• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 16 Dalej »
[28 maja 1970, Londyn] Przyjęcie z (nie)spodzianką || Hjalmar & Pandora

[28 maja 1970, Londyn] Przyjęcie z (nie)spodzianką || Hjalmar & Pandora
Czarodziej
“People will forget what you said and what you did, but people will never forget how you made them feel.”
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Wiecznie uśmiechnięta dziewczyna o dużych, czekoladowych oczach i dołeczkach w polikach. Ma niecały metr siedemdziesiąt wzrostu oraz szczupłą, względnie wysportowaną sylwetkę. Wyróżnia się charakterystyczną dla Turcji urodą na Londyńskich ulicach — ciemniejszą karnacją, długimi i gęstymi włosami, ciemnymi rzęsami. Zwykle odstaje ubiorem i zachowaniem od typowo angielskich dziewcząt. Mówi dużo i wyraźnie, ale gdy wpada w słowotoki, czasem przebija się odrobina akcentu. Jest bardzo bezpośrednia, uwielbia się śmiać.

Pandora Prewett
#12
12.11.2025, 21:42  ✶  
Pozbycie się łóżkowego gangu pluszaków nie wchodziło w grę, była do nich zbyt przywiązana, zwłaszcza do owcy i wilka. Powinien czuć się zaszczycony, że mógł spać z nią i jej zwierzyńcem, a nie na kanapie, chociaż Pandora i tak nie miałaby serca go na nią wyrzucić, ba, sama chciała pójść tam grzecznie spać, ale Hjalmar miał inne plany, jak się później okazało. Na szczęście obyło się bez topora, ręce były jej niezbędne do pracy. Chociaż ich relacja tkwiła w jakimś nieokreślonym położeniu, nie podejrzewałabym go o żadną zazdrość, z drugiej strony była jednak przekonana o tym, że blondyn odkrył już to, jak ona bywała paskudnie zazdrosna. Był jednak zbyt miły, aby cokolwiek jej na ten temat powiedzieć i udawał, że tego nie widzi.

Owszem, wiedziała i niczego to nie zmieniło w sposobie, w który go postrzegała. Był tym samym człowiekiem, co zawsze — nieosiągalnym podczas pełni księżyca, jedynie tyle. A no i mógł się przemienić, gdy potrzebował, czuł zagrożenie — czego brunetka zupełnie nie mogła sobie wyobrazić. Bo co by musiało się stać, żeby sięgnął po zęby i pazury? Był przecież sprawiedliwym i dobrym człowiekiem, o wielkim sercu i wrażliwości. Nie była też w stanie pojąć, dlaczego był nieśmiały z taką dużą popularnością i zwyczajnie czasem z tego nie skorzystał, ale z drugiej strony, to była jedna z tych rzeczy, które ją w nim oczarowały. Odkąd jej powiedział o braku granic, postrzegała go trochę inaczej, jakby zdjął jej klapki z oczu, które sobie sama założyła, aby pewnych barier nie pokonywać.

W malutkim stopniu, takim minimalnym, którego zdrowy rozsądek i empatia nie zdołały uciszyć, była przyjaciółce trochę wdzięczna. Nie dlatego, że robił do niej maślane oczy, ale dlatego, że mogła zobaczyć zupełnie nową twarz Niedźwiadka. Swobodną, pewną siebie, mówił to, co mu chodziło po głowie i w sposób łatwy do zrozumienia, nie korzystając z odwracania kota ogonem lub okrężnej drogi. Było to znacznie ciekawsze niż całe to przyjęcie. Pandora poświęcała mu zawsze pełną uwagę, śmiało robiła, co chciała i starała się przebić przez stworzony przez niego mur, ale teraz, gdy on działał w taki sposób, nie umiała się odnaleźć. A co gorsza, nie umiała mu zupełnie odmówić. Miał ją w garści w stopniu tak wielkim, że ona sama nie zdawała sobie z tego sprawy.
- Przecież zawsze tak jest.. - powtórzyła uparcie, nie odwracając od niego wzroku, chociaż coraz trudniej było jej spoglądać w niebieskie oczy, które tak lubiła. Jej ruchy niosły ze sobą pewną dozę skrępowania, którego wcześniej przecież nie było. Przeklęła w myślach najpierw Akane, a później siebie, aby zaraz przypomnieć sobie o eliksirze. Przepadłaby, gdyby o tym zapomniała, czego mógłby jej później nie wybaczyć. I to nie było tego warte. Im bardziej unikała patrzenia mu w oczy, tym bardziej na to naciskał, jak po złości, gdy to przecież on zawsze unikał jej spojrzenia. Już sama zaczynała ignorować piekące poliki lub też nerwowe ruchy dłoni.

