16.11.2025, 20:37 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.11.2025, 15:47 przez Icarus Prewett.)
Podczas, gdy Electra skutecznie odwróciła uwagę reszty rodziny, Icarus szybko zamienił ich kieliszki. W szaleństwie dziewczyny była metoda. Basil i Atreus zaczęli gadać o graniu w karty pod stołem, a ciotka Enida chciała ich odciągnąć od tego pomysłu w imię dobrych manier i przyzwoitości. Prawda była taka, że ta rodzina nigdy nie była tak naprawdę przyzwoita. Każdy miał swoje sekrety, jakiś mrok w duszy. Przy kolacjach rodzinnych nie dało się być sobą z samej natury takiego wydarzenia. Wszystkie zasady, które tam obowiązywały, były analogiczne do balu maskowego.
— Dzięki, siostra — uśmiechnął się do Electry. Nalał sobie wody do szklanki. — W domu możemy zagrać w jakieś karty. Tutaj mam wrażenie, że niechybnie bym poległ przeciwko Atreusowi i Basilowi.
W tym jednym elemencie Prewettowskiej kultury Icarus znacznie gorzej radził sobie od brata. Gra w karty jako niewątpliwy talent Basila mogła początkowo dziwić, ale kiedy człowiek przyjrzał się szczegółom, wszystko się doskonale zgadzało. Ari kompletnie nie potrafił zachować pokerowej twarzy, jego emocje zawsze w jakiś sposób wydzierały się spoza jego tarczy. A Basil? On był pod tym względem uzbrojony niczym najlepszy fort. Nic dziwnego, że potrafił to wykorzystać.
Przynajmniej tak to wyglądało w perspektywie młodszego z Prewettów. Od czasu Spalonej Nocy rzadziej widywał się z Basilem, ale też nie potrafił sobie wyobrazić sytuacji, w której to starszy brat opuściłby na chwilę gardę. Tego nauczyć go musiało życie z Dedalusem Prewettem.
— Chciałabyś się pomodlić przy ołtarzyku po obiedzie? — zapytał Electrę. — Sam nie jestem jakiś strasznie religijny, ale... po tym wszystkim, co się stało, człowiek potrzebuje trochę wsparcia z góry, nie?
— Dzięki, siostra — uśmiechnął się do Electry. Nalał sobie wody do szklanki. — W domu możemy zagrać w jakieś karty. Tutaj mam wrażenie, że niechybnie bym poległ przeciwko Atreusowi i Basilowi.
W tym jednym elemencie Prewettowskiej kultury Icarus znacznie gorzej radził sobie od brata. Gra w karty jako niewątpliwy talent Basila mogła początkowo dziwić, ale kiedy człowiek przyjrzał się szczegółom, wszystko się doskonale zgadzało. Ari kompletnie nie potrafił zachować pokerowej twarzy, jego emocje zawsze w jakiś sposób wydzierały się spoza jego tarczy. A Basil? On był pod tym względem uzbrojony niczym najlepszy fort. Nic dziwnego, że potrafił to wykorzystać.
Przynajmniej tak to wyglądało w perspektywie młodszego z Prewettów. Od czasu Spalonej Nocy rzadziej widywał się z Basilem, ale też nie potrafił sobie wyobrazić sytuacji, w której to starszy brat opuściłby na chwilę gardę. Tego nauczyć go musiało życie z Dedalusem Prewettem.
— Chciałabyś się pomodlić przy ołtarzyku po obiedzie? — zapytał Electrę. — Sam nie jestem jakiś strasznie religijny, ale... po tym wszystkim, co się stało, człowiek potrzebuje trochę wsparcia z góry, nie?