17.11.2025, 23:42 ✶
Miał niejasne wrażenie, że jego odpowiedź nie usatysfakcjonowała Jessiego. Oczywiście, gdyby to pytanie zadawał reżyser Kendrick albo choćby Lauretta, podałby wyższą liczbę, ale na widzach zwykle robiła odpowiednie wrażenie jakakolwiek odpowiedź spoza skali. Spojrzał na drugiego chłopaka z uwagą, ale powstrzymał się od komentarza.
- No bo… dzień wcześniej piłem?... - wyjaśnił za to swój stan z dnia zakupów mieszkaniowych, choć przyczyna była oczywista - Jonathan tylko tego dnia miał chwilę, żeby pójść ze mną, a Robert w ogóle jest po tym całym burdelu z ósmego tak zajęty w Wizengamocie, że nie było opcji… Ha, powinieneś widzieć minę tego agenta, kiedy się tam wpakowaliśmy - Jonathan jakimś cudem namówił Anthony’ego, żeby też przyszedł, obaj się przebrali za mugoli, Anthony miał nawet takie totalnie generyczne okulary, wyglądali jak smutni panowie z jakiegoś filmu szpiegowskiego!
Opowiedział Jessiemu całą historię - jak wparowali do biura tuż przed zamknięciem, Hannibal naburmuszony i w paskudnym nastroju, Anthony i Jonathan, niosący walizkę pełną mugolskich banknotów za nim, niczym obstawa w dopasowanych garniturach. Dzięki serii zbiegów okoliczności biedny agent faktycznie wziął ich prawdopodobnie za rosyjskich agentów albo nawet mafiozów. Selwyn wtedy nie bardzo miał siłę na uprzejmości, ale po czasie trochę współczuł obsługującemu ich facetowi, bo ten wydawał się nieco wystraszony.
- No i teraz trochę mi głupio, myślałem, żeby może im chociaż jakąś flaszkę wysłać w podziękowaniu, ale gość miał kiedy wychodziliśmy taką minę, że obawiam się, że dostanie zawału, jak znowu zobaczy mnie albo coś ode mnie - zakończył swoją opowieść ze śmiechem.
Pomysł ze współlokatorem byłby nawet niezły i Hannibal pokiwał głową, przyznając rację Jessiemu, ale dodał poważnym tonem, kładąc rękę na piersi, jakby naprawdę musiał chronić jakieś mroczne tajemnice:
- Albo na kogoś, kto będzie liczył na wykradzenie moich sekretów i sprzedanie ich prasie. Nie, to musiałby być ktoś sprawdzony. I komu nie przeszkadzały by moje ćwiczenia - Selwyn zwykł tańczyć po domu, śpiewać podczas prac domowych i deklamować swoje role - okraszone nieraz teatralnymi gestami, przesadzonymi westchnieniami i rozpaczliwymi jękami. Miał również zwyczaj paradować po mieszkaniu w niekompletnej odzieży - to, jako gość, musiał nieco ukrócić, a i tak zarówno Henry’emu, jak i niemal każdemu członkowi rodziny Kellych zdarzyło się przynajmniej raz natrafić na Hannibala w stanie rozchełstanym albo zgoła półnagim. Widok był oczywiście bez wątpienia przyjemny dla oka, ale nie każdy był na to gotów. Niektórzy reagowali zupełnie niepotrzebnym zmieszaniem.
Kiedy ponownie spotkali się przy kuchennym stole, jeden z kartami, a drugi z podręcznikiem, aktor otworzył książkę na pierwszym rozdziale.
- Tu jest napisane, że trzeba się wyciszyć i zadać jasne pytanie. I najprościej po prostