Dziwne było to, że brakowało jej zwyczajowej czujności, która towarzyszyła jej zawsze, kiedy Rookwood znajdował się obok. Dzisiaj nie wydawało się to potrzebne. Czuła, że nie wykorzysta jej niedyspozycji, zresztą wbrew temu co podpowiadałby jej rozsądek, miała ku temu podstawy, bo przecież zajął się nią wcześniej, kiedy tego potrzebowała. Nawiązali jakąś cichą nić porozumienia.
Milczenie, które ich otaczało nie przeszkadzało jej zupełnie, było miłą odmianą przy tych słowach, którymi zawsze w siebie rzucali. Mogłoby się wydawać, że będzie się czuła nieswojo, jednak to uczucie się nie pojawiło, wręcz przeciwnie miała wrażenie, że ta cisza jest całkiem wygodna, nieszkodliwa i całkiem szybko się do niej przyzwyczaiła.
- Nie zamierzam kombinować. - Cokolwiek miało to znaczyć. Jakoś będzie musiała przemierzać te wszystkie schody w Hogwarcie, to było nieuniknione, jednak poza tym pewnie zalegnie w pokoju wspólnym, albo dormitorium co wcale nie było taką złą opcją. Nie sądziła nawet, że ktoś dostrzeże jej ograniczoną obecność na korytarzach. Wbrew pozorom, nawet ją to cieszyło, jakby ktoś się tym zainteresował to będzie miała wymówkę. Pozwoli to Prue na spokojne wrócić do szkolnej rzeczywistości. W każdej sytuacji można było znaleźć jakieś plusy, nawet w tych fatalnych. Normalnie niby też mogła chować się w swoim bezpiecznym miejscu, jednak czuła na sobie pewną odpowiedzialność, więc raczej nie unikała konfrontacji z tym światem do którego nie do końca chciała należeć.
Przyłożyła zimny okład do swojej stopy, przyniósł oczekiwane ukojenie, tak samo jak eliksir, który wypiła chwilę wcześniej. Najwyraźniej środki, które jej dostarczył faktycznie działały, nie, żeby sądziła, że będzie inaczej, dość poważnie bowiem podszedł do tego, co przytrafiło się Bletchley. Sięgnęła w końcu po maść, otworzyła wieczko, uderzył w nią dość nieprzyjemny zapach. No jasne, przecież nie mogło to pachnieć fiołkami... to byłoby zbyt proste. Nałożyła odrobinę specyfiku na dłoń, musiała wetrzeć to w skórę, wiedziała, że jest to potrzebne, chociaż nie była z tego powodu szczególnie zadowolona.
Dla zapomnienia. Strasznie łatwo przyszła mu odpowiedź na jej pytanie, jakby miał z tym pewne doświadczenie, albo jakby sam myślał o tym, w jaki sposób można coś zapomnieć. Nie wyglądał jej na kogoś, kto musiałby o czymś zapominać, w końcu był gwiazdą, wszyscy tańczyli jak im zagrał. Nie skomentowała tego w żaden sposób.
- Dlaczego tego nie analizować? Warto jest to robić, łączyć fakty, szukać zależności. - Zastanawiać się nad powodami takiego, a nie innego działania. Prue analizowała wszystko, nie potrafiła inaczej.
- Nie guzdram się. - Powiedziała jeszcze cicho. Fakt, działała powoli, jednak w jej opini dokładność była ważniejsza od pośpiechu. Wolała się upewnić w tym, że każdy krok który wykonywała był wykonany z odpowiednią precyzją, w końcu chodziło o jej stopę. Zdąży odpocząć, najwyżej wróci do niej ból, gdy eliksir przestanie działać, zagryzie zęby i jakoś to zniesie.
- Dobrze. - Co niby miała innego odpowiedzieć na to, jakże ciepłe pożegnanie. Dała znać, że dotarło do niej, co zamierza, tyle. Nie chciała prosić go o kolejną przysługę, nie umknęło jej jednak to, że wspomniał o tym, że wie, gdzie go znaleźć, to byłoby jednak za dużo. Nie miała w zwyczaju nadużywać uczynności innych osób.
- Dzięki za wszystko. - Powiedziała odruchowo, uniosła jeszcze głowę znad swojej stopy i na niego spojrzała. Naprawdę doceniała to, co dla niej zrobił, chociaż nie była co do tego zbytnio wylewna.
Sama zamierzała zostać tu jeszcze przez kilka minut, musiała bowiem skończyć, to co zaczęła, później jakoś doturla się do dormitorium, na szczęście nie miała do niego daleko.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control