10.11.2025, 10:00 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.11.2025, 12:35 przez Lorraine Malfoy.)
Nocna kolacja z okazji Mabon w Necronomiconie, ulica Śmiertelnego Nokturnu
Na prośbę Lorraine, Alhazred Malik zawiesił tego ranka na drzwiach Necronomiconu kartkę z bardzo ważną informacją. "Wstęp wyłącznie dla petentów w sprawie świątecznego przyjęcia z okazji Mabon." Byle karteczka, nieważne, z jak starannie wykaligrafowanym napisem, nie potrafiłaby, oczywiście, powstrzymać tych, którzy czytać żadnych ogłoszeń nie zwykli albo też czytać nie umieli. Na tych czekały jednak zamknięte na wszystkie spusty drzwi. Tego dnia w zakładzie pogrzebowym wyjątkowo nikt nie pracował. Nie odbył się żaden pogrzeb, żaden żałobnik nie przybył, aby czuwać przy rozłożonych w kaplicy marach. Wszyscy mieszkańcy Necronomiconu zbytnio zajęci byli przygotowaniami do święta, które winno się spędzać w rodzinnym gronie. A nie wszyscy członkowie ich rodziny nosili jednak nazwisko Malfoy. Nie wszyscy mieszkali nawet pod dachem wiekowego zakładu pogrzebowego na Nokturnie. A jednak wszyscy, którzy otrzymali namalowane przez Fridę zaproszenia, mieli dzisiejszej nocy pojawić się na uroczystej kolacji z okazji Mabon.
Wszyscy, za wyjątkiem Helloise. Helloise pojawiła się na progu Necronomiconu wczesnym rankiem, po wspólnym powrocie z nabożeństwa, na którym święcono dary dla Matki. Przejęła wówczas prym w kuchni, stwierdziwszy, że skoro nie może być obecna na kolacji ciałem – udaje się bowiem świętować do swej rodziny w Walii – będzie obecna w Necronomiconie duchem. A konkretnie pod postacią swojego popisowego świątecznego placka z jabłkami. Zapach jabłek i cynamonu unosił się więc od rana w zakładzie, wabiąc do malutkiej kuchni wszystkich jego mieszkańców, którzy zostali w mniej lub bardziej przymusowy sposób zatrudnieni do ostatnich przygotowań świątecznych. Nie zostało do zrobienia wiele. W końcu zarówno Lorraine i Baldwin wywodzący się z Malfoyów, jak i nosząca nazwisko Mulciber Scarlett, zadbać musieli o żłożenie wizyty w rodowych posiadłościach, wypełniając obowiązki wobec swych szacownych rodzin. Tak więc Alhazred wywiesił na drzwiach karteczkę z informacją o tym, że zakład jest w dniu dzisiejszym nieczynny. Na tej samej karteczce – również na prośbę Lorraine – charakterem pisma, po którym od razu można było poznać, że wiadomość skreśliła ręka Baldwina, dopisano późnym wieczorem: "UWAGA NA PRÓG!!!!!!!". Jeden chyba tylko Peregrinus wiedział bowiem, jak wysoko należy podnieść nogę, żeby nie zaczepić się o przeklęty próg na wejściu do Necronomiconu, który nieustannie zmieniał swoją wysokość. Gdy jednak udało wam się już wejść do środka...
