• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
1 2 3 4 5 … 11 Dalej »
[09.09.1972] Podobno | Helloise&Baldwin&Scarlett

[09.09.1972] Podobno | Helloise&Baldwin&Scarlett
The Nocturn's Delight
When I grow up,
I wanna be a heretic.
wiek
20
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
malarz i aktor
Normalnie skóra zdjęta z ojca! 177 cm wzrostu, waży koło 70 kg. Szczupły młodzieniec, chodzi wyprostowany emanując pewnością siebie. Ma wyjątkowo jasne włosy, które od razu zdradzają jego pochodzenie od Malfoyów. Oczy jasne w szarym odcieniu. Można odnieść wrażenie, że jest wiecznie z czegoś niezadowolony, ale wrażenie to umyka, gdy otwiera usta - charyzmatyczny chłopiec z łagodnym, może nieco chrapliwym głosem.

Baldwin Malfoy
#6
09.11.2025, 16:04  ✶  
Odetchnął z ulgą. A przynajmniej na tyle na ile pozwalał potrzaskany nos, który przypominał o sobie z każdą sekundą jak upierdliwa nieopłacona dziwka. Czuł metaliczny smak krwi na języku, rozrzedzony popiołem i dymem, który zdawał się już być nieodłączną częścią powietrza. A przecież pamiętał kiedy Londyn pachniał szczynami nie śmiercią. Dziś stolica stała się pierdolonym pogrzebem, a on - kolejnym, spóźnionym żałobnikiem.
W pierwszej chwili rzeczywiście jej nie rozpoznał. Zresztą i obraz Scarlett zlewał się w nierówne maziaje na tle burej uliczki, ale ta miała nad Helą znaczną przewagę - Baldwin wiedział dokładnie jak pachnie. Znał smak jej skóry, ciepło ciała. Poznałby ulubioną kochankę nawet z wyłupanymi ślepiami.
Dopiero teraz, gdy peak wyrzutu adrenaliny był dawno za nim, poczuł znajome uczucie. Coś między ulgą a wyrzutem sumienia.
Helloise.
Samo imię czarownicy miało smak dawnych, lepszych dni. Poranków w kowenie. Modlitw ku czci Matki.
Wyszczerzył się więc w uśmiechu, prezentując wszystkie zakrwawione od ściekającej krwi zęby (żadnego mu nie wybili!), ale wyszło nieco gorzej niż zamierzał - bardziej jak grymas kogoś kto zaraz puści z bólu pawia na buty koleżanki.

- Hela, Hellunia, Helleneczka.- Zarechotał ocierając usta dłonią. Nie przejmował się uwalonym rękawem. Wszystko i tak było brudne. Świat był brudny. On był brudny. Spojrzał na Scarlett - na jej piękne jasne włosy przyrpuszone piołem. Na dłoń, która spoczywała bezwładnie na jego piesi. Ulga była absurdalna. Mogli trwać w środku piekła, a kiedy tu była… Nie myślał więcej. Nachylił się i ucałował Mulciberównę. Krótko, bo krótko, ale jakby się dłużej pochylał - to pewnie udławiłby się krwią.
Przeklął więc głośno. Odchylił głowę. Każdy kolejny oddech był przerwany napadem kaszlu, mechanicznym przypomnieniem, że oddychać trzeba, nawet kiedy nie jest to przyjemne.
Kiedyś myślał, że potrafi trzymać się z dala od kobiet, które miały w oczach iskrę zdolną podpalić pół miasta. Teraz stał w samym środku pożaru z dwiema takimi wariatkami.
Pierdolona ironia losu.
.- Nie spodziewałem się…- Krótka przerwa na kaszel. Docisnął do ust ujebaną chusteczkę, żeby nie pobrudzić bardziej tulącej się do niego Mulciberówny. Głowę kierował w stronę Heli. - Ciebie w Londynie. Nie siedzisz w Kniei? Chociaż…- kolejna przerwa reklamowa na oplucie się popiołem i krwią.- Tam teraz pewnie jeszcze bardziej się jara, nie?
Wcisnął chusteczkę do kieszeni, uznając, że szmatka więcej smarków nie przyjmie. Trudno. Od czegoś miało się jeszcze rękaw.

Ciebie też natchnęło poczucie rycerskości?
Jedno zdanie. Wystarczyło jedno zdanie, które wbiło się pod skórę jak drzazga.
Przyćmiony alkoholem umysł w jednej chwili wypełniły wspomnienia skatowanego brygadzisty. Śmierciożercy, którego posłał w diabły zamiast oddać organom ścigania. Ogień. Krzyk. Tak wiele krzyku.
Zacisnął palce na ramionach Scarlett, przyciągając ją do siebie odrobinę mocniej.
- Powiedzmy.- Odparł jedynie.- Byłem w Necro. Zakład stoi, Lorraine ponoć też bezpieczna. Zeszła na dół.- Nie konkretyzował dokąd. Może do Changów, może do ojca.

- Nie było okazji was zapoznać. Scarlett jest całkiem… nowa w Londynie. Dobrze, że wpadła na ciebie, Hel.
Skinął głową słysząc propozycję zatamowania krwi. A że nos będzie trochę krzywy… Oj tam, jakoś to przeżyje. Nie będzie pierwszym pokiereszowanym artystą. Taki van Gogh nie miał na przykład ucha. A on miałby się przejmować nosem?
- Dawaj pani co tam masz.- Wyrzęził słabo, żałośnie płaczliwym tonem.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Baldwin Malfoy (1053), Helloise Rowle (1313), Scarlett Mulciber (886)




Wiadomości w tym wątku
[09.09.1972] Podobno | Helloise&Baldwin&Scarlett - przez Scarlett Mulciber - 10.07.2025, 16:29
RE: [09.09.1972] Podobno | Helloise&Baldwin&Scarlett - przez Helloise Rowle - 25.07.2025, 13:31
RE: [09.09.1972] Podobno | Helloise&Baldwin&Scarlett - przez Baldwin Malfoy - 05.08.2025, 18:23
RE: [09.09.1972] Podobno | Helloise&Baldwin&Scarlett - przez Scarlett Mulciber - 10.08.2025, 19:08
RE: [09.09.1972] Podobno | Helloise&Baldwin&Scarlett - przez Helloise Rowle - 04.09.2025, 15:22
RE: [09.09.1972] Podobno | Helloise&Baldwin&Scarlett - przez Baldwin Malfoy - 09.11.2025, 16:04
RE: [09.09.1972] Podobno | Helloise&Baldwin&Scarlett - przez Helloise Rowle - 25.03.2026, 23:44

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa