11.11.2025, 03:21 ✶
Parsknął w odpowiedzi na uwagę i pokręcił głową.
– O nie, nie możesz zrzucić na to winy. Nie kiedy niedawno spędziłem kilka dni z egipskim jedzeniem – powiedział pół żartem, pół serio chociaż zaraz potem zerknął kontrolnie na swoje ręcę, jakby chciał się upewnić, czy rzeczywiście nie stracił na wadze. Ogólnie to patrząc na to, że jadł raczej normalnie, a stresy i zmartwienia po pożarach jsszcze nie zdążyły się odcisnąć na jego zdrowiu, Prewett zdecydowanie wolałby tajemniczo nie chudnąć. Poza tym Millie... Podejrzanie mocno dbała ostatnio o to aby jadł, więc jedyny deficyt na jaki mógł cierpieć to snu. – I nie przejmuj się. Potem możemy iść na herbatę... Gdziekolwiek indziej. Na razie po prostu skupmy się na tym.
Z tymi słowami wstał z fotela i podszedł powoli do ozdabiających pomieszczenie zacieków.
– Z tego co mówił mi Icarus, wszystko... Rozpala się bardziej. Płomienie szybują do góry. Powinienem był już na to zerknąć, ale... – Przetarł dłonią po twarzy. – Jeszcze nie miałem na to czasu. – Cholera. Naprawdę powinien zobaczyć co się działo z Convivium. Po prostu był zajęty albo pracą, albo skakaniem po cudzych domach wraz z Millie i Thomasem. A jutro jeszcze był pogrzeb jego kuzynki. Może więc zrobi to jutro, po wszystkim? Może... Na razie powinien się jednak skupić na obecnym problemie.
– Sporo osób ma wszystko w sadzy. Dziwnej sadzy. Wiem, że to zabrzmi głupio, ale gdy teraz jestem w rodzinnej kamienicy czuję... Zaniepokojenie? Sam nie wiem. Coś jest nie tak. No i te zacieki. Nie jesteś jedyna. Ze smrodem jest podobnie. Co jeszcze? Sporo osób skarży się na kaszel. Ah i ludzie stają się coraz głupsi i przestają wierzyć w lecznicze eliksiry, ale to chyba nie wina pożarów. Rozumiesz, że ostatnio diwe osoby upierały się, że wolą mugolskie środki? Dwie.
– O nie, nie możesz zrzucić na to winy. Nie kiedy niedawno spędziłem kilka dni z egipskim jedzeniem – powiedział pół żartem, pół serio chociaż zaraz potem zerknął kontrolnie na swoje ręcę, jakby chciał się upewnić, czy rzeczywiście nie stracił na wadze. Ogólnie to patrząc na to, że jadł raczej normalnie, a stresy i zmartwienia po pożarach jsszcze nie zdążyły się odcisnąć na jego zdrowiu, Prewett zdecydowanie wolałby tajemniczo nie chudnąć. Poza tym Millie... Podejrzanie mocno dbała ostatnio o to aby jadł, więc jedyny deficyt na jaki mógł cierpieć to snu. – I nie przejmuj się. Potem możemy iść na herbatę... Gdziekolwiek indziej. Na razie po prostu skupmy się na tym.
Z tymi słowami wstał z fotela i podszedł powoli do ozdabiających pomieszczenie zacieków.
– Z tego co mówił mi Icarus, wszystko... Rozpala się bardziej. Płomienie szybują do góry. Powinienem był już na to zerknąć, ale... – Przetarł dłonią po twarzy. – Jeszcze nie miałem na to czasu. – Cholera. Naprawdę powinien zobaczyć co się działo z Convivium. Po prostu był zajęty albo pracą, albo skakaniem po cudzych domach wraz z Millie i Thomasem. A jutro jeszcze był pogrzeb jego kuzynki. Może więc zrobi to jutro, po wszystkim? Może... Na razie powinien się jednak skupić na obecnym problemie.
– Sporo osób ma wszystko w sadzy. Dziwnej sadzy. Wiem, że to zabrzmi głupio, ale gdy teraz jestem w rodzinnej kamienicy czuję... Zaniepokojenie? Sam nie wiem. Coś jest nie tak. No i te zacieki. Nie jesteś jedyna. Ze smrodem jest podobnie. Co jeszcze? Sporo osób skarży się na kaszel. Ah i ludzie stają się coraz głupsi i przestają wierzyć w lecznicze eliksiry, ale to chyba nie wina pożarów. Rozumiesz, że ostatnio diwe osoby upierały się, że wolą mugolskie środki? Dwie.