16.11.2025, 05:13 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.11.2025, 01:43 przez Atreus Bulstrode.)
Atreus pewnie mógł się pochwalić tak samo wspaniałą bezsennością, jak i Victoria. Ta powróciła na jesieni ze zdwojoną siłą, zaraz po tym jak zrobiła sobie małą przerwę podczas lata - najwyraźniej wygłupy Brenny męczyły go na tyle, że ciało zwyczajnie momentami się poddawało, pozwalając zmrużyć oczy nieco łatwiej. Więź szarpała wtedy mocno, zaburzając cykl wypoczynku i jak tak teraz sobie o tym myślał, to nie był do końca pewien jak czasami trzymał się na nogach. Ale wtedy chyba właśnie wkraczała kawa, cała na biało. Bohaterka i wybawicielka, którą można było wciągać litrami i pracować dalej.
- Oczywiście, że tak. Bo co jeśli to wiekopomna wróżba? - zakpił wyraźnie, upijając parę kolejnych łyków gorącego napoju. Atreus szanował tak samo posiadaczy Trzeciego Oka, jak i podchodził do wróżb z pewnym zrozumieniem - w końcu Bulstrodowie jako rodzina, podchodzili do tego wszystkiego z jakimś swoistym szacunkiem, dostrzegając w tym swoje dziedzictwo. Co jednak nie mogło liczyć na taką wyrozumiałość ze strony aurora, to Departament Tajemnic i jego pracownicy, nie ważne że połowa z nich nosiła pewnie jego nazwisko. - Połowa z chłopów tutaj widziałaby kutasa. Druga połowa dupę. Trzecia natomiast ponuraka - zawyrokował ze złośliwym uśmiechem.
- Ah, nie musisz mnie tak obcesowo podpuszczać przecież. Cykać się? Proszę bardzo, zaglądaj w te swoją filiżaneczkę i móc, co w niej widzisz - prychnął, no bo naprawdę, biorąc pod uwagę że miał teraz niewiele do roboty i bez takich podchodów był w stanie zerknąć na dno swojej filiżanki. Szybko też spróbował wypić resztę swojego naparu, żeby samemu móc zajrzeć w to, co kryło się między fusami. - Kanapa wydaje mi się wręcz zbyt wygodna jak na kogoś, kto w każdym płaszczu nosi przynajmniej jeden kastet.
- Oczywiście, że tak. Bo co jeśli to wiekopomna wróżba? - zakpił wyraźnie, upijając parę kolejnych łyków gorącego napoju. Atreus szanował tak samo posiadaczy Trzeciego Oka, jak i podchodził do wróżb z pewnym zrozumieniem - w końcu Bulstrodowie jako rodzina, podchodzili do tego wszystkiego z jakimś swoistym szacunkiem, dostrzegając w tym swoje dziedzictwo. Co jednak nie mogło liczyć na taką wyrozumiałość ze strony aurora, to Departament Tajemnic i jego pracownicy, nie ważne że połowa z nich nosiła pewnie jego nazwisko. - Połowa z chłopów tutaj widziałaby kutasa. Druga połowa dupę. Trzecia natomiast ponuraka - zawyrokował ze złośliwym uśmiechem.
- Ah, nie musisz mnie tak obcesowo podpuszczać przecież. Cykać się? Proszę bardzo, zaglądaj w te swoją filiżaneczkę i móc, co w niej widzisz - prychnął, no bo naprawdę, biorąc pod uwagę że miał teraz niewiele do roboty i bez takich podchodów był w stanie zerknąć na dno swojej filiżanki. Szybko też spróbował wypić resztę swojego naparu, żeby samemu móc zajrzeć w to, co kryło się między fusami. - Kanapa wydaje mi się wręcz zbyt wygodna jak na kogoś, kto w każdym płaszczu nosi przynajmniej jeden kastet.
Rzut Symbol 1d258 - 200
Smok (nieprzewidziana zmiana)
Smok (nieprzewidziana zmiana)