13.11.2025, 19:55 ✶
Ich głosy splotły się w tonie poufałości, a zazdrość Mony rozlała się po mieszkaniu.
Po pierwsze — wytrąciło ją z równowagi to, jak rozmawiali, jakby jej wcale nie było z nimi.
Po drugie — Iki. Nigdy nie słyszała, aby ktokolwiek tak zdrabniał imię Icarusa. Z innej strony kobieta uświadomiła sobie, że nie widziała mężczyzny od dziesięciu lat, więc z góry była na przegranej pozycji. Przez dekadę ktoś inny mógł wejść w jego życie. Może naprawdę zmienił się do tego stopnia, że pozwalał, aby wołano na niego „Iki”. Czy więc nagle ,,Ari” spadło na drugie miejsce?
Iki. Iki. Nieprzyjemne echo. Iki sriki. I tak Ari brzmiało lepiej.
Rudowłosa nie widziała nawet, jaka ilustracja widniała na karcie, którą Millie przyłożyła jej do twarzy. Mógł to być głupiec. Pajac, klaun — nie miało to większego znaczenia, kiedy Mona i tak miała wrażenie, że karty śmiały się z niej.
Rowle była naburmuszona, dziecinna, ale powinności w zderzeniu z uczuciami miały tendencję do topnienia jak wosk. Millie Moody nie raczyła się nawet przedstawić, toteż Mona również nie widziała powodu, żeby wysilać się na maniery. W tamtej chwili trudno jej było utrzymać maskę obojętności, a zraniona duma i tona zazdrości wylały się zaciśniętych ust, kiedy burknęła:
— A od kiedy ty się interesujesz wróżbiarstwem, Iki?
Może naprawdę nie było powodu do nerwów. Może to tylko nieporozumienie. Problem polegał na tym, że Icarus nigdy nie wspominał o żadnej Millie Moody, a Mona nie potrafiła poradzić na to, jak automatycznie zaczęła się z nią porównywać. Stojąca przed nią Millie Moody była śliczna. Ten rodzaj śliczności, który nie musiał się starać, aby wyglądać ślicznie.
Millie Moody miała obie ręce. A do tego wszystkiego – o czym oni właściwie rozmawiali, że Millie Moody mogła sobie pozwolić na to, aby zapytać, czy Mona przeszkadzała?
Przeszkadzała w czym?
A przecież obiecała sobie, że po Spalonej Nocy nie rzuci się na nikogo już nigdy więcej.
Po pierwsze — wytrąciło ją z równowagi to, jak rozmawiali, jakby jej wcale nie było z nimi.
Po drugie — Iki. Nigdy nie słyszała, aby ktokolwiek tak zdrabniał imię Icarusa. Z innej strony kobieta uświadomiła sobie, że nie widziała mężczyzny od dziesięciu lat, więc z góry była na przegranej pozycji. Przez dekadę ktoś inny mógł wejść w jego życie. Może naprawdę zmienił się do tego stopnia, że pozwalał, aby wołano na niego „Iki”. Czy więc nagle ,,Ari” spadło na drugie miejsce?
Iki. Iki. Nieprzyjemne echo. Iki sriki. I tak Ari brzmiało lepiej.
Rudowłosa nie widziała nawet, jaka ilustracja widniała na karcie, którą Millie przyłożyła jej do twarzy. Mógł to być głupiec. Pajac, klaun — nie miało to większego znaczenia, kiedy Mona i tak miała wrażenie, że karty śmiały się z niej.
Rowle była naburmuszona, dziecinna, ale powinności w zderzeniu z uczuciami miały tendencję do topnienia jak wosk. Millie Moody nie raczyła się nawet przedstawić, toteż Mona również nie widziała powodu, żeby wysilać się na maniery. W tamtej chwili trudno jej było utrzymać maskę obojętności, a zraniona duma i tona zazdrości wylały się zaciśniętych ust, kiedy burknęła:
— A od kiedy ty się interesujesz wróżbiarstwem, Iki?
Może naprawdę nie było powodu do nerwów. Może to tylko nieporozumienie. Problem polegał na tym, że Icarus nigdy nie wspominał o żadnej Millie Moody, a Mona nie potrafiła poradzić na to, jak automatycznie zaczęła się z nią porównywać. Stojąca przed nią Millie Moody była śliczna. Ten rodzaj śliczności, który nie musiał się starać, aby wyglądać ślicznie.
Millie Moody miała obie ręce. A do tego wszystkiego – o czym oni właściwie rozmawiali, że Millie Moody mogła sobie pozwolić na to, aby zapytać, czy Mona przeszkadzała?
Przeszkadzała w czym?
A przecież obiecała sobie, że po Spalonej Nocy nie rzuci się na nikogo już nigdy więcej.
Sweet, mourning lamb
There's nothing you can do
Bound to suffering eternal through
the sins of their fathers committed
long before their conception
There's nothing you can do
Bound to suffering eternal through
the sins of their fathers committed
long before their conception