- Tak, postarała się. Nie zmienia to jednak faktu, że zrobiła coś naprawdę okropnego, chociaż w dobrej wierze. Jest czasem głupia, podobnie, jak ja. - wzruszyła ramionami w odpowiedzi, pozwalając sobie na cień rozbawionego uśmiechu. Im bardziej myślała o tym, jak mógł zareagować, tym bardziej szukała rozwiązania. Bezpiecznego przede wszystkim dla jej przyjaciółki, bo gdy zerknęła na jego dłonie, uświadomiła sobie, jak łatwo skręciłby jej kark lub połamał ręce. Pamiętała, że Islandia była konserwatywna i to, co tutaj faktycznie, uznane byłoby za niegroźną psotę, żart, zwłaszcza wobec znanych sobie ludzi, tak tam — mogło przyjąć to pewną formę zniewagi. Kana na pewno nigdy nie chciała go skrzywdzić, a Pandora, gdyby o tym wiedziała, to by jej nie pozwoliła, ale było za późno, amortencja została rozlana. Westchnęła, przymykając na chwilę oczy. Znów miała wrażenie jakieś bitwy, która toczyła się gdzieś w jej wnętrzu, a za werble robiły przyśpieszone uderzenia serca, które z taką łatwością powodował. - Doceniam w pewnym stopniu, ale wolałabym, żebyś był moim prezentem urodzinowym z własnej woli, niż napędzany oszukującym eliksirem. - mruknęła cicho, nawet nie starając się, aby usłyszał, chociaż znajdowali się tak blisko siebie, że mógł. Zawsze cieszyła się z tego, że ktoś coś dla niej zrobił, poświęcił czas i naprawdę, gdyby tylko darowała sobie sztuczną atencję, byłoby cudnie. I znów ja brzydko nazwała w myślach, tak, jak kobiecie, a przede wszystkim damie nie wypada, a potem znów na chwilę zagapiła się na jego twarz, zatonęła w oczach i musiała jeszcze wyzwać siebie. Jak niby miała wziąć się w garść?

Większość towarzystwa była już po kilku głębszych, może nawet zażyło dodatkowe czasu, tak ogólnie dostępne dla mugoli. Nie było w tym nic złego, jeśli brane okazjonalnie i z umiarem, każdy był za siebie odpowiedzialny, jako osoba dorosła. Nie pozostało więc nic innego, jak się uśmiechać, odpowiadać i po prostu cieszyć z tych wszystkich miłych gestów, co na chwilę odwracało jej uwagę od prowadzącego ją na zewnątrz mężczyzny, jego palców zaciśniętych na jej własnych. Zerkając na jego plecy, zastanawiała się, zarówno o czym myślał, jak i o tym, jak bardzo będzie zły. A może przesadzała? Może skoro to była ona, to będzie w stanie jakoś lepiej to znieść i nawet nie znienawidzi Kany? Przygryzła dolną wargę nieco mocniej, przymykając na chwilę oczy i kręcąc głową. Może powinna wziąć to na siebie?

Pandora byłaby gotowa się kłócić, że spędzanie czasu, owszem, było. Bo co było cenniejszego, niż czas, którego mamy tak niewiele, a podarowało się go drugiej osobie? Chociaż prezenty, w które włożyło się serce, również uplasowały się wysoko. Szczerze ceniła sobie każde wspomnienie, które mieli — lepsze czy też gorsze. Wianek wciąż trzymała, podobnie jak zdjęcia znajdujące się w jej sypialni.
Faktycznie, było trochę inaczej, lżej, gdy byli sami ze sobą. Gdyby nie ten szept w głowie, uznałaby to za całkiem romantyczne. Jej palce zacisnęły się na pudełeczku z podekscytowaniem, a wzrok wędrował pomiędzy złotą ozdobą, a jego twarzą. - Masz taki talent, wiesz? Wszystko, co tworzysz, wygląda, jak żywe. Ten orzeł też, jakby miał zaraz odlecieć. Jak jeszcze trochę będę Cię odwiedzała w kuźni, to zawsze rozpoznam Twoje prace, są wyjątkowe. I fakt, że się dowiedziałeś… - przerwała na chwilę, zawieszając na dłuższą chwilę spojrzenie na broszce, uśmiechając się szczerze i szeroko, nie mogąc zwyczajnie przestać. Takie drobiazgi jak to, że zapytał, sprawiały, że jeszcze mocniej owijał ją sobie dookoła palca. Amortencja, to amortencja Pandora..
- No Twoje. Masz najbardziej błękitne oczy na świecie. Moje ulubione.- przytaknęła na jego zdziwienie, pozwalając sobie na roześmianie się z faktu, że o tym nie wiedział. A przecież lubił patrzeć w lustro. Czuła się trochę niezręcznie, gdy tak stał, więc uznała, że najlepiej będzie zasugerować mu, żeby usiadł.