Lorraine jak zawsze była w bieli, choć sukienkę miała bardziej odświętną. Ramiona okryła grubym, zielonym szalem, na którym zaciskała, zaaferowana, dłonie, witając was wszystkich niemal już od progu. Z natury skrupulatna, ukształtowana swym odwiecznym dążeniem do perfekcji, wiedziała jak należy organizować przyjęcia. Wielokrotnie uczestniczyła przecież w podobnych przygotowaniach ze swoimi ciotkami, kuzynami, planując, i wydając odpowiednie dyspozycje dla służby... No właśnie, tylko że Lorraine służby nie miała. Każdy kielich i talerz, każdą łyżkę i serwetę, jakie leżały na nakrytym hafrtowanym obrusem stole, ułożyć więc musiała sama. Wiedziała, że stół powinien błyszczeć, więc błyszczał, choć nie srebrem, a wypolerowaną do granic możliwości cyną. Zastawa stołowa była niedopasowana ("każdy z innego kowenu", mogła usłyszeć Scarlett tego ranka, gdy Lorraine krążyła wokół stołu, mrucząc poirytowana pod nosem), ale starano się to sprytnie zamaskować, ustawiając talerze z pożyczonego od przyjaciół kompletu na przemian z tymi, których używali na co dzień. Sztućce z mosiądzu były nieco powyginane, ale wypolerowane tak, że łapały każdy odblask światła. Z jakiegoś powodu widelców było najwięcej, ale nikt nie zastanawiał się nad tym zbyt długo.
Potrawy na stole były w większości postne. Małe pieczone dynie, przepołowione i wypełnione aromatycznym farszem. Bochny chleba na lnianych serwetach, odłożone dla Lorraine przez znajomego piekarza z Nokturnu, czekające na podanie w nich aromatycznej zupy. Gulasz z duszonych warzyw, dyni, ziemniaków, pietruszki i pasternaku, z dodatkiem żurawiny. Zapiekany ryż. Chrupiące paszteciki z grzybami zebranymi na Ścieżkach. Kiszone ogórki, rzecz jasna, wyrobu Stanleya Borgina. Placek jabłkowy upieczony przez Helloise, która wpadła rano. Słodkości przywiezione przez Alhazreda hen z odległych krain, ale i zwyczajne jabłka z rynku w Little Hangleton, zapieczone, pokryte warstwą karmelu i goździków. Na stole, oprócz herbaty z lipy i dzikiej róży czekało na was również domowej roboty wino, które wydobył skądś Baldwin.
Potężny, drewniany stół o nierównej powierzchni tonął w jesiennych barwach, przystrojony bukietami z suszonych kwiatów i traw, przewiązanych czarnymi wstążkami. Pogrzebowymi? Zapewne, ale kto by się tym przejmował. Dzisiaj wszyscy zebraliście się w końcu po to, żeby w cieniu śmierci, jaki rzucał zakład pogrzebowy świętować... Życie. Miejsca przy stole nie były podpisane. Niby czemu miałyby być? Mogliście swobodnie zamieniać się krzesłami, żeby rozmawiać między sobą, do woli krążąc wokół stołu pomiędzy kolejnymi daniami. Porządek ustąpił miejsca chaosowi... A może po prostu serdeczności? Już od progu powinniście się przecież spodziewać, że w jakimś momencie kolacji wpakuje się wam na kolana mała, wyjątkowo żądna waszej uwagi ghoulka. Lorraine, która uciekła na chwilę w głąb kaplicy, aby zapalić zgasłe świece przed posągiem Matki, odsunęła krzesło dla Fridy, po czym rozejrzała się po twarzach zgromadzonych wokół stołu gości... Zmarszczywszy delikatnie brwi, dopiero gdy napotkała wzrokiem Alhazreda.
Zapraszam was do zajmowania miejsc!
Podałam luźną propozycję usadzenia, żeby na samym początku było nam wszystkim łatwiej wymieniać posty. Proszę, nie bójcie się przemieszczać w trakcie kolacji, jeżeli tylko macie taką potrzebę albo życzenie. Po prostu podkreślcie to w poście, aby w ten sposób ułatwić reszcie graczy orientację w czasie i przestrzeni.
Ustalmy wstępnie termin odpisu do 16 listopada, do godziny 23:59. Doradzam względny umiar do około 500-600 słów na posta, ale jeżeli wyjdzie wam więcej, nikt się nie obrazi. Zobaczymy, czy będziemy potrzebować ścisłej kolejki, czy będziemy pisać tak, jak komu pasuje, trzymając się tylko terminów dziennych, żeby sesja nam nie stała. Na razie proszę o to, aby każdy dodał w tej turze przynajmniej jeden post. Chciałam dać wam przestrzeń na napisanie paru słów zanim rozpoczniemy właściwą kolację. Przepraszam was wszystkich za moją obsuwę, wiem, że miało być wcześniej. Wiem, że ze mną to nie zaskoczenie, ale i tak mi z tego powodu głupio.
