10.11.2025, 17:40 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.03.2026, 11:13 przez Król Likaon.)
adnotacja moderatora
Rozliczono - Brenna Longbottom - osiągnięcie Badacz Tajemnic VII
Nad Warownią migotały gwiazdy.
We wczesnym jesiennym mroku, można by prawie uwierzyć, że wszystko jest normalnie. Że jest dobrze. Nic jednak takie nie było, ani tutaj, w domu, który przestał być domem, pełnym zniszczeń, skrytych teraz przez ciemność, ani w całej Dolinie i Londynie, wciąż przeżartymi wonią sadzy i wspomnieniami ognia. Nawet żółknąca powoli trawa pod butami wciąż była pokryta resztkami popiołów.
Brenna przymknęła oczy i przetarła powieki samymi opuszkami palców. Była zmęczona: tym rodzajem zmęczenia, który bardziej dotyczył umysłu. W głowie wręcz jej wirowało od nadmiaru myśli, a plany, możliwości, ryzyka i szanse, zmiany i kontynuacje dotychczasowych strategii, listy potrzeb, nazwiska do sprawdzenia, skakały gdzieś po umyśle, przynajmniej na razie niemożliwe do uporządkowania. Zebranie wyciągnęło z niej większość sił, mimo to odstawiła Norę do Londynu, porozmawiała z Dorą, skreśliła pośpiesznie liścik do Philippy – musiała, po prostu musiała coś zrobić z tym lękiem przed płomieniami, inaczej czekała ją Lecznica Dusz – a potem pojawiła się tutaj, zgodnie z paroma zdaniami zamienionymi z bratem, gdy rozstawali się przy Strażnicy.
Najlepiej było działać krok po kroku. Voldemorta tej nocy na pewno nie upolują, wielkich strategii przeciwko śmierciożercom nie wdrożą ani w tydzień, ani w miesiąc, więc można było zacząć od własnych szeregów. Wierzyła – musiała wierzyć – że pęknięcia da się jeśli nie usunąć, to przynajmniej jakoś posklejać. Bo jeżeli nie, to o co w ogóle wciąż walczyli?
Wokół panowała cisza. Zdawało się, że po tym, jak przez Dolinę przetoczył się ogień, umknęły stąd nawet owady.
Odetchnęła. Otworzyła oczy, pokonała stopnie, wiodące do wejścia i przekręciła klucz w zamku. Wymiana drzwi wejściowych mogła wydawać się bezsensu na początku, gdy ledwo co zdjęto klątwę, i uprzątnięto pomieszczenia na parterze, pozbywając się z nich sadzy, a piętro czekało na ogarnięcie, podobnie jak dach, ale nie chcieli w środku żadnych niezapowiedzianych gości. Krok po kroku, tak? Tu też musieli zająć się tym krok po kroku.
!Trauma Ognia
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.