17.11.2025, 04:54 ✶
Dora pokiwała głową, uznając temat szklarni za względnie wyczerpany. Ani nie mogły tego zrobić teraz, ani pewnie dzisiaj. Robiło się coraz ciemniej, po kolacji trzeba będzie posprzątać, a potem jeszcze czekały inne obowiązki i zobowiązania. Jeden wieczór pewnie też nie robił zbyt wielkiej różnicy, ale Dora obiecała sobie że zajmie się tym następnego dnia, wstępnie oglądając w jakim stanie mogła faktycznie znajdować się rzeczona szklarnia. Tym bardziej, ze Brennę czekało wesele, podobnie jak jeszcze parę osób które zaszywały się w Księżycowym.
Podziękowała za dokładkę, dochodząc do wniosku że najadła się wystarczająco, nawet jeśli skarmiała zawartością swojego talerza, także psy z pod stołu. Nie było zanadto sensu najadać się po uszy, szczególnie że spiżarnia i lodówka zawsze stały w tej rodzinie otworem i można było korzystać z dobrodziejstw ile dusza zapragnęła. Zamiast jedzeniem, zajęła się więc kompocikiem, sącząc go powoli i pozwalając by kolacja ułożyła się w żołądku.
Podziękowała za dokładkę, dochodząc do wniosku że najadła się wystarczająco, nawet jeśli skarmiała zawartością swojego talerza, także psy z pod stołu. Nie było zanadto sensu najadać się po uszy, szczególnie że spiżarnia i lodówka zawsze stały w tej rodzinie otworem i można było korzystać z dobrodziejstw ile dusza zapragnęła. Zamiast jedzeniem, zajęła się więc kompocikiem, sącząc go powoli i pozwalając by kolacja ułożyła się w żołądku.
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.