnych zajęć.
Nie do końca wiedziała o co chodzi z tymi mokradłami. Z tego, co zrozumiała to magia przestawała tutaj działać, a ktoś jeszcze znalazł trupy, brzmiało to całkiem dobrze. Może uda im się wyjaśnić zagadkę? Na to liczyła. Naprawdę dobrze trafiła w BUMie, miała ogromne szczęście, że to Brenna została jej partnerką. Widać było, że ma ogromne doświadczenie i znajomości, dzięki niej Heather mogła się dużo nauczyć, a na tym jej zależało.
Heather nie wybierała nigdy teleportacji jako środka transportu, nie potrafiła się przemieszczać w ten sposób, nie znosiła wręcz tej opcji. Jej żołądek przy każdej okazji pokazywał jak bardzo nie odpowiada mu to rozwiązanie. Zdawała sobie jednak sprawę, że może to być problematyczne, bo dla wielu osób był to jeden ze środków transportu pierwszego wyboru.
Ruda przygotowała się do tej wyprawy. Skoro na mokradłach nie działała magia, teleportacja i cała reszta, to musiała naszykowac prowiant, w końcu mogli się zgubić, a głód wzbudzał w niej złość, nie chciałaby, żeby ktokolwiek z jej współpracowników oglądał ją rozzłoszczoną. Ubrana była w płaszcz z materiału, który nie przepuszczał wody, sięgał jej jakoś do kolan. Na stopach miała kalosze, które miały chronić ją przed błotem. Nie zniosłaby gdyby dostało się ono do jej stóp. Włosy związała w kucyk, żeby jej nie przeszkadzały i założyła czapkę z daszkiem, aby jakieś stworzenia nie łaziły jej po głowie, na ramieniu miała narzucony plecak, z tym prowiantem, który miał się przydać w razie, gdyby się zgubili oraz butelkę wody.
Dotarli na mokradła. Heath zdawała sobie sprawę, że pozostała trójka współpracowała już ze sobą wiele razy, ona była żółtodziobem, znała swoje miejsce w szeregu, nie powinna się wychylać. Wpatrywała się w nich, gdy zaczęli przedstawiać plan. - Ja się dostosuję, wy wszyscy macie większe doświadczenie. - Dodała od siebie póki co.