Nie myślała, że zrobi to tak blisko. Nieco zaskoczona odwróciła głowę w jego stronę, ściskając w dłoniach pudełeczko z prezentem, czując ciepło bijące od jego ramienia, które stykało się z jej własnym. Amortencja. - Hmm? - posłała mu pytające spojrzenie, pozwalając, aby jedynie mruknięcie uciekło spomiędzy warg, co też trochę chyba podłapała od niego. Chciała zapytać, co mógłby, ale nie była w stanie wydobyć z siebie żadnego dźwięku, zastygając w jakimś bezruchu i bezdechu, gdy jego palce przyległy do rozgrzanej, przypominającej pewnie po kilku sekundach piec w kuźni, skóry. Nie powinna była mu pozwolić, nie powinna była odwzajemnić pocałunku, jednak w momencie, w którym usta Hjalmara dotknęły jej własnych, głos własnego sumienia szepczący o tym przeklętym eliksirze jakby ucichł. Liczyło się ich ciepło, jego zapach wdzierający się nozdrzy i przyprawiający o zawroty głowy, chęć, aby po prostu był blisko. Była takim słabym, żałośnie słabym człowiekiem, przecież to nie było prawdziwe. Z drugiej strony, czy mogło wydawać się bardziej właściwe? Przymknęła oczy, mocniej przywierając do jego warg, pozwalając sobie jedną dłonią przemknąć po ramieniu i ułożyć ją ponownie tego wieczoru na jego karku, aby przyciągnąć go bliżej siebie. Była na siebie wściekła, była sobą rozczarowana, ale zwyczajnie nie umiała przestać.
Nie miała pojęcia, po jakim czasie opamiętała się tyle, aby niechętnie oderwać się od jego ust, które przecież dalej miała chęć całować. Zamiast tego, omiotła je własnym oddech, przyśpieszonym i ciepłym, podnosząc spojrzenie. Nie mogła jednak spojrzeć mu w oczy, nie umiała. Oparła swoje czoło o jego, siedząc blisko na tyle, aby było to możliwe i tak, jak on niegdyś, teraz ona przesunęła swoim nosem po jego nosie, palcami przesuwając po jego policzku, kciukiem zahaczając dolną wargę. Miała mu tyle do powiedzenia, a zupełnie nie wiedziała, jak zacząć, jak zmusić się do powiedzenia czegokolwiek. - Nie powinniśmy.. Nie tak, nie dziś, nie po tym eliksirze, który dała Ci Akane. Nie możesz tak robić, bo jestem tylko słabym człowiekiem i ulegnę, już Ci kiedyś mówiłam. A to nie jest warte tego, żebyś później mnie znienawidził lub nie mógł na mnie patrzeć. - przerwała na chwilę, dostrzegając teraz, że mówiła szeptem. Zwilżyła wargi, przymykając na dłuższy moment oczy, jakby ponownie musiała zebrać myśli, bo fakt, że był tak blisko, zupełnie ją rozstroił. - I naprawdę, nienawidzę tego, że powinnam pójść, a nie mogę, bo jedynie, czego bym chciała, mam przed sobą, na wyciągnięcie rąk.- podniosła na niego spojrzenie roziskrzonych oczu, kręcąc delikatnie głową. Przysunęła się na chwilę, przelotnie i delikatnie muskając jego usta, tym razem grzecznie i bez zamiaru utraty własnego oddechu. - Przyniosę coś do picia, co? - odsunęła się, łapiąc jego dłoń, którą wcześniej trzymał na jej policzku, a potem odkładając ją delikatnie na jego udo, przesuwając po niej palcami, wstała, ledwo łapiąc równowagę w szpilkach, bo nogi miała jak z waty. Chłodny podmuch powietrza rozbijający się o twarz pozwolił jej złapać oddech. Nie zdawał sprawy, ile siły i ile samozaparcia kosztowała ją ta uczciwość. Obróciła nerwowo w palcach pudełeczkiem, obracając głowę przez ramię w stronę ławki, gdzie leżała torebka, aby schować bezpiecznie prezent.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Hjalmar Nordgersim (6038), Pandora Prewett (8490)




Wiadomości w tym wątku
[28 maja 1970, Londyn] Przyjęcie z (nie)spodzianką || Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 12.02.2024, 22:22
RE: [28 maja 1970, Londyn] Przyjęcie z (nie)spodzianką || Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 26.02.2024, 19:55
RE: [28 maja 1970, Londyn] Przyjęcie z (nie)spodzianką || Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 28.02.2024, 23:40
RE: [28 maja 1970, Londyn] Przyjęcie z (nie)spodzianką || Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 04.03.2024, 22:05
RE: [28 maja 1970, Londyn] Przyjęcie z (nie)spodzianką || Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 14.04.2024, 23:35
RE: [28 maja 1970, Londyn] Przyjęcie z (nie)spodzianką || Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 26.05.2024, 19:36
RE: [28 maja 1970, Londyn] Przyjęcie z (nie)spodzianką || Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 03.06.2024, 18:48
RE: [28 maja 1970, Londyn] Przyjęcie z (nie)spodzianką || Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 11.02.2025, 23:13
RE: [28 maja 1970, Londyn] Przyjęcie z (nie)spodzianką || Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 12.02.2025, 20:10
RE: [28 maja 1970, Londyn] Przyjęcie z (nie)spodzianką || Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 04.05.2025, 20:44
RE: [28 maja 1970, Londyn] Przyjęcie z (nie)spodzianką || Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 05.05.2025, 16:01
RE: [28 maja 1970, Londyn] Przyjęcie z (nie)spodzianką || Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 12.11.2025, 21:42

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa