• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[12.09.1972] The story of our lives | Rodolphus, Astoria

[12.09.1972] The story of our lives | Rodolphus, Astoria
Dzieło sztuki
które chcesz polizać
wiek
24
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
kustoszka sztuki
Brunetka o jasnej cerze i zielonych oczach. Mierzy 166 cm wzrostu przy wadze 50 kg. Bardzo dba o swój wygląd. Poczucie estetyki rozwinięte na wysokim poziomie sprawia, że przywiązuje ogromną wagę do detali - od ubioru, przez makijaż, po dodatki. Ubraniami stara się przykryć swoją niedowagę. Jej arystokratyczna postawa, pełna powściągliwości i elegancji, dodaje jej szyku, co niektórzy odbierają jako dystans i wyniosłość.

Astoria Avery
#8
13.11.2025, 03:11  ✶  
Zastygła w bezruchu, wpatrzona w powierzchnię herbaty, która drżała lekko w filiżance od ciepła. Jej odbicie w bursztynowym płynie było zniekształcone, nieostre - jak wszystko, co czuła, odkąd pojawił się on. Nie potrafiła odczytać jego intencji, a może po prostu bała się, że zrobi to zbyt dobrze. Czy naprawdę chodziło mu o troskę? O szczere zainteresowanie jej stanem, o coś tak zwyczajnego, tak ludzkiego, że aż niemożliwego w jego wydaniu?
Nie potrafiła w to uwierzyć.
Ale gdy przez krótką chwilę ich spojrzenia się spotkały, serce - to wadliwe, nieposłuszne - zabiło odrobinę zbyt szybko. Jakby zdradzało ją wbrew woli.
- Daruj sobie ten protekcjonalny ton - powiedziała spokojnie, choć w jej głosie pobrzmiewała nuta chłodu, ostrzejsza niż chciała. Patrzyła na niego z kamiennym wyrazem twarzy, bo wciąż miała wrażenie, że za każdym jego słowem kryje się coś więcej, jakiś drobiazg, którego jeszcze nie odczytała.
- Nie wierzę w bezinteresowność, Rodolphusie. Nie w twoim wydaniu. - Słowa wypowiedziała powoli, miękko, ale z tym charakterystycznym jadem, który smakował jak dobrze dobrany eliksir: słodki tylko przez pierwszą sekundę. Odchyliła się i splotła dłonie na kolanach, słuchając go uważnie, jakby szukała drugiego dna.
- Chcesz, żebym uwierzyła w twoje altruistyczne pobudki? Po tym wszystkim? -  zapytała, czując, jak drży w niej napięcie. Nie potrafiła odgadnąć, czy bardziej irytowało ją to, że próbował ją przekonać o własnej bezinteresowności, czy to, że część niej chciała mu uwierzyć. Nie powinna z nim dyskutować. Nie powinna w ogóle prowadzić tej rozmowy. A jednak coś w jego głosie, w tej łagodności, która tak bardzo kłóciła się z obrazem człowieka, którego znała, wzbudzało niebezpieczną ciekawość.
- To piękne, co mówisz. A jednak rozsądek podpowiada mi, że kryje się za tym coś więcej. Może chciałeś mieć mój dług wdzięczności, może zareagowałeś instynktownie, a może chciałeś zamazać złe wrażenie z galerii... - mówiła, uparcie doszukując się egoistycznych motywów, jego interesu w tym wszystkim. Nie dopuszczała do siebie myśli, że mógł po prostu chcieć ją uratować. I wtedy zaproponował coś, co tylko potwierdziło jej przypuszczenia.
Spojrzała na niego z niedowierzaniem, w którym mieszały się gniew, zdumienie i coś jeszcze - coś, czego nie chciała nazwać, bo wymagałoby to przyznania, że jego słowa w ogóle ją dotknęły.
- Moje towarzystwo nie jest na sprzedaż - odparła ostro. W jej głosie nie było wahania, choć wewnątrz coś w niej drgnęło, może echo niedawnej słabości, może zwykła, ludzka potrzeba zrozumienia, której nienawidziła w sobie najbardziej.
Wstała, a wraz z tym ruchem cała atmosfera w pokoju zgęstniała. Szelest materiału jej sukni zabrzmiał niemal złowrogo w tej ciszy, która zapadła między nimi.
- Myślę, że nadużyłeś mojej gościnności - powiedziała po chwili ciszy, której ciężar niemal wciskał ją w ziemię. Cofnęła się o krok, jakby potrzebowała między nimi przestrzeni, by móc oddychać. W jej głowie tłukły się sprzeczne myśli, których nie chciała teraz roztrząsać. Wierzyła, że to wszystko to tylko zgrabna manipulacja z jego strony. Dlatego ruszyła do drzwi, z dumnie uniesioną głową, decydując o końcu tego spotkania.
- Dziękuję za eliksiry - rzuciła jeszcze, bez cienia emocji, zatrzymując się na progu. - Ale nie zamierzam być częścią twoich gier, Lestrange.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Astoria Avery (2085), Rodolphus Lestrange (2182)




Wiadomości w tym wątku
[12.09.1972] The story of our lives | Rodolphus, Astoria - przez Rodolphus Lestrange - 29.10.2025, 10:23
RE: [12.09.1972] The story of our lives | Rodolphus, Astoria - przez Astoria Avery - 31.10.2025, 02:42
RE: [12.09.1972] The story of our lives | Rodolphus, Astoria - przez Rodolphus Lestrange - 31.10.2025, 13:02
RE: [12.09.1972] The story of our lives | Rodolphus, Astoria - przez Astoria Avery - 01.11.2025, 03:20
RE: [12.09.1972] The story of our lives | Rodolphus, Astoria - przez Rodolphus Lestrange - 03.11.2025, 11:21
RE: [12.09.1972] The story of our lives | Rodolphus, Astoria - przez Astoria Avery - 06.11.2025, 02:24
RE: [12.09.1972] The story of our lives | Rodolphus, Astoria - przez Rodolphus Lestrange - 06.11.2025, 11:42
RE: [12.09.1972] The story of our lives | Rodolphus, Astoria - przez Astoria Avery - 13.11.2025, 03:11
RE: [12.09.1972] The story of our lives | Rodolphus, Astoria - przez Rodolphus Lestrange - 13.11.2025, 13:00

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa