• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 11 Dalej »
[2.10, późny wieczór] Potrzymaj mnie za rączkę

[2.10, późny wieczór] Potrzymaj mnie za rączkę
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#5
15.11.2025, 21:41  ✶  
– Hm… jestem ostrożna wobec wróżb… ale chyba wierzę w wizje Morpheusa – przyznała. Zresztą, czy nie miała najlepszego dowodu na to, że są prawdziwe? Przewidział, że Warownię ogarną płomienie.
Mogła mieć tylko nadzieję, że jego wizja nie oznaczała też ich ostatecznego upadku.
*

– Trup trzyma mnie za rękę… nie, ręka trupa trzyma mnie za rękę – powtórzyła Brenna, a potem zamrugała, gdy światło znów się pojawiło, ujawniając ten makabryczny widok: palce Brenny, na których zaciskała się bardzo blada dłoń odcięta od ciała. Nie krwawi, pomyślała Brenna. Nie krwawiła, a była ciepła.
A potem jej umysł wreszcie zaczął działać.
Wszystko w niej krzyczało, by po prostu zacząć machać dłonią i pozbyć się tego paskudztwa, ale jeżeli to faktycznie było to czym się wydawało, miały tutaj fragment czyjegoś ciała. Nie mogła ot tak rzucić go w kąt. I w świetle, które się pojawiło, rozglądała się wokół jak Victoria, nie tylko w poszukiwaniu trupa… ale też czy przypadkiem nie zostaną zaraz zaatakowane.
– Nie gołymi rękami. W kieszeni mam chusteczkę – powiedziała Brenna, sama mając pewien problem z sięgnięciem do tej, bo w jednej ręce trzymała różdżkę, a w drugiej… no cóż, druga była chwilowo unieruchomiona. Walcząc z obrzydzeniem wyciągnęła rękę, pozwalając, aby Victoria ją uwolniła. Odruchowo otarła dłoń o płaszcz, mając wrażenie, że przylgnęło do niej coś bardzo paskudnego.
– Jest ciepła. Nie krwawi. Jedno z dwojga. Albo jakiś czarnomagiczny eksperyment, albo to nie jest ręka, a jakiś… wytwór walniętego rzemieślnika? – stwierdziła, wciąż bardzo spokojnie. Ta ręka dosłownie się do niej doczepiła! Musiała jakoś… wspiąć się po jej nodze? A to oznaczało, że musiała być zaklęta. I to tylko potęgowało absurd i grozę całej sytuacji. Samo znalezienie odciętej kończyny było dostatecznie makabryczne: a coś takiego? Och bogowie, oby to naprawdę był jakiś walnięty eksperymentator, który stwierdził, że fajnie będzie zrobić mechanizm w kształcie ludzkiej dłoni… – Popilnujesz żeby… do licha, jak głupio to brzmi… nie uciekła? – spytała, sama zaciskając mocno palce na różdżce. Najszybszym sposobem, aby sprawdzić, czy gdzieś w pobliżu leżał trup albo za którymś kubłem na śmierci krył się jakiś czarnoksiężnik, wydała się jej w tej chwili przemiana. Krew i rozkład to były dwa zapachy, które naprawdę ciężko pomylić z innymi, a w zwierzęcej postaci zmysły stawały się znacznie bardziej wrażliwe.
Moment później opadła na cztery wilcze łapy i zbliżyła się do Victorii, by powąchać rękę. A potem zaczęła krążyć w pobliżu, pozostając jednak cały czas w zasięgu światła – za żadne skarby nie chciała, by teraz się rozdzieliły.
Niczego jednak nie wyczuwała. Żadnego trupa. Zapachy dziesiątek ludzi, którzy przeszli tędy ostatnio, krzyżowały się i nie mogłaby wyłapać pośród nich jednego, ale nie było i świeżego smrodu czarnej magii, który doprowadziłby je do celu.
Po dłuższej chwili na chodniku znów pojawiła się ciemnowłosa kobieta.
- W pobliżu nie ma ciała.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (1566), Victoria Lestrange (1579)




Wiadomości w tym wątku
[2.10, późny wieczór] Potrzymaj mnie za rączkę - przez Brenna Longbottom - 15.11.2025, 13:01
RE: [2.10, późny wieczór] Potrzymaj mnie za rączkę - przez Victoria Lestrange - 15.11.2025, 14:35
RE: [2.10, późny wieczór] Potrzymaj mnie za rączkę - przez Brenna Longbottom - 15.11.2025, 17:04
RE: [2.10, późny wieczór] Potrzymaj mnie za rączkę - przez Victoria Lestrange - 15.11.2025, 21:22
RE: [2.10, późny wieczór] Potrzymaj mnie za rączkę - przez Brenna Longbottom - 15.11.2025, 21:41
RE: [2.10, późny wieczór] Potrzymaj mnie za rączkę - przez Victoria Lestrange - 16.11.2025, 01:30
RE: [2.10, późny wieczór] Potrzymaj mnie za rączkę - przez Brenna Longbottom - 16.11.2025, 10:44
RE: [2.10, późny wieczór] Potrzymaj mnie za rączkę - przez Victoria Lestrange - 16.11.2025, 18:41

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa