• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6
Kwiecień 1972 r. || Henrietta & Wilhelm || Non scholae, sed vitae discimus

Kwiecień 1972 r. || Henrietta & Wilhelm || Non scholae, sed vitae discimus
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Wilhelm Avery
#10
24.02.2023, 14:51  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.02.2023, 14:59 przez Wilhelm Avery.)  
Jego ciocia nie wiedziała tak naprawdę, w jakie kłopoty się wpakowała. Zaczęła dyskutować z nim w sprawie wolności! To nie mogło skończyć się zbyt dobrze dla niego? Jej? W sumie ciężko dokładniej określić, kto faktycznie miał gorzej w tej dyskusji. Jak tylko skończyła twierdzić, że nikt nie jest naprawdę wolny, dopiero teraz zaczynało się ujawniać to, co w nim siedziało.
- Widzisz, ciociu, większości ludzi sądzi, że wolność to stan, gdzie naprawdę można robić wszystko i nie ma konsekwencji decyzji. To oczywiście kompletna bzdura. Może i to tak było, kiedy nie istniała cywilizacje. Teraz nasze decyzje wpływają na innych, nawet jeśli postanowimy zaszyć się w dziczy z dala od wszystkich. Prawdziwa wolność jest tutaj, ciociu. - Postukał palcem we własną głowę. To, co chciał jej przekazać, było dla niego bardzo ważne, dlatego nawet nie śmiał żartować. Nie od razu musiała zrozumieć, co miała na myśli, bo i tak zaraz to wyjaśnił.
- Od samego początku jesteśmy skrępowany, zakuci w niewidzialne łańcuchy mające nas ograniczać. Wszyscy mają na to jedną, wspólną nazwę - wychowanie. Narzucają nam tym samym swoje przyzwyczajenia, wpajają wartości i mówią nam, jak mamy reagować. Jeśli zaczniemy myśleć inaczej, uznają to za niesubordynacje i karzą nas. To tłamszenia ma na celu zrobić z nas idealnych czarodziei, tylko ja się pytam dla kogo? - Tu usłyszała złość, jakby nie podobała mu się ta koncepcja, zmuszająca do poddania się innym, bo tak trzeba. I ta postawa była powodem, dla którego koniec końców otrzymał bliznę.
- Dla innych, co również zostali w ten sposób stłamszeni? Nie, dla paru osób sprzed setek dekad, które uznały, że tak należy i przekazali to dalej, a reszta po prostu narzuca dalej ich ograniczenia, nie zastanawiając się na tym. Prawdziwa wolność zaczyna się wtedy, kiedy zrzucamy te łańcuchy, które nas ograniczają i samy wybieramy drogę, jaką podążamy, akceptując jej ograniczenia, wady, zalety i konsekwencje. Ile razy ty ciociu, zrobiłaś coś, bo tak od ciebie wymagano lub nauczono, bo inne drogi według tych osób były złe lub niedobre? I kiedy robiłaś coś, co chciałaś, choć innym to się nie podobało, a nawet mimo tego, że kazali ci przestać, a ty nie słuchałaś, bo chciałaś to czynić dla siebie i to cię uszczęśliwiało? Nie mowie tu o łamaniu prawa, krzywdzeniu innych, a po prostu zwyczajnym życiu. Dlatego twierdze, że prawdziwa wolność jest tutaj, gdyż reszta to po prostu efekt działania. - Avery także był w ten sposób traktowany, może nawet brutalniej przez rodzinę i dlatego robił wszystko, by się wyrwać, być wolnym i móc kroczyć tak, jak chciał. Nigdy nikomu nie narzucał niczego, choć i tak nie zawsze mógł tego uniknąć. Wszystko zaczęło tak naprawdę od momentu, kiedy został wysłany do Hogwartu i mógł rozwijać się z dala od nich. Wtedy naprawdę poczuł, że choć ograniczony szkolnym regulaminem, decydował o sobie bardziej, niż w domu. Dlatego nie zgadzał się z tym, co powiedziała przed chwilą.
- Dlatego jestem wolny do końca. Postępuje tak, jak ja chce, akceptując konsekwencje moich czynów, nie pozwalając narzucić na siebie klatek innych. Nie mam najmniejszego powodu postępować tak, jak ktoś lub ktosie ode mnie wymagają, bo inaczej będą marudzić. To ich problem, że im się nie podoba, że myślę i działam inaczej, niż oni by chcieli, a nie mój. - Wilhelm nie przejmował się tym, że cywilizacja wymuszała określone postępowania. On czynił tak, jak chciał. Jeśli na smutny bal wymaga ktoś równie nudne ubranie, on przyjdzie ubrany inaczej. W istocie miał wrażenie, że jego ciocia także była uwięziona w świecie pragnień innych osób. Nadal nie mówił o zabijaniu, czy innych działach, które wymagały regulacje, by istota społeczeństwa się nie rozpadła. Mówił o aspektach moralnych.

