Strata członka rodziny, była bardzo bolesna. Zwłaszcza, jeżeli był naprawdę bliski sercu. Kiedy babka dodała słowa "Za nieobecnych", a jej spojrzenie powędrowało ku pustemu miejscu, również i Richard tam spojrzał. To było jedno, a nie dwa, nie trzy miejsca. Więc najpewniej musiało chodzić o członka rodziny ich gałęzi. Nie jego chłopców, nie córki jego brata, o synu jego nie wspominając. Wzrokiem podążył na kuzyna, zastanawiając, jak zareaguje. Reakcji nie było żadnej. Przynajmniej nie takiej, jakiej może by chciał zobaczyć Richard.
Ich spojrzenia mogły się także zetknąć w momencie próby naruszenia bariery ochronnej umysłu Richarda. To nie był dla niego pierwszy raz, jak tego doświadczał. Musiał skutecznie chronić swoją pamięć. Opanowanie oklumencji, było bardzo skuteczne.
Zaraz po toaście, można było nakładać jedzenie na swoje talerze. Richard, jednak nie miał apetytu. Pozwolił sobie na początek zapełnić kubek kawą, czy to była dostępna w dzbanku, czy poprosił o to służbę. Obserwował przy okazji Lorien, która siedząc obok Seliny, pomagała jej. Nie na tym skupił się, ale chciał ujrzeć coś innego. Nić powiązań jaka łączyła ją z jego kuzynem Alexandrem. Użył swojej zdolności rodowej, aby ową linię podejrzeć, wykorzystując moment, że niektórzy skupiali uwagę w rozmowie z innymi osobami przy stole.
Rzut na percepcję. Chęć ujrzenia Nici Powiązań Lorien z Alexandrem
Akcja nieudana
Słysząc swoje imię, wzrok skierował na Philomenę, a to znaczy, że musiał "przerwać" swoje mentalne obserwacje. Być może spodziewał się tego pytania o nieobecność synów. Ale może nie od babki? Nie spodziewał się także usłyszeć słów pochwał z jej ust na temat Scarlett, jego córki. Wiedział, że podjęła pracę w kancelarii, ale chyba nie wspomniała mu, u kogo. Nawet Alexander postanowił dorzucić swoje sykle. Richard spojrzał na Scarlett, dostrzegając iż te pochwały, komplementy dla niej dużo znaczą. Czy to widział w jej oczach? Czy oczekiwała, że powie słowa, które chciałaby usłyszeć? Nie być tą ostatnią, ale przed swoimi braćmi, w których, jako potomków przedłużenia nazwiska ich rodziny, pokładało się nadzieje?
"Dlaczego to musicie być wy?" – zapytał sam siebie. Dlaczego wpieprzają się do życia jego dzieci? Charles przez to ucierpiał.Tak. Zaskoczyli go. Ale nie pozwolił tego po sobie pokazać. Lekkim uśmiechem obdarzył córkę, mówiąc te słowa:
- Jestem z niej dumny.
Nie kłamał. Sama dawała sobie nawet radę w Norwegii. Miała tam przyszłość. Przejęła biznes po zmarłej właścicielce i swojej mentorce. Sama budowała swoją ścieżkę. Doradzał jej, kiedy tego potrzebowała.
Spojrzeniem powrócił na oblicze Philomeny, aby odpowiedzieć na jej wcześniejsze pytanie:
- Charles ma problemy zdrowotne. Leonard został z nim na wszelki wypadek. Z kolei Sophie, nie jest jeszcze gotowa na duże rodzinne spotkania.
Usprawiedliwił swoich synów, uznając, że tyle powinno im wystarczyć. Mógł kłamać, aby nie naruszać "stabilnej” atmosfery rodzinnej przy tej kolacji. Większość z nich wiedziała, jak Londyn wpłynął na Charlesa i jak to się po części odbijało na wszystkich. Mógł także mówić prawdę, gdyż Scarlett wiedziała, że jeden z jej braci często chorował. Nie bez powodu wspomniał także o Sophie, córce swojego brata. Może i nie padło o niej słowo, a mógł też wyprzedzić kolejne pytania, gdyby takie miały paść.
"Pokojowy Order Merlina." Nie brzmiało to dla Richarda zadowalająco. Nie w tej rodzinie. Jakby faktycznie ta cała kolacja miała być początkiem "pogodzenia się" obu gałęzi. Tak odnosił to Richard. "Nie na jego warunkach…" – dopowiedział sobie w myślach. Czy może zadziało się coś, o czym Richard nie wiedział, słysząc pytanie o jakimś orderze? Nie pytał. Z córką, najwyżej porozmawia później.
Mógłby zadawać pytania. Mógłby oczekiwać odpowiedzi. W końcu to spotkanie rodzinne. Philomena chce poznać lepiej Charlotte. Selina była jak i nie była z nimi obecna. Prorokini, utrzymująca z nimi konwersację na podstawie wypowiadanych wróżb. Richard spojrzał w jej kierunku, kiedy znów coś rzekła. Ostatecznie jednak, swoją uwagę skierował na kuzyna.
- Jak sytuacja u Donalda? Coś się poprawiło?Zapytał o swojego drugiego kuzyna. Nieobecnego. Może sytuacja jest bez zmian. Może coś nowego wiadomo. Może wydarzyło się coś, czego oficjalnie się nie mówi? Czy Alexander, zechce się podzielić informacjami?
W oczekiwaniu na odpowiedź, zachowując pozory kultury, nie mając specjalnie apetytu, nałożył sobie trochę pieczeni.