Rozliczono - Benjy Fenwick - osiągnięcie Badacz Tajemnic I
Był piękny majowy dzień. Słońce lśniło wysoko na niebie, w powietrzu dało się wyczuć już zapach zbliżających się wakacji. Niektórzy uczniowie, aż za bardzo czuli je w powietrzu. Nie ona, ona oczywiście zamierzała przykładać się do samego końca, nie daj Merlinie, żeby przypadkiem narobiła sobie jakichś braków w materiale. Właśnie dlatego ciągle tachała wszędzie ze sobą torbę pełną książek.
Latanie na miotle... był to jeden z przedmiotów, z którym zupełnie sobie nie radziła. Właśnie skończyli lekcję, od pierwszego roku nie wykonała chyba żadnego postępu, nie sądziła, że kiedyś mogłoby się to zmienić. Nie uważała zresztą, aby akurat ta umiejętność miała jej się do czegoś przydać. Tak próbowała sobie wmawiać, że nie jest gorszą czarownicą, bo nie umie latać na miotle, a miotła... to był przecież atrybut każdej prawdziwej wiedźmy. Może gdyby wtedy nie spadła z takim hukiem... nie rozwaliła sobie nogi, to nie bałaby się wznosić w powietrze.
Starała się nie pokazywać zniechęcenia, szczególnie, że szła obok Aloysius'a, który w przeciwieństwie do niej radził sobie znakomicie. Lubiła patrzeć na niego jak wznosił się w powietrze i latał, przychodziło mu to z taką lekkością. No i grał w drużynie, był taki świetny w tym co robił. - Podziwiam Cię wiesz, chyba nikt nie radzi sobie z tym, tak dobrze jak Ty. - Prue nie miała najmniejszego problemu z tym, aby stwierdzić fakt, który był niezaprzeczalny. - Nie wiem jakim cudem udaje Ci się nie spaść na ziemię, musisz być jakiś specjalny. - Specjalnie uzdolniony, czy coś.
- Idziemy na błonia? Moglibyśmy się tam pouczyć. - Nie brzmiało to szczególnie zachęcająco, pogoda raczej nie skłaniała ku temu, aby spędzać czas nad książkami, Bletchley jednak z tyłu głowy miała to, że czekał ich bardzo intensywny tydzień. Ktoś musiał dopilnować jej przyjaciela, nie, żeby sam sobie nie radził, jednak od zawsze robili to razem, chyba zaproponowała to bardziej dla siebie niż dla niego.
- Musimy poćwiczyć zaklęcia, profesor Flitwick mówił, że sprawdzi nasze postępy, a mam wrażenie, że różdżka ostatnio nie chce mnie słuchać. - Nie miała problemu z tym, aby przyznać się do tego przed chłopakiem, miała wrażenie, że tak bardzo chciała, żeby wszystko było idealnie, że nic jej nie wychodziło. Na błoniach zresztą nie powinni nikomu zrobić krzywdy, znajdą sobie jakiś kawałek miejsca, gdzie będą mogli zająć się swoimi sprawami.
- A Ty masz z czymś problem? - Zapytała jeszcze kontrolnie, żeby mogli ustalić jakiś plan na naukę, o ile w ogóle postanowi jej towarzyszyć, bo przecież mógł mieć chęć dzisiaj robić coś zupełnie innego.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control