Radość. Tym razem było to radość. Nie mogła się doczekać, aż wróci do zamku. W końcu nie zdołała poznać jego wszystkich tajemnic podczas pierwszego roku. Cieszyła się z powrotu do szkoły. Wreszcie zobaczy znajome twarze.
Na stacji jak zawsze było pełno ludzi, tym razem się jednak nie obawiała. Wiedziała dokąd ma pójść, gdzie wejść, z kim usiąść. Było jeszcze fajniej niż za pierwszym razem. Stukanie w szybę utwierdziło ją w tych przemyśleniach. W jej oczach zatańczyły wesołe iskierki, pożegnała się szybko z rodzicami. Nie było sensu zwlekać. Doskonale wiedziała do którego przedziału ma trafić, zgubiła gdzieś po drodze brata, wiedziała, że ją znajdzie. Zmierzali w końcu do tego samego miejsca. Jakoś udało jej się przejść przez korytarz, póki co był praktycznie pusty, większość dzieciaków znajdowała się jeszcze na peronie, żegnała z rodzicami.
Całkiem szybko znalazła się przed przedziałem, chłopak podniósł się na nogi, gotowy by jej pomóc, jakby to było najbardziej naturalną rzeczą na świecie. Rok wcześniej zrobił to samo. Czyżby to miał być ich coroczny rytuał? To było miłe, że sam z siebie chciał jej pomóc. Naprawdę to doceniała, bo przecież nie musiał. Jakoś pewnie sama by sobie z tym poradziła, gdyby nie miała innego wyjścia, być może tym razem kufer nie miał zamiaru skończyć na jej głowie. Na szczęście nie musiała tego sprawdzać. Nie tym razem.
- Wiem, bywam tam przecież codziennie, ale lubię mieć swoje własne egzemplarze. – Całkiem dobrze założył, że większość rzeczy, które zabierała do szkoły to jej własne tomiska, w których lubiła dopisywać swoje własne komentarze.
Wrzucił jej kufer na górę, uśmiechnęła się do niego w podzięce. - Czy ja wiem, to tylko książki. - Nie wydawało jej się to zbyt imponujące, każdy przecież mógł jakieś ze sobą zabrać.
- Mhm, chętnie. - Wyciągnęła dłoń w jego kierunku, a później zajęła swoje miejsce, to naprzeciwko niego. Znowu podróż pachniała jej zapachem gumy balonowej.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control