08.11.2025, 18:42 ✶
Basilius doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że najlepiej dla spokoju jego i wszystkim wokół będzie jeśli po prostu odpuści sędziemu. Widział w końcu karcące spojrzenie matki, która zapewne nie potrzebowała obecnie problemów oferowanych przez własnego syna, skoro dopiero co mogła odpocząc od tych tworzonych przez jej męża. Słyszał jednak również słowa sędziego. To jak tłumaczył mu rzeczy i jak używając prawniczego języka wycofywał się ze stwierdzenia, którego wcześniej użył. I oczywiście, Basilius nie mógł być pewny, czy sędzia naprawdę robi to wszystko specjalnie i czy Crouch w ogóle zrobiłby sobie cokolwiek z faktu, że Basilius by mu odpuścił. Możliwie, że czarodziej naprawdę po prostu źle się wyraził, a te komplementy wobec jego matki... No cóż. Oboje bylo dorośli. Mógł więc już nic nie mówić i po prostu podziękować za wyjaśnienie, ale... Ale chyba jednak wolał jeszcze coś dopowiedzieć. Dlaczego? Sam chyba nie do końca znał odpowiedź na to pytanie. Może chodziło o frustrację trwającym już lata podejściem matki do Icarusa? A może jednak była to kwestia kumulującego się w nim zmęczenia zachowaniem własnego ojca, który już nigdy się nie zmieni. A może... Kto wie? Może po prostu odezwały się w nim geny Prewettów, nakazującej Basiliusowi zachować pewien... Negatywny stosunek wobec obcych sędziów Wizengamotu.
– Dziękuję za wytłumaczenie – powiedział w końcu, udając że nie widzi spojrzenia matki. – Dalej jednak nie rozumiem do końca czemu powiedział pan na równi z własnymi dziećmi, skoro jak już ustaliliśmy nawet jaki półPrewett mój brat jest i tak całkowicie dzieckiem naszego ojca. – Umilkł na chwilę po czym uśmiechnął się przepraszająco. – Przepraszam za tyle pytań, ale jak pan sam rozumie jesteśmy obecnie w sytuacji, w której może wyskoczą nagle kolejne sprawy prawne. Nie chciałbym więc przez złe rozumienie prawa znowu pana męczyć i wzywać w błahych przypadkach – skłamał uprzejmie.
– Dziękuję za wytłumaczenie – powiedział w końcu, udając że nie widzi spojrzenia matki. – Dalej jednak nie rozumiem do końca czemu powiedział pan na równi z własnymi dziećmi, skoro jak już ustaliliśmy nawet jaki półPrewett mój brat jest i tak całkowicie dzieckiem naszego ojca. – Umilkł na chwilę po czym uśmiechnął się przepraszająco. – Przepraszam za tyle pytań, ale jak pan sam rozumie jesteśmy obecnie w sytuacji, w której może wyskoczą nagle kolejne sprawy prawne. Nie chciałbym więc przez złe rozumienie prawa znowu pana męczyć i wzywać w błahych przypadkach – skłamał uprzejmie.