14.11.2025, 12:06 ✶
Udawała, że się trzyma. Ale tak naprawdę w środku była przerażona. Nie była w stanie wydusić z siebie tego plugawego imienia osoby, która była odpowiedzialna za to wszystko. Gdy Brenna ją uścisnęła, panika sięgnęła zenitu. Z zewnątrz wyglądała na osobę opanowaną, lecz słowa, które wydobyły się z jej ust...
- Przyjmijcie ten porządek, a odnajdziecie sens; sprzeciwcie się, a zostaniecie wymazani z kart historii.. - szepnęła ze łzami w oczach. Odruchowo je wytarła wierzchem dłoni, a potem tą samą dłonią zasłoniła usta. - Przepraszam. Nie wiem... Nie wiem dlaczego to powiedziałam.
Miła odpowiedź na "damy sobie radę", prawda? Spojrzała z niepokojem w oczach na Brennę, a potem przełknęła ślinę. Nie, nie było z nią w porządku - z nikim, kurwa, nie było w porządku.
Olivia usiadła przy stole obok Tristana. Ścisnęła jego dłoń mocno, patrząc na niego z obawą, zanim nie spojrzała znowu na Brennę.
- Millie zapewniła nam wszystko, nam i rodzicom, ale... Nie chcemy tu zostawać wiecznie - powiedziała ostrożnie, przeczesując rude włosy palcami. - Mimo to my mamy wszystko. Chciałabym upewnić się, czy Pękata Fiolka dalej będzie mogła funkcjonować. Nadal nie wiem, co tam się stało. Pisałaś mi w liście o klątwołamaczu - jedyną osobą, którą znam, jest brat Nory. Myślisz, że potwierdziłby te wnioski? Znasz go lepiej.
Zapytała, odruchowo gładząc dłoń Tristana. Na myśl o tym, że musiałaby go znowu zostawić, jej serce drżało. Wiedziała, że muszą porozmawiać też o tym zleceniu, o którym jej pisała, ale to mogło poczekać. Olivia westchnęła.
- Nie wiem, Brenn... Chyba musimy się przenieść - powiedziała cicho, zerkając na ukochanego. I tak mieli to zrobić, prawda? Wciąż pamiętała tę rozmowę. - Tylko nie wiem, gdzie. Anglia to mój dom, mam tu rodzinę. Moi rodzice przyjęli Tristana jak swojego syna, również są w niebezpieczeństwie, ale nie uciekną ani z miasta, ani z kraju. Ja... Nie wiem. Muszę mieć ich na oku.
Powoli wpadała w paranoję. Ona chciała mieć KAŻDEGO na oku. A to było przecież niemożliwe.
- Przyjmijcie ten porządek, a odnajdziecie sens; sprzeciwcie się, a zostaniecie wymazani z kart historii.. - szepnęła ze łzami w oczach. Odruchowo je wytarła wierzchem dłoni, a potem tą samą dłonią zasłoniła usta. - Przepraszam. Nie wiem... Nie wiem dlaczego to powiedziałam.
Miła odpowiedź na "damy sobie radę", prawda? Spojrzała z niepokojem w oczach na Brennę, a potem przełknęła ślinę. Nie, nie było z nią w porządku - z nikim, kurwa, nie było w porządku.
Olivia usiadła przy stole obok Tristana. Ścisnęła jego dłoń mocno, patrząc na niego z obawą, zanim nie spojrzała znowu na Brennę.
- Millie zapewniła nam wszystko, nam i rodzicom, ale... Nie chcemy tu zostawać wiecznie - powiedziała ostrożnie, przeczesując rude włosy palcami. - Mimo to my mamy wszystko. Chciałabym upewnić się, czy Pękata Fiolka dalej będzie mogła funkcjonować. Nadal nie wiem, co tam się stało. Pisałaś mi w liście o klątwołamaczu - jedyną osobą, którą znam, jest brat Nory. Myślisz, że potwierdziłby te wnioski? Znasz go lepiej.
Zapytała, odruchowo gładząc dłoń Tristana. Na myśl o tym, że musiałaby go znowu zostawić, jej serce drżało. Wiedziała, że muszą porozmawiać też o tym zleceniu, o którym jej pisała, ale to mogło poczekać. Olivia westchnęła.
- Nie wiem, Brenn... Chyba musimy się przenieść - powiedziała cicho, zerkając na ukochanego. I tak mieli to zrobić, prawda? Wciąż pamiętała tę rozmowę. - Tylko nie wiem, gdzie. Anglia to mój dom, mam tu rodzinę. Moi rodzice przyjęli Tristana jak swojego syna, również są w niebezpieczeństwie, ale nie uciekną ani z miasta, ani z kraju. Ja... Nie wiem. Muszę mieć ich na oku.
Powoli wpadała w paranoję. Ona chciała mieć KAŻDEGO na oku. A to było przecież niemożliwe.