07.11.2025, 09:49 ✶
- O, Little Hangleton. To urocze miejsce i ma dużo zieleni, myślę że to nawet lepszy wybór niż Dolina Godryka, ze względu na... Ostatnie wydarzenia - powiedziała niby swobodnie, ale jednak z jakimś napięciem w głosie. Krzątała się po lokalu, gdy mówił jej, że wie jak radzić sobie z problemami. Och, w to nie wątpiła. Każdy Greyback to potrafił, chociaż nie oznaczało, że popierała przemoc. Ona była taką osobą, która raczej zawsze próbowała innych metod, a przemoc... Nawet jeśli była opcją, to jej nie wybierała. Zawsze wierzyła, że jest z danej sytuacji inne wyjście, lepsze - o czym dobitnie świadczył jej związek z Maddoxem. Normalna kobieta już dawno kopnęłaby tego kundla w dupę, lecz ona najwyraźniej do tych normalnych osób nie należała.
Wzięła od niego kieliszek i wypiła całkiem spory łyk wina, jak na ten pierwszy łyk, jeszcze przed toastem. To nie była dla niej łatwa rozmowa, o czym świadczyła zarówno jej mowa ciała, jak i mimika. Posmutniała wyraźnie, gdy zapytał o to wieczne czekanie.
- Nie wiem, Hati, czy nie zamęczy. Ale na pewno warto. Znasz swojego brata, ale mam wrażenie, że nie pokazuje ci tej strony, którą widzę ja - powiedziała po chwili milczenia, unosząc kieliszek do toastu. Szkło cicho stuknęło o szkło. Kolejny łyk był tak samo duży, jak pierwszy. - Dox nie jest miłym pieskiem, który przybiegnie do mnie na każde zawołanie, merdając ogonem. I chociaż Merlin mi świadkiem, że próbowałam od tego uczucia uciec, to jak widzisz - wróciłam do Londynu.
Powiedziała w końcu, bez bicia przyznając się do tego, że to właśnie Maddox Greyback był powodem, dla którego wróciła. Uśmiechnęła się lekko, kręcąc nieznacznie cieczą w szkle.
- Za chujowe decyzje. Swoją drogą: słyszałeś o pizzy z ananasem?
Wzięła od niego kieliszek i wypiła całkiem spory łyk wina, jak na ten pierwszy łyk, jeszcze przed toastem. To nie była dla niej łatwa rozmowa, o czym świadczyła zarówno jej mowa ciała, jak i mimika. Posmutniała wyraźnie, gdy zapytał o to wieczne czekanie.
- Nie wiem, Hati, czy nie zamęczy. Ale na pewno warto. Znasz swojego brata, ale mam wrażenie, że nie pokazuje ci tej strony, którą widzę ja - powiedziała po chwili milczenia, unosząc kieliszek do toastu. Szkło cicho stuknęło o szkło. Kolejny łyk był tak samo duży, jak pierwszy. - Dox nie jest miłym pieskiem, który przybiegnie do mnie na każde zawołanie, merdając ogonem. I chociaż Merlin mi świadkiem, że próbowałam od tego uczucia uciec, to jak widzisz - wróciłam do Londynu.
Powiedziała w końcu, bez bicia przyznając się do tego, że to właśnie Maddox Greyback był powodem, dla którego wróciła. Uśmiechnęła się lekko, kręcąc nieznacznie cieczą w szkle.
- Za chujowe decyzje. Swoją drogą: słyszałeś o pizzy z ananasem?