11.11.2025, 00:49 ✶
– Tak. Zdesperowani zarówno aby swatać siebie jak i aby swatać kogoś innego – powiedział sięgając po swoje piwo, ale jego dłoń zamarła w połowie drogi, gdy usłyszał słowa Peregrinusa.
I to był właśnie problem z jasnowidzami. Byli mili, dobrze się z nimi rozmawiało, niektórzy nawet byli bardzo czarujący tak że można było aż zapomnieć jakie niebezpieczeństwo kryło się w kontaktach z nimi. A Basilius nie był szczególnym fanem przewidywania jego przyszłości. Nie że było to dla niego skrajnie nieprzyjemne, czy jakkolwiek bolesne. Po prostu zawsze nastąpywała ta jedna nerwowa chwila, gdy zastanawiał się, czy nie usłyszy na przykład, że w sumie to wkrótce umrze i nic się z tym nie da zrobić. Teraz jednak temat był zdecydowanie poważniejszy, bo chodziło o coś o czym sam za bardzo starał się nie myśleć.
– Nic się nie stało – wymamrotał zabierając dłoń z powrotem do siebie. – Millie... Chyba po prostu chciała mieć przyjaciela geja, a że my nigdy... – I po co urywał zdanie, jakby niczego się nie nauczył? – Nigdy nie byliśmy, no wiesz, razem i chyba dlatego uznała, że muszę woleć mężczyzn.
Wreszcie sięgnął po to przeklęte piwo i upił łyka. Co tak naprawdę wybadał Peregrinus? Tylko to urwane zdanie, czy może w jakiś sposób (nigdy nie mógł do końca zrozumieć jak działało trzecie oko, poza tym że jego posiadacze łatwiej pakowali się na łóżka w Mungu) Trelawney przeciwdział również inne informacje na ten temat? Na przykład to nie był to wyłącznie głupi żart Millie. Może był jakiś scenariusz w którym Basilius przyznałby mu się do ostatnich rozkmin na te tematu, jak i problemów z tym związanych i teraz Peregrinus wiedział o wiele za dużo? Ale chyba jakoś by dał to po sobie poznać, prawda? Przyjrzał się nieco uważniej drugiemu mężczyźnie przez te wszystkie myśli zupełnie zapominając o tym, że potrafił kłamać i zachowywać spokój.
– Nieumarli też raczej nie są przyjemną atrakcją na urlopie – powiedział, biorąc do rąk talię kart, którą zaczął tasować. – Tak z czystej ciekawości. Co dokładnie usłyszałeś? Gdy, no wiesz, przewidziałeś co chciałem powiedzieć?
Jedna z kart wypadła mu nagle z rąk. A potem kolejna. A potem za nimi cała talia. Basilius przeklął cicho i zaczął je zbierać z powrotem ze stołu.
I to był właśnie problem z jasnowidzami. Byli mili, dobrze się z nimi rozmawiało, niektórzy nawet byli bardzo czarujący tak że można było aż zapomnieć jakie niebezpieczeństwo kryło się w kontaktach z nimi. A Basilius nie był szczególnym fanem przewidywania jego przyszłości. Nie że było to dla niego skrajnie nieprzyjemne, czy jakkolwiek bolesne. Po prostu zawsze nastąpywała ta jedna nerwowa chwila, gdy zastanawiał się, czy nie usłyszy na przykład, że w sumie to wkrótce umrze i nic się z tym nie da zrobić. Teraz jednak temat był zdecydowanie poważniejszy, bo chodziło o coś o czym sam za bardzo starał się nie myśleć.
– Nic się nie stało – wymamrotał zabierając dłoń z powrotem do siebie. – Millie... Chyba po prostu chciała mieć przyjaciela geja, a że my nigdy... – I po co urywał zdanie, jakby niczego się nie nauczył? – Nigdy nie byliśmy, no wiesz, razem i chyba dlatego uznała, że muszę woleć mężczyzn.
Wreszcie sięgnął po to przeklęte piwo i upił łyka. Co tak naprawdę wybadał Peregrinus? Tylko to urwane zdanie, czy może w jakiś sposób (nigdy nie mógł do końca zrozumieć jak działało trzecie oko, poza tym że jego posiadacze łatwiej pakowali się na łóżka w Mungu) Trelawney przeciwdział również inne informacje na ten temat? Na przykład to nie był to wyłącznie głupi żart Millie. Może był jakiś scenariusz w którym Basilius przyznałby mu się do ostatnich rozkmin na te tematu, jak i problemów z tym związanych i teraz Peregrinus wiedział o wiele za dużo? Ale chyba jakoś by dał to po sobie poznać, prawda? Przyjrzał się nieco uważniej drugiemu mężczyźnie przez te wszystkie myśli zupełnie zapominając o tym, że potrafił kłamać i zachowywać spokój.
– Nieumarli też raczej nie są przyjemną atrakcją na urlopie – powiedział, biorąc do rąk talię kart, którą zaczął tasować. – Tak z czystej ciekawości. Co dokładnie usłyszałeś? Gdy, no wiesz, przewidziałeś co chciałem powiedzieć?
Jedna z kart wypadła mu nagle z rąk. A potem kolejna. A potem za nimi cała talia. Basilius przeklął cicho i zaczął je zbierać z powrotem ze stołu.