On sam nie potrzebował żadnego gestu podziękowania za to, co powiedział. Nie liczył na to, więc nie czuł się rozczarowany tym, że nie puściła je mimo uszu. Chodziło tu o to, by pokazać jej to, co myśli, a najłatwiej było na przykładzie. Słysząc jej wyjaśnień, pokręcił głową. To, co mówiła, zdecydowanie gryzło się w jego opinii ze znaczeniem. Trochę tak, jakby na psa mówić kot.
- Czy to nie jest przypadkiem materializacja dobrego słowa? Zmiana znaczenia, jego prawdziwej natury, by usprawiedliwić siebie lub kogoś. Rozkładając na czynniki pierwsze słowo: dobre. Czyż nie oznacza ono coś pozytywnego? Czegoś, co po prostu jest czymś miłym w odniesieniu do nas lub kogoś. Wykorzystanie jest trochę sprzeczne z jego ideą, bo zatruwany znaczenie słowa dobry. Ta przemiana, z czego wynika? Po co wykorzystać dobre słowo? Nie można nim się po prostu cieszyć? - A potem poszli dalej. Krytyka dobrym słowem? Od kiedy? Zamrugał parę razy i westchnął.
- Kiedy konstruktywna krytyka stała się dobrym słowem? Kiedyś była zwyczajnym elementem rozmowy, która miała na celu jedynie poprawę naszych błędów przez rzeczowe wyjaśnienie, co zrobiliśmy nie tak. Taka informacja może być cenna i bliżej jej do nauki niż słówka dobry. - Kolejny raz zderzali się poglądami. Tu akurat był nieco spokojniejszy, niż przy ujawnianiu, czym dla niego jest wolność. Po prostu był ciekawy, jak mu odpowie na te pytania. Czy znajdzie w ogóle je?
- Oczywiście, że tak. - Parsknął śmiechem. - Jesteśmy tylko czarodziejami. Możemy mieć paskudny dzień. Pójdziemy do wanny, nie weźmiemy ze sobą ręcznika i różdżki. W domu będziemy sami. Mamy więc do wyboru albo narzucić na własne mokre ciała ubrania i konkurować w byciu czarodziejem mokrej szaty i zostawiać ślady tego lub poprosić druga osobę o ręcznik. Takie sytuacje mogą się zdarzyć. I wiele innych. Nie jesteśmy przecież doskonali. - Zauważył ze śmiechem, bo ona chyba przypuszcza, że nie zdarzy się jej żadna wpadka. On nie wątpił, że sam będzie miał takowe. Nie sposób ich po prostu unikać.

Obserwował jak sobie radzi i zauważył, że całkiem nieźle. Był ciekawy, jak sobie poradzi z innymi materiałami. Oczywiście to była ta najłatwiejsza część, ale już zauważył, że nie będzie miała problemów z pisaniem. Bardzo szybko sobie poradzi z tym, by mogła pisać po dowolnej powierzchni. Jak opanuje papier, wątpił, by miała takowe problemy z drewnem, choć na pewno zobaczy pewną różnicę. Materiał potrafił się od siebie różnić i inaczej np. używało się tego na sośnie, a na dębie. Oczywiście takie materiały trudniej zniszczyć, a metal to już całkowicie inna liga. Musiała jednak opanować podstawy, by walczyć z tym.
- Tak. To trzeba ćwiczyć, aż będziesz pisała różdżka tak samo swobodnie, jak piórem. Potem będzie trzeba zmienić materiał na nieco bardziej wymagający, gdyż będziesz korzystała z tego na różnych przedmiotach. - Użył tego porównania, by wiedziała jak najlepiej to widzieć. Musiała nauczyć się po swojemu to robić, a czy to będzie szybsze lub wolniejsze, to już od niej zależało.
- Oczywiście, oprócz ćwiczeń, musisz nauczyć się rozumieć ten język tak, jak angielski. Dlatego mam w pokoju parę książek, które będą twoim ćwiczeniem na tłumaczenie. - Tu nie było tak, że wystarczy jej esej. Samo będzie się uczyć w swoim tempie.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Henrietta Mulciber-Slughorn (3563), Wilhelm Avery (3611)




Wiadomości w tym wątku
Kwiecień 1972 r. || Henrietta & Wilhelm || Non scholae, sed vitae discimus - przez Henrietta Mulciber-Slughorn - 30.01.2023, 22:11
RE: Kwiecień 1972 r. || Henrietta & Wilhelm || Non scholae, sed vitae discimus - przez Wilhelm Avery - 31.01.2023, 20:13
RE: Kwiecień 1972 r. || Henrietta & Wilhelm || Non scholae, sed vitae discimus - przez Henrietta Mulciber-Slughorn - 07.02.2023, 22:23
RE: Kwiecień 1972 r. || Henrietta & Wilhelm || Non scholae, sed vitae discimus - przez Wilhelm Avery - 08.02.2023, 22:40
RE: Kwiecień 1972 r. || Henrietta & Wilhelm || Non scholae, sed vitae discimus - przez Henrietta Mulciber-Slughorn - 14.02.2023, 23:26
RE: Kwiecień 1972 r. || Henrietta & Wilhelm || Non scholae, sed vitae discimus - przez Wilhelm Avery - 15.02.2023, 21:35
RE: Kwiecień 1972 r. || Henrietta & Wilhelm || Non scholae, sed vitae discimus - przez Henrietta Mulciber-Slughorn - 20.02.2023, 22:47
RE: Kwiecień 1972 r. || Henrietta & Wilhelm || Non scholae, sed vitae discimus - przez Wilhelm Avery - 21.02.2023, 21:02
RE: Kwiecień 1972 r. || Henrietta & Wilhelm || Non scholae, sed vitae discimus - przez Henrietta Mulciber-Slughorn - 23.02.2023, 21:52
RE: Kwiecień 1972 r. || Henrietta & Wilhelm || Non scholae, sed vitae discimus - przez Wilhelm Avery - 24.02.2023, 14:51
RE: Kwiecień 1972 r. || Henrietta & Wilhelm || Non scholae, sed vitae discimus - przez Henrietta Mulciber-Slughorn - 23.03.2023, 23:01

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa