Dym świecy mógł być wyczuwalny w tym pomieszczeniu, gdyż jakieś oświetlenie było im potrzebne. Jeżeli to mieszkanie nie posiadało mugolskich rozwiązań, pozostawały właśnie świece. Tutaj jednak Olivia zadbała o przykrycie jakimś kloszem, który uniemożliwiałby ujrzenie płomienia. A jednocześnie dawał jakieś oświetlenie. To poniekąd pomagało Tristanowi przećwiczyć zwalczanie traumy, aby nie szukać i nie patrzeć w ogień. Dlatego też przy tej rozmowie, mimo iż miał z tyłu głowy świadomość o obecności świecy w pomieszczeniu, nie oglądał się. skupiał na rozmowie. Na obecności Brenny, na siedzącej obok Olivii. To nie było łatwe, ale wymagało w samoterapii. Było wiele momentów, kiedy zastygał w miejscu, bo miał wrażenie, że ktoś po nich idzie.
Wspaniale było dowiedzieć się, że także Brenna opanowała zdolność fali. Łatwiej będzie im o sprawną komunikację, gdyby coś się wydarzyło, potrzebowali pomocy, albo jako przekaźnik informacji. W odpowiedzi, Tristan skinął głową w zrozumieniu. Przyjęciu do wiadomości. Testowanie takiej komunikacji powinno być dobre, nawet z błahych powodów. Aby mieć pewność, że oboje opanowali to dobrze.
Następnie wysłuchał propozycji mieszkalnych, które w tej chwili były priorytetem. On nie miał już swojego, które dopadła klątwa. Nie widział też powodu, dla którego miałby je ratować, skoro rodzice Olivii go ciepło przyjęli i zaakceptowali, a sama ukochana zgodziła się mieszkać z nim razem. Zatem, dobrze jest szukać czegoś wspólnego. Dla niej nawet gotów jest zamieszkać także z jej rodzicami. Przy wspomnieniu o Hogsmeade, Wardowi zapaliła się w głowie lampka z pomysłem. Ale czy rozwiązanie, jakie zaproponuje, Olivia zaakceptuje?
Słuchając, notował swoją propozycję. Kiedy Olivia zwróciła się do niego z zaznaczeniem, żeby już teraz zamieszkać samodzielnie, spojrzał na nią z troską. Była gotowa na to, aby oddzielić się od rodziców? Odłożył ołówek, aby zapytać ją krótko w języku migowym, a do tego potrzebował wolnej dłoni:
"- Jesteś tego pewna?"Odczekał moment, na jej odpowiedź, po czym dodał dla zapewnienia.
"-Zgodzę się na wszystko co zechcesz."
Tristan też nie był osobą, która brałaby coś za darmo. Oferowanie im mieszkania, które zakupiłaby Brenna, również wolałby w jakkolwiek spłacić. Czy to w walucie czarodziejskiej, jeżeli zarobi, czy zaś w inny sposób, jak wspomniane zlecenia. Tego mógłby się podjąć. Dopisał więc swoją odpowiedź na propozycje, uwzględniając także decyzję ukochanej. Pokazując jednak notes Brennie do przeczytania, mogła również ujrzeć jego propozycję o Hogsmeade.
"Hogsmeade. Ta wioska chyba nie została zaatakowana? Dorabiam tam zawodowo u kowala. Może, gdybyśmy przenieśli Pękatą Fiolkę tam, znajdując jakiś odpowiedni dla niej budynek? Państwo Quirke mieliby nadzór nad tym miejscem. Ja i Olivia moglibyśmy zamieszkać nieopodal. Może to teraz nierealne, ale tak przyszło mi na myśl."
"Jeżeli Olvia chce wynajem mieszkania, czy nawet samego pokoju. To się zgadzam. Mogę przyjąć na siebie jakiekolwiek zlecenia i w czymś pomóc, jeżeli to będzie wystarczające jako spłata długu. Jestem gotowy nawet nauczyć się czegoś nowego."
Zorganizowanie warsztatu z odpowiednimi warunkami dla Olivii, także było istotne. Dużo osób potrzebowało teraz pomocy z nabytymi chorobami kaszlu, którego wszyscy doświadczyli. A dzięki jej zdolnościom, nawet on nie musiał się z tym męczyć. Ustalenia w sprawie warsztatu zostawił dziewczynom. On bardziej znał się na sprawach rzemieślniczych.Kwestia traumy ognia. Ward zmarszczył brwi, na wspomnienie o omamach, jakby próbował sobie coś takiego przypomnieć, ale raczej ich nie miał. Napisał zatem krótką odpowiedź na wolnej przestrzeni notesu.
”Omamów. Nie mam. Ale widok ognia napawa strachem. Sprawia wrażenie, jakby ktoś miał po nas znów przyjść… Że są, obserwują, wiedzą gdzie jesteśmy"Prawie skończył pisać, kiedy Olivia na słowo Voldemort przeraziła się. Spojrzał na nią od razu słysząc jęk w wypowiadanych słowach. Objął ją ramieniem, przytulając do siebie, aby uspokoić. Aby wiedziała, że jest tu obok. Puścił ją, kiedy wstała, aby zrobić herbatę. Lecz wciąż ją obserwował, słuchając dalszych słów. Westchnął cicho. Wrócił do dokończenia treści i pokazał Brennie.
"Olivia potrzebuje bardziej pomocy. Ja sobie jakoś poradzę z traumą."
Przed Olivią niczego nie ukrywał i jeżeli chciała cokolwiek przeczytać, mogła śmiało. Najwyżej dostanie od niej w czerep, za to ostatnie. On sobie przecież poradzi. Nie wiedział jeszcze jak, ale poradzi.