10.11.2025, 15:38 ✶
Pomieszczenie do jakiego trafili było niedużym, do niedawna ciepłym salonikiem. Było to miejsce jakie Ceolsige rozbudowała i zaadoptowała z małego składziku umieszczonego koło schodów na piętro. Od roku było to wygodne miejsce do oczekiwania na klientów, doglądania interesów i czytania książek.
Kremowe ściany stanowiły ciepłe tło dla zdecydowanie ciemniejszych mebli i niemal hebanowej podłogi. W samym centrum leżał burgundowy dywanik stanowiący okrąg, na którego obrzeżach znajdował się kominek, fotele i stolik.
Wyposażenie nie było strojne ani bogate ale stonowane i zadbane… przyjemniej do niedawna. Obecnie po drewnianym suficie rozlały się szaro czarne ślady okrągłych zacieków, jakby niedawno przesączyła się przezeń pełna sadzy woda. Te same okręgi kumulowały się na łączeniu ściany z sufitem i tam długimi wąsami i jęzorami spływały czarnym śladem aż do podłogi. Kremowa niegdyś ściana wyglądała opłakanie. Całość pomieszczenia przypominała miejsce, które miało nieszczęście być tuż poniżej obficie gaszonego pożaru.
Obrazu nieszczęścia dopełniał jednak zapach. Charakterystyczny dla Ceolsige zapach tytoniu został niemal całkowicie wypchnięty z pomieszczenia przez gryzący swąd dymu. Niemal jakby pożar nadal trwał każdy oddech wywoływał wrażenie dymu.
- Schudłeś nieco. - Odparła na pytanie mężczyzny, jakby tłumacząc się z nieprecyzyjnej aportacji. Poprawiła ubranie na barkach i wygładziła spódnicę szaty rozluźniając ciało po nieprzyjemnej podróży. Nie było to codzienne doświadczenie ale przywykła na tyle, że wolała postać niż siadać. Szybciej odzyskiwała formę.
Spojrzała ponownie na niego i przyjęła ponownie gościnny wyraz twarzy.
- U każdego wygląda to trochę inaczej. U mnie goszczą zacieki i dym. - Usiadła w końcu zwiewnie na fotelu. - Wybacz, że niczym Cię nie poczęstuje ale czeka nas jeszcze skok powrotny… niestety aromat też nie sprzyja. Odparła z przepraszającą miną wyjmując różdżkę i szybkim gestem zamiatając nią w powietrzu okrąg z którego mała iskra skoczyła ponad dywanem na polana w kominku. Niewielki język ognia nieśmiało błysnął pośród nich by migotliwym światłem błyskać ciepło na dywan.
- Nie zauważyła problemów z tą czynnością. - Spojrzała na niego badawczo zbierając informacje. - Źródłem wydają się zacieki. Można je na chwilę usunąć ale wracają, przynosząc ze sobą zapach dymu. Zechcesz się podzielić tym co dostrzegłeś w innych domach? Problemy z rozpaleniem ognia wydają się czymś nowym.
Kremowe ściany stanowiły ciepłe tło dla zdecydowanie ciemniejszych mebli i niemal hebanowej podłogi. W samym centrum leżał burgundowy dywanik stanowiący okrąg, na którego obrzeżach znajdował się kominek, fotele i stolik.
Wyposażenie nie było strojne ani bogate ale stonowane i zadbane… przyjemniej do niedawna. Obecnie po drewnianym suficie rozlały się szaro czarne ślady okrągłych zacieków, jakby niedawno przesączyła się przezeń pełna sadzy woda. Te same okręgi kumulowały się na łączeniu ściany z sufitem i tam długimi wąsami i jęzorami spływały czarnym śladem aż do podłogi. Kremowa niegdyś ściana wyglądała opłakanie. Całość pomieszczenia przypominała miejsce, które miało nieszczęście być tuż poniżej obficie gaszonego pożaru.
Obrazu nieszczęścia dopełniał jednak zapach. Charakterystyczny dla Ceolsige zapach tytoniu został niemal całkowicie wypchnięty z pomieszczenia przez gryzący swąd dymu. Niemal jakby pożar nadal trwał każdy oddech wywoływał wrażenie dymu.
- Schudłeś nieco. - Odparła na pytanie mężczyzny, jakby tłumacząc się z nieprecyzyjnej aportacji. Poprawiła ubranie na barkach i wygładziła spódnicę szaty rozluźniając ciało po nieprzyjemnej podróży. Nie było to codzienne doświadczenie ale przywykła na tyle, że wolała postać niż siadać. Szybciej odzyskiwała formę.
Spojrzała ponownie na niego i przyjęła ponownie gościnny wyraz twarzy.
- U każdego wygląda to trochę inaczej. U mnie goszczą zacieki i dym. - Usiadła w końcu zwiewnie na fotelu. - Wybacz, że niczym Cię nie poczęstuje ale czeka nas jeszcze skok powrotny… niestety aromat też nie sprzyja. Odparła z przepraszającą miną wyjmując różdżkę i szybkim gestem zamiatając nią w powietrzu okrąg z którego mała iskra skoczyła ponad dywanem na polana w kominku. Niewielki język ognia nieśmiało błysnął pośród nich by migotliwym światłem błyskać ciepło na dywan.
- Nie zauważyła problemów z tą czynnością. - Spojrzała na niego badawczo zbierając informacje. - Źródłem wydają się zacieki. Można je na chwilę usunąć ale wracają, przynosząc ze sobą zapach dymu. Zechcesz się podzielić tym co dostrzegłeś w innych domach? Problemy z rozpaleniem ognia wydają się czymś nowym.