16.11.2025, 12:39 ✶
- Stworzyłaś je sama? To niesamowite - powiedziała ze szczerym podziwem. Każda osoba, która potrafiła stworzyć coś tak pięknego z niczego, imponowała Charlotte, która nie potrafiła zrobić nawet kasztanowego ludzika. Synowie Richarda... Cośtam o nich wspominał, ale chyba nie do końca dobrze go słuchała (to ci nowość, jakby ona słuchała kogokolwiek dłużej niż przez kilka sekund), bo zrobiła uprzejmie zaskoczoną minę, gdy padło pytanie na ich temat. Zerknęła na Richarda, mrużąc nieco oczy. Tłumaczył się za nich jak ojciec, który musiał sprzątać syf swoich pociech. Ale... Czyż nie na tym polegało rodzicielstwo? Posłała jeszcze uśmiech w kierunku Scarlett, dostała już tyle pochwał, że kolejne nie były potrzebne - nie publiczne. Może potem jej powie, że dobra robota, nie chciała jej zawstydzać.
Skrzywiła się nieco na ten brak taktu, gdy zapytał o Donalda, ale nie powiedziała nic. Wbiła wzrok w pucharek, który właśnie odstawiała. Richard nigdy nie należał do turboempatycznych osób, poza tym sam stracił brata całkiem niedawno. Tak właśnie sobie tłumaczyła tę złośliwość, którą wzięła za niezręczność. Biedny, biedny Richard. Ciekawe czy spodoba mu się prezent, który przygotowała?
Lotte sięgnęła po sałatkę, gdy uwaga Philomeny przeniosła się na nią. Uniosła ostrożnie srebrne oczy, by zderzyć jej spojrzenie ze swoim. Odchrząknęła cicho, odkładając sałatkę na miejsce, bo przecież nie wypadało zabierać się za konsumpcję, gdy seniorka rodu pytała o tak ważne rzeczy.
- Jeszcze szukam swojej drogi, prababciu - odpowiedziała gładko, zgrabnie ubierając nie mam bladego pojęcia w eleganckie słowa. - Próbuję różnych rzeczy, rozmawiam z wieloma ludźmi. Staram się szukać.
Ale kurwa nic nie znajduję, bo nic kurwa nie potrafię - prawie jej się wymsknęło, ale zamiast słów jej usta zacisnęły się w kreskę. Jej dar, za który chwalił ją ojciec, był bezużyteczny w legalnej pracy, a przynajmniej tak uważała. Teraz, gdy wszyscy miziali się po mózgach, ona nawet nie próbowała odczytywać aur i nici swojej rodziny. Bo nie wypadało. Znowu sięgnęła po sałatkę, to pytanie nieco starło uśmiech z jej twarzy.