Jeszcze jakiś czas temu, jako auror, to on nosił innym pomoc. Zapewniał schronienie, bezpieczeństwo, walczył ze śmierciożercami. Teraz, jakby sytuacja miała odwrotne miejsce. Otrzymywał pomoc, o którą nie prosił. Był ktoś, dla kogo był naprawdę ważny. I choć sam chciał jej pomóc, to nie bardzo potrafił, kiedy trauma ognia się w nim pojawiła. Próbował to zwalczyć samodzielnie. Wmawiać sobie, ze odczucia jakie doświadcza, nie są prawdziwe. Nie zawsze to działało.
Wielokrotnie zapewniał Olivię, aby nie przejmowała się nim, gdy musiała wyjść i coś załatwić. Obiecywał, że nigdzie ruszać się nie będzie, póki nie wróci. Z drugiej strony, ze swoją nogą, także wiele nie zrobi. Bywał w tych paru godzinach czujny, gdy zostawał sam w nieznanym im domu. Lecz nie długo, gdy dostali nowe miejsce zamieszkania, będące nowym schronieniem. Ward był wdzięczny przyjaciółce Olivii, za taką pomoc. Nie tylko mieszkanie okazało się być dużą pomocą, ale i potrzebna odzież. Przynajmniej wziął to do siebie za pomoc tymczasową, póki nie pozbierają się porządnie i pójdą na swoje. Ale kiedy to nastąpi?
Przebywając w kuchni, przeglądał swój notes, którym często posługiwał się w komunikacji z innymi osobami. Oczekując przyjścia Brenny, o której wizycie był poinformowany. Poniekąd ciekaw, o jaką pomoc może chodzić.
Z chodzeniem nie miał już poważnych problemów, ale wciąż musiał wspomagać się choćby jedną kulą ortopedyczną. Eliksiry i maści, jakie dostał w ostatniej wizycie w Mungu, zdziałały cuda, czego mugolski szpital by najpewniej mu tego nie zagwarantował. Fizycznie, dochodził do siebie znacznie lepiej, niż psychicznie. Z zewnątrz mógł się nieco zmienić. Zapuszczenie zarostu, mogło być bardziej zauważalne.
Usłyszawszy pukanie, spojrzał na Olivię, która udała się sprawdzić kto ich odwiedził. Zapobiegawczo sięgnął po swoją różdżkę i położył na stole. Na wszelki wypadek. Jak się jednak okazało, to była Brenna. Odczuł ulgę. Wsta z miejsca, chciąc się z nią także przywitać. Choćby samym uściskiem dłoni.
W kwestii porozstawianych wiader z wodą, nie wiedział do końca po co Olivia je przygotowała. Musiało mu wystarczać wyjaśnienie, że są na wszelki wypadek.
!Trauma Ognia