05.11.2025, 16:38 ✶
Skinął głową. Zrobiłby to dla niego bez mrugnięcia okiem.
- Liczę, że ty również wykażesz się podobną sympatią i również przeszyjesz mi serce zaklęciem, gdy nadejdzie czas - powiedział poważnie. To nie były żarty czy czcze słowa - to były prośby, które kierowało się do najbliższych. Nie skierowałby jej do nikogo innego, bo wiedziałby, że nikt inny by nie podołał lub nie miał do tych osób zaufania. Do Nicholasa miał, nawet jeżeli zostało ono zachwiane.
Gdy wspomniał o siostrze, Lestrange sięgnął po herbatę. Totalnie przeciwieństwo...
- Jest niska, wybuchowa i dobra? - zapytał z cieniem uśmiechu na ustach. Nawet nie wiedział, jak bardzo trafił w sedno. Zmarszczył nieco brwi, gdy wspomniał o tym, że ktoś z "nich" musiał je ochronić. Dał jednak Nicholasowi mówić. - Rozumiem.
Powiedział, na chwilę kierując wzrok na okno. W milczeniu pił herbatę, patrząc na krajobraz, by ułożyć pędzące myśli.
- Jak rozumiem, to nie ty ochroniłeś jej mieszkanie? Wiesz, kto to zrobił? - zapytał w końcu, bo ta sprawa nie dawała mu spokoju. Nicholas nie chronił jej mieszkania, ale zrobił to inny śmierciożerca. Który? I jaki w tym miał cel? - Nie niepokoi cię to?
On sam ochronił mieszkanie Cynthii i Victorii. No i swój dom. Charles zadbał o mieszkanie na Horyzontalnej. Fakt, że ktoś z nich zbliżył się do Faye na tyle, by chronić jej dom, był niepokojący. Być może robił Nicholasowi przysługę, a być może wręcz przeciwnie?
@Nicholas Travers
- Liczę, że ty również wykażesz się podobną sympatią i również przeszyjesz mi serce zaklęciem, gdy nadejdzie czas - powiedział poważnie. To nie były żarty czy czcze słowa - to były prośby, które kierowało się do najbliższych. Nie skierowałby jej do nikogo innego, bo wiedziałby, że nikt inny by nie podołał lub nie miał do tych osób zaufania. Do Nicholasa miał, nawet jeżeli zostało ono zachwiane.
Gdy wspomniał o siostrze, Lestrange sięgnął po herbatę. Totalnie przeciwieństwo...
- Jest niska, wybuchowa i dobra? - zapytał z cieniem uśmiechu na ustach. Nawet nie wiedział, jak bardzo trafił w sedno. Zmarszczył nieco brwi, gdy wspomniał o tym, że ktoś z "nich" musiał je ochronić. Dał jednak Nicholasowi mówić. - Rozumiem.
Powiedział, na chwilę kierując wzrok na okno. W milczeniu pił herbatę, patrząc na krajobraz, by ułożyć pędzące myśli.
- Jak rozumiem, to nie ty ochroniłeś jej mieszkanie? Wiesz, kto to zrobił? - zapytał w końcu, bo ta sprawa nie dawała mu spokoju. Nicholas nie chronił jej mieszkania, ale zrobił to inny śmierciożerca. Który? I jaki w tym miał cel? - Nie niepokoi cię to?
On sam ochronił mieszkanie Cynthii i Victorii. No i swój dom. Charles zadbał o mieszkanie na Horyzontalnej. Fakt, że ktoś z nich zbliżył się do Faye na tyle, by chronić jej dom, był niepokojący. Być może robił Nicholasowi przysługę, a być może wręcz przeciwnie?
@Nicholas Travers