• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[12.09.1972] The story of our lives | Rodolphus, Astoria

[12.09.1972] The story of our lives | Rodolphus, Astoria
Dzieło sztuki
które chcesz polizać
wiek
24
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
kustoszka sztuki
Brunetka o jasnej cerze i zielonych oczach. Mierzy 166 cm wzrostu przy wadze 50 kg. Bardzo dba o swój wygląd. Poczucie estetyki rozwinięte na wysokim poziomie sprawia, że przywiązuje ogromną wagę do detali - od ubioru, przez makijaż, po dodatki. Ubraniami stara się przykryć swoją niedowagę. Jej arystokratyczna postawa, pełna powściągliwości i elegancji, dodaje jej szyku, co niektórzy odbierają jako dystans i wyniosłość.

Astoria Avery
#6
06.11.2025, 02:24  ✶  
Przez moment milczała, obserwując jego teatralny gest z mieszaniną rozbawienia i irytacji. Dłoń na piersi, ten dramatyczny ton - wszystko w nim zdawało się celowo przesadne, jakby chciał ją sprowokować, wytrącić z równowagi. Miała ochotę przewrócić oczami, ale powstrzymała się, zachowując nienaganną postawę i spokój, który był jej najlepszą tarczą.
- To chyba oczywiste - odparła cicho, bez zawahania, jakby fakt, że właśnie wypowiedziała coś dotkliwego, był czymś zupełnie naturalnym. W jej spojrzeniu nie było ani skruchy, ani ironii - tylko dystans i czysta, wyważona szczerość.
Nie pozwalała, by jego obecność czy ironiczny urok rozbroiły jej czujność. Wolała, by myślał, że jest chłodna i nieczuła, niż by widział, jak bardzo naruszył jej równowagę samym faktem, że ją uratował.
Zanim zdążyła odpowiedzieć na jego wcześniejsze słowa o zdrowiu, Rodolphus uprzedził ją krótkim, prostym zdaniem, które zawisło w powietrzu z nieoczekiwaną ciężkością. Że co? CHCIAŁ ją zobaczyć? Astoria odruchowo uniosła spojrzenie, jakby chciała upewnić się, że rzeczywiście to powiedział. Nie brzmiało to jak kokieteria - przeciwnie, w jego głosie pobrzmiewało coś zaskakująco szczerego, pozbawionego typowej dla niego gry. To właśnie ten brak maski zbił ją z tropu bardziej niż jakiekolwiek słowa.
Serce zabiło jej szybciej, co natychmiast ją zirytowało. Nie powinna tak reagować. Nie na niego. Nie na mężczyznę, który pojawił się w jej domu bez zapowiedzi i którego intencji nie potrafiła odczytać. Przez krótką chwilę nie wiedziała, co odpowiedzieć - jej myśli rozchodziły się w różnych kierunkach, próbując znaleźć racjonalne wyjaśnienie. Może przyszedł z obowiązku, z ciekawości… może to kolejna z jego gier, w której chciał zobaczyć, jak daleko się posunie, by nie okazać wdzięczności.
- Uratowałeś mi życie - przyznała niechętnie, jakby sam fakt był skazą na jej dumie. - Nie prosiłam o to. I nie wiem, co tobą kierowało, ale niezależnie od tego, czy zrobiłeś to z obowiązku, litości, czy kaprysu... dług istnieje. A ja nie lubię być niczyim dłużnikiem.
W jej tonie nie było przesadnej emocji, raczej rzeczowa logika, jakby rozmawiali o czymś oczywistym, co nie podlega dyskusji. Nie potrafiła powiedzieć, czy naprawdę ją zirytował, czy raczej zaskoczył tą pozorną bezinteresownością.
Nie udawaj, że to nic nie znaczyło - przemknęło jej przez myśl.
Astoria przez moment milczała, a w jej spojrzeniu zagościł ten chłodny błysk, który zwykle pojawiał się wtedy, gdy ktoś próbował ją przekonać do rzeczy niemożliwych. Siedziała wyprostowana, dłonie splecione na kolanach, herbata stygnąca na stoliku obok - zupełnie zapomniana.
- Nie, nie każdy by tak postąpił - powiedziała w końcu, cicho, ale z wyraźnym akcentem, który nie pozostawiał miejsca na wątpliwości. Jej głos, choć spokojny, niósł w sobie coś ostrego, jak sztylet ukryty w aksamicie.
Na moment odwróciła spojrzenie, jakby chciała zdystansować się od wszystkiego - od wspomnień, od dymu, który nadal czuła jak cień w płucach, od jego obecności. Poprawiła mankiet rękawa, drobnym, niemal nerwowym gestem, który zdradzał więcej, niż chciała.
Patrzyła oniemiała, gdy wyciągnął w jej stronę niewielki futerał. Eliksiry? Dla niej? Przez moment naprawdę próbowała odnaleźć w jego spojrzeniu choć cień ironii, drobną oznakę wyrachowania, jakby to wszystko miało być kolejnym z jego subtelnych żartów kosztem jej czujności. Ale nie znalazła niczego. Tylko spokój, może odrobinę zmęczenia i coś, co niebezpiecznie przypominało szczerość. Nie rozumiała go. Nie rozumiała jego obecności, jego gestów, jego uporu, by mimo wszystko ją zobaczyć. W jej uporządkowanym umyśle zaroiło się od pytań bez odpowiedzi.
- To bardzo... uprzejme z twojej strony - powiedziała po chwili, starając się, by ton jej głosu zabrzmiał sucho, może nawet chłodno. Nie chciała, by wyczuł zawahanie. Nie powinna była czuć wdzięczności. Ani ulgi. A już na pewno nie tego irracjonalnego ciepła, które przebiegło po jej kręgosłupie. Cofnęła dłoń niemal natychmiast, zbyt gwałtownie jak na osobę, która chciała zachować twarz obojętności.
- Dlaczego? - zapytała kompletnie zdezorientowana.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Astoria Avery (2085), Rodolphus Lestrange (2182)




Wiadomości w tym wątku
[12.09.1972] The story of our lives | Rodolphus, Astoria - przez Rodolphus Lestrange - 29.10.2025, 10:23
RE: [12.09.1972] The story of our lives | Rodolphus, Astoria - przez Astoria Avery - 31.10.2025, 02:42
RE: [12.09.1972] The story of our lives | Rodolphus, Astoria - przez Rodolphus Lestrange - 31.10.2025, 13:02
RE: [12.09.1972] The story of our lives | Rodolphus, Astoria - przez Astoria Avery - 01.11.2025, 03:20
RE: [12.09.1972] The story of our lives | Rodolphus, Astoria - przez Rodolphus Lestrange - 03.11.2025, 11:21
RE: [12.09.1972] The story of our lives | Rodolphus, Astoria - przez Astoria Avery - 06.11.2025, 02:24
RE: [12.09.1972] The story of our lives | Rodolphus, Astoria - przez Rodolphus Lestrange - 06.11.2025, 11:42
RE: [12.09.1972] The story of our lives | Rodolphus, Astoria - przez Astoria Avery - 13.11.2025, 03:11
RE: [12.09.1972] The story of our lives | Rodolphus, Astoria - przez Rodolphus Lestrange - 13.11.2025, 13:00

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa