06.11.2025, 21:52 ✶
Nieważne, czy Lazarus miał lat szesnaście, czy trzydzieści sześć, odwiedziny u ojca zawsze miały w sobie coś z zabawy w udawanie. Całkowicie niemagiczny rodzic był co prawda doskonale świadom tego, że ożenił się z czarownicą i spłodził czarodzieja… ale Lazarus podejrzewał, że w głębi duszy marzył o normalnej rodzinie. Dlatego odszedł od jego matki. Dlatego Lovegood odwiedzając go, unikał afiszowania się ze swoimi zdolnościami. Dlatego od zawsze podczas tych wizyt zajmowali się zwykłymi, mugolskimi rozrywkami - kolejkami elektrycznymi, wycieczkami do zoo, kinem, książkami.
Dlatego też nigdy nie teleportował się do ani z mieszkania ojca, wybierając metro albo spacer, przedłużając maskaradę, zyskując czas na przestawienie się na mugolski sposób myślenia i z powrotem.
Niemagiczny Londyn zdawał się tego dnia wyjątkowo głośny i rozpraszający. Mieszkanie po magicznej stronie miasta pozwalało łatwo zapomnieć, jak nieustający potrafi być szum samochodów, jak wieloskładnikowy gwar populacji dużo większej, niż ta czarodziejska. Lazarus szedł, pogrążony w myślach, pozwalając, by dźwięki przepływały gdzieś obok niego. Od dramatycznych wydarzeń Spalonej Nocy minął miesiąc i kompulsja ostrożnego przemykania tam, gdzie nie można się było teleportować, ciągłej gotowości na kolejne niebezpieczeństwa, zelżała, choć z tyłu głowy co jakiś czas przewijało się niepokojące przeczucie, że to jeszcze nie koniec. To nigdy nie był koniec, nieważne, jakie były preferencje Lazarusa w tej kwestii.
Mugole zdawali się podnosić po zamieszkach dużo sprawniej, niż czarodzieje. Ciekawe, czy był to wynik działań Amnezjatorów, nieświadomości tego, jak poważny był problem, czy jakaś wrodzona cecha, niedostępna czarodziejom? Czy właśnie to zapewniało mugolom przewagę selekcyjną? Coś musiało, rozmyślał Lazarus, skoro było ich o tylu więcej, niż czarodziejow. Ciekawe, czy istnieją jakieś porównania między tym, czy bardzej prawdopodobne jest, że w czystokrwistej czarodziejskiej rodzinie przyjdzie na świat charłak, czy że w całkowicie mugolskiej - czarodziej?... Na tyle, na ile można prześledzić rodowód mugolskiej rodziny, biorąc pod uwagę dyrektywę o Niejawności i nie tak znowu dawne z punktu widzenia genealogii prześladowania ujawnionych czarodziejów…
Pogrążony w myślach, mechanicznie zatrzymywał się wraz z innymi na przejściach dla pieszych i ruszał razem z tłumem, kiedy światło zmieniało się na zielone, nie bardzo zwracając uwagę na otoczenie. Nie poświęcił szczególnej uwagi narastającej w oddali kakofonii naciskanych bez opamiętania klaksonów, pisku opon i ryku silnika, zbliżających się i wybijających ponad zwykły miejski gwar.
Światło zmieniło się.
Zza rogu wypadł z wizgiem rozpędzony czarny samochód.
Ludzka masa na chodniku zafalowała, w ostatniej chwili zatrzymując się, wypluwając na pasy tylko jedną postać, wysoką, czarno ubraną i rudowłosą.
wprost
pod
koła
Była 18 : 33.
Dlatego też nigdy nie teleportował się do ani z mieszkania ojca, wybierając metro albo spacer, przedłużając maskaradę, zyskując czas na przestawienie się na mugolski sposób myślenia i z powrotem.
Niemagiczny Londyn zdawał się tego dnia wyjątkowo głośny i rozpraszający. Mieszkanie po magicznej stronie miasta pozwalało łatwo zapomnieć, jak nieustający potrafi być szum samochodów, jak wieloskładnikowy gwar populacji dużo większej, niż ta czarodziejska. Lazarus szedł, pogrążony w myślach, pozwalając, by dźwięki przepływały gdzieś obok niego. Od dramatycznych wydarzeń Spalonej Nocy minął miesiąc i kompulsja ostrożnego przemykania tam, gdzie nie można się było teleportować, ciągłej gotowości na kolejne niebezpieczeństwa, zelżała, choć z tyłu głowy co jakiś czas przewijało się niepokojące przeczucie, że to jeszcze nie koniec. To nigdy nie był koniec, nieważne, jakie były preferencje Lazarusa w tej kwestii.
Mugole zdawali się podnosić po zamieszkach dużo sprawniej, niż czarodzieje. Ciekawe, czy był to wynik działań Amnezjatorów, nieświadomości tego, jak poważny był problem, czy jakaś wrodzona cecha, niedostępna czarodziejom? Czy właśnie to zapewniało mugolom przewagę selekcyjną? Coś musiało, rozmyślał Lazarus, skoro było ich o tylu więcej, niż czarodziejow. Ciekawe, czy istnieją jakieś porównania między tym, czy bardzej prawdopodobne jest, że w czystokrwistej czarodziejskiej rodzinie przyjdzie na świat charłak, czy że w całkowicie mugolskiej - czarodziej?... Na tyle, na ile można prześledzić rodowód mugolskiej rodziny, biorąc pod uwagę dyrektywę o Niejawności i nie tak znowu dawne z punktu widzenia genealogii prześladowania ujawnionych czarodziejów…
Pogrążony w myślach, mechanicznie zatrzymywał się wraz z innymi na przejściach dla pieszych i ruszał razem z tłumem, kiedy światło zmieniało się na zielone, nie bardzo zwracając uwagę na otoczenie. Nie poświęcił szczególnej uwagi narastającej w oddali kakofonii naciskanych bez opamiętania klaksonów, pisku opon i ryku silnika, zbliżających się i wybijających ponad zwykły miejski gwar.
Światło zmieniło się.
Zza rogu wypadł z wizgiem rozpędzony czarny samochód.
Ludzka masa na chodniku zafalowała, w ostatniej chwili zatrzymując się, wypluwając na pasy tylko jedną postać, wysoką, czarno ubraną i rudowłosą.
wprost
pod
koła
Była 18 : 33.