Tak właściwie to nie był główny powód dla którego Prudence zrezygnowała z pracy w Mungu. Wiedziała, że praca uzdrowieciela łączy się czasem z radzeniem sobie z nieco przewrażliwionymi pacjentami. Ludzie byli różni, niektórzy naprawdę bardzo przejmowali się swoim zdrowiem, nawet kiedy nie było ku temu zbytnich powodów. Dość mocno przeżyła jednak śmierć Liama, który trafił na jej oddział, zmarł na jej rękach, nie mogła mu pomóc. Nie do końca sobie z tym poradziła. Czuła się beznadziejna, do niczego, bo jeśli nie umiała pomóc swojemu narzeczonemu, to jakże miałaby ratować obcych ludzi? Miała pewną awersję co do tego czym się zajmowała. Wydawało jej się, że będzie lepiej jeśli zwolni swoje stanowisko. Pomocną dłoń wyciągnął do niej Cornelius, który znalazł dla Bletchley miejsce w swoim zespole. Od tego czasu pracowała dla niego, właściwie to dla Ministerstwa, chociaż tak naprawdę najbardziej przejmowała się tylko zdaniem koronera, to przed nim odpowiadała. Łatwiej było jej po zaistniałej sytuacji pracować z martwymi, tych przynajmniej nie mogła zabić. To nie tak, że obawiała się leczyć, nadal świadczyła prywatne usługi w miejsach w które niekoniecznie wszyscy chcieli zaglądać, jednak wolała, aby nikt nie patrzył jej na ręce.
- Przypadki chodzą po ludziach, po pracy w Mungu mało co może jeszcze dziwić. - Chociaż sytuacja, którą opisała Sid wydawała się być naprawdę ciekawa. Jak widać, nigdy nie można przewidzieć, co może zrobić jedno, bardzo proste zaklęcie rzucone w nieodpowiednim momencie.
Prue przyglądała się różdżkom, które były bardzo równo ułożone na straganie. Nie miała pojęcia skąd chłopcy wzięli ich taką ilość, wzbudziło to jej podejrzenia, jednak nie odezwała się ani słowem. W sumie to chyba nie był jej interes. Przeniosła wzrok na portfele, w różnych kolorach, sakiewki, naprawdę mieli sporo podobnych przedmiotów. Zmrużyła oczy, zastanawiała się nad czymś bardzo intensywnie.
- Widać, że się Pani zna na rzeczy, oczywiście, że to jest jedwab, włoski, najlepszej jakości. - Najwyraźniej młodzik poczytał nieco o przedmiotach, które miał sprzedawać. Czy był to włoski jedwab? Nie, najpewniej nawet koło niego nie leżał, ale kto by się tam tym przejmował.
- Tak proszę pani, zbieramy na zakupy w Miodowym Królestwie. - Dodał głośno i wyraźnie, właściwie to wyrecytował, miał nadzieję, iż zachęci to kobietę do zakupów. W końcu chcieli tylko zarobić na słodycze.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control