14.11.2025, 01:55 ✶
Dawno nie był w klinice, to możliwe że o pewnych procedurach, jak oczekiwanie na zaproszenie do gabinetu, mogło mu umknąć, albo właściwie uznał, że poczeka w samym gabinecie uzdrowiciela. Zaraz po otwarciu drzwi do pomieszczenia, Nicholasa nie zdziwiło zaskoczenie na twarzy uzdrowiciela. Skoro Nicholas nie został poproszony o poczekanie na korytarzu, a mógł zostać, tak uczynił. Zamknął drzwi za sobą i skierował do biurka, siadając na krześle przeznaczonym dla pacjentów.
- W porządku.Travers nie poganiał. Pozwolił Prewettowi dokończyć swoje formalności i przygotować się na oficjalne jego przyjęcie. Nie obserwował go przesadnie, ale wzrokiem pozwolił sobie zlustrować jego gabinet, oceniając w jakim jest stanie, jak wygląda zawartość szklanych gablot, jeżeli takowe tutaj znajdowały się.
Słysząc zwrócone słowa w swoim kierunku, Nicholas spojrzał na czarodzieja.
- Problemy zdrowotne.
To przecież było oczywiste.
- Choroba genetyczna daje mi się bardziej we znaki. W dodatku dostałem silnego ataku kaszlu, który może mieć związek z ostatnimi wydarzeniami.
Nawiązał to tego znanego kaszlu, nie dodając nic więcej, zakładając, że nie jest pierwszym pacjentem z tymi problemami. Nie dodał iż problemy z kaszlem, pojawiły się znacznie wcześniej. Pominął ten fakt, gdyż miał on związek z czymś, o czym uzdrowiciel nie musiał wiedzieć. Popiół z nieba i nawdychanie się dymem po spalonej nocy, mogło pogorszyć jedynie sytuację zdrowotną Traversa.