10.11.2025, 10:45 ✶
Londyn, wrzesień 1972 r.
Peregrinusie,
Wybawię Cię, kochany, od "przyjdź, o której tylko zechcesz", bo jakkolwiek szczerym by nie było, nie chciałabym, żebyś tracił wówczas na wróżenie, o której przyjść wypada, albo o której przyjdą inni. Więc, oficjalnie: możesz przyjść, o której tylko zechcesz, ale proponuję około dziesiątej w nocy. Będziemy Cię niecierpliwie wyczekiwać w naszych skromnych progach (uważaj, gdy będziesz wchodził!!).
Wymiary Fridy mogę podać, przerabiam jej cały czas swoje stare sukienki. Zdradzić mogę również, że nasza dziecina ma ostatnimi czasy obsesję na punkcie biedronek. Więc pytanie o kolor i ulubione zwierzątko zwykle kończą się pokazywaniem wszystkiego, co pozostaje w jej posiadaniu, a co jest w biedronkowe groszki. Nie kłopocz się z nie wiem jakimi prezentami, Peregrinie, naprawdę. Chcemy po prostu, żebyś przyszedł wspólnie z nami poświętować.
Buziaki,
Lorraine
PS Dziękuję za list do "panny Fridy". Poustawiała kartki od Was na kominku, żeby stały dumnie, na widoku... To jej pierwsze Mabon i wiem, że nie może się doczekać.
Ja zresztą też.