13.11.2025, 02:22 ✶
Z Jonathanem na parkiecie
- Powinieneś usłyszeć jak to robię w rodzimym języku. Wtedy dodatkowo brzmi to o wiele bardziej melodyjnie - uśmiechnęła się, wyraźnie rozbawiona jego komentarzem. - Ale może o to chodzi, że socjeta, nie ważne gdzie, nie różni się od siebie aż tak bardzo.
Lyssa bardzo chętnie posłuchałaby też co nieco o swojej babci, głównie dlatego że niezbyt miała na jej temat zdanie. Oczywiście, czytała artykuł, który w sierpniu wyszedł spod jej ręki, ale zbiegło się to z obrzydzeniem, jakie zaczęła czuć w kontekście nazwiska panieńskiego swojej matki. Nie wiedziała, na ile poważnie powinna traktować tę mugolską hegemonie, a na ile była to zaledwie fasada, jaką utrzymywała szykowna starowinka.
- Po co się wygryzać, kiedy można się dzielić? - zapytała przewrotnie, jakby przez moment faktycznie zależało jej, żeby zgarnąć dla siebie jak najwięcej. Kiedy Jonathan spojrzał na jej aurę, mógł zobaczyć otaczającą ją biel pewnego niezdecydowania. Lyssa była wciąż kształtującą się masą, co mogło być w pewien sposób dziwne, biorąc pod uwagę jak momentami zdawała się być obrotna i zachowywać w towarzystwie niemal do perfekcji. Tę jasność przetykał błękit, świadczący o jej wyraźnym skupieniu na sztuce i tym co kreatywna, ale także fiolet w ciemniejszym wydaniu, sugerujący z kolei jej rozwojowość i chęć do samodoskonalenia. Po tym przebiegały wyraźniejsze rozbłyski rozbawienia, które jej w tym momencie towarzyszyło, bo przecież bawiła się całkiem dobrze w tak miłym towarzystwie.
- Powinieneś usłyszeć jak to robię w rodzimym języku. Wtedy dodatkowo brzmi to o wiele bardziej melodyjnie - uśmiechnęła się, wyraźnie rozbawiona jego komentarzem. - Ale może o to chodzi, że socjeta, nie ważne gdzie, nie różni się od siebie aż tak bardzo.
Lyssa bardzo chętnie posłuchałaby też co nieco o swojej babci, głównie dlatego że niezbyt miała na jej temat zdanie. Oczywiście, czytała artykuł, który w sierpniu wyszedł spod jej ręki, ale zbiegło się to z obrzydzeniem, jakie zaczęła czuć w kontekście nazwiska panieńskiego swojej matki. Nie wiedziała, na ile poważnie powinna traktować tę mugolską hegemonie, a na ile była to zaledwie fasada, jaką utrzymywała szykowna starowinka.
- Po co się wygryzać, kiedy można się dzielić? - zapytała przewrotnie, jakby przez moment faktycznie zależało jej, żeby zgarnąć dla siebie jak najwięcej. Kiedy Jonathan spojrzał na jej aurę, mógł zobaczyć otaczającą ją biel pewnego niezdecydowania. Lyssa była wciąż kształtującą się masą, co mogło być w pewien sposób dziwne, biorąc pod uwagę jak momentami zdawała się być obrotna i zachowywać w towarzystwie niemal do perfekcji. Tę jasność przetykał błękit, świadczący o jej wyraźnym skupieniu na sztuce i tym co kreatywna, ale także fiolet w ciemniejszym wydaniu, sugerujący z kolei jej rozwojowość i chęć do samodoskonalenia. Po tym przebiegały wyraźniejsze rozbłyski rozbawienia, które jej w tym momencie towarzyszyło, bo przecież bawiła się całkiem dobrze w tak miłym towarzystwie.
la douleur exquise
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.