16.11.2025, 12:54 ✶
Charlotte uśmiechnęła się szeroko i owszem, wyciągnęła sukienkę, żeby mu pokazać. Wtedy Richard chrząknął, zwracając na siebie uwagę. Nieco zmieszana - schowała ją z powrotem. Uśmiechnęła się do kuzyna przepraszająco.
- Na zdrowie - odpowiedział sprzedawca, nawet nie patrząc na Richarda. - Mam kilka par, proszę zerknąć.
Wyciągnął różdżkę, a z regałów wysunęło się pięć pudełek. Leniwie płynęły w powietrzu wokół Charlotte, a następnie po kolei wieka zaczęły się unosić.
- W zasadzie różnią się szczegółami, takimi jak wysokość obcasa czy sposób zapięcia - wytłumaczył kobiecie, gdy sięgnął po pierwsze pudełko. Wyciągnął lewego buta. But jak but. Niewielki bucik z obcasem, czarny ze srebrnym zapięciem i okrągłym noskiem. - Proszę przymierzyć, długość stopy to nie wszystko, możliwe że będzie trzeba wybrać inny czubek.
Mówił o butach tak, jakby kogokolwiek to interesowało. Charlotte zerknęła na Richarda, ale nawet nie łudziła się, że ten pomoże jej w wyborze. Jeżeli chodzi o buty, to ona sama zakładała najlepszy model: ten ładny i wygodny.
- Najlepiej byłoby, gdyby pani przymierzyła sukienkę - zachęcił ją, przekrzywiając głowę. Lotte znowu zerknęła na Richarda.
- Um... Nie mówił pan, że różnią się szczegółami? I są praktycznie takie same? - zapytała niepewnie, wstając. Nie uciskały, były ładne, a szpiczastych czubków nie lubiła. Nie chciało jej się przebierać, wystarczająco energii na to poświęciła. - Co myślisz?
Zapytała Richarda, przechodząc kilka kroków w jego stronę i z powrotem. Były chyba ok. I tak założy je tylko raz, co nie? Albo w sumie nawet kilka razy, bo były bardzo uniwersalne, co jej się podobało.
- Na zdrowie - odpowiedział sprzedawca, nawet nie patrząc na Richarda. - Mam kilka par, proszę zerknąć.
Wyciągnął różdżkę, a z regałów wysunęło się pięć pudełek. Leniwie płynęły w powietrzu wokół Charlotte, a następnie po kolei wieka zaczęły się unosić.
- W zasadzie różnią się szczegółami, takimi jak wysokość obcasa czy sposób zapięcia - wytłumaczył kobiecie, gdy sięgnął po pierwsze pudełko. Wyciągnął lewego buta. But jak but. Niewielki bucik z obcasem, czarny ze srebrnym zapięciem i okrągłym noskiem. - Proszę przymierzyć, długość stopy to nie wszystko, możliwe że będzie trzeba wybrać inny czubek.
Mówił o butach tak, jakby kogokolwiek to interesowało. Charlotte zerknęła na Richarda, ale nawet nie łudziła się, że ten pomoże jej w wyborze. Jeżeli chodzi o buty, to ona sama zakładała najlepszy model: ten ładny i wygodny.
- Najlepiej byłoby, gdyby pani przymierzyła sukienkę - zachęcił ją, przekrzywiając głowę. Lotte znowu zerknęła na Richarda.
- Um... Nie mówił pan, że różnią się szczegółami? I są praktycznie takie same? - zapytała niepewnie, wstając. Nie uciskały, były ładne, a szpiczastych czubków nie lubiła. Nie chciało jej się przebierać, wystarczająco energii na to poświęciła. - Co myślisz?
Zapytała Richarda, przechodząc kilka kroków w jego stronę i z powrotem. Były chyba ok. I tak założy je tylko raz, co nie? Albo w sumie nawet kilka razy, bo były bardzo uniwersalne, co jej się podobało.