Jeżeli chodzi o animację NPC: ja będę pisać Alhazredem Malikiem, założycielem Necronomiconu, natomiast Lorien zanimuje, rzecz jasna, ghoulkę Fridę. Gdybyście życzyli sobie wejść z nimi w jakąś interakcję, proszę do nas śmiało uderzać. Zapewne i tak zostaniecie do tych interakcji przymuszeni, bo z naszych NPC są straszne przylepy... Ale są tutaj po to właśnie, żeby was dokochać i jeszcze bardziej urozmaicić nam grę. Lorraine ma dla wszystkich drobne prezenciki, które planuję zrobić mechanicznie w osobnym poście przed Mabon, więc i w tym aspekcie możecie spodziewać się paru niespodzianek.
Za narysowanie przepięknych zaproszeń Fridą dziękuję serdecznie Baldwinowi Malfoyowi.
W razie jakichkolwiek wątpliwości, zapraszam na kanał Necronomiconu na discordzie.
Miłej zabawy, kochani!
Podałam luźną propozycję usadzenia, żeby na samym początku było nam wszystkim łatwiej wymieniać posty. Proszę, nie bójcie się przemieszczać w trakcie kolacji, jeżeli tylko macie taką potrzebę albo życzenie. Po prostu podkreślcie to w poście, aby w ten sposób ułatwić reszcie graczy orientację w czasie i przestrzeni.
Ustalmy wstępnie termin odpisu do 16 listopada, do godziny 23:59. Doradzam względny umiar do około 500-600 słów na posta, ale jeżeli wyjdzie wam więcej, nikt się nie obrazi. Zobaczymy, czy będziemy potrzebować ścisłej kolejki, czy będziemy pisać tak, jak komu pasuje, trzymając się tylko terminów dziennych, żeby sesja nam nie stała. Na razie proszę o to, aby każdy dodał w tej turze przynajmniej jeden post. Chciałam dać wam przestrzeń na napisanie paru słów zanim rozpoczniemy właściwą kolację. Przepraszam was wszystkich za moją obsuwę, wiem, że miało być wcześniej. Wiem, że ze mną to nie zaskoczenie, ale i tak mi z tego powodu głupio.
Jeżeli chodzi o animację NPC: ja będę pisać Alhazredem Malikiem, założycielem Necronomiconu, natomiast Lorien zanimuje, rzecz jasna, ghoulkę Fridę. Gdybyście życzyli sobie wejść z nimi w jakąś interakcję, proszę do nas śmiało uderzać. Zapewne i tak zostaniecie do tych interakcji przymuszeni, bo z naszych NPC są straszne przylepy... Ale są tutaj po to właśnie, żeby was dokochać i jeszcze bardziej urozmaicić nam grę. Lorraine ma dla wszystkich drobne prezenciki, które planuję zrobić mechanicznie w osobnym poście przed Mabon, więc i w tym aspekcie możecie spodziewać się paru niespodzianek.
Za narysowanie przepięknych zaproszeń Fridą dziękuję serdecznie Baldwinowi Malfoyowi.
W razie jakichkolwiek wątpliwości, zapraszam na kanał Necronomiconu na discordzie.
Miłej zabawy, kochani!

Opis Necronomiconu![[Obrazek: 8be4b0a2eb013f486998e7b7d86e7412e0fab830.jpg]](https://64.media.tumblr.com/aa6cd400964ef58d3c7d2f23e547533a/5726df54d8621d7c-4e/s1280x1920/8be4b0a2eb013f486998e7b7d86e7412e0fab830.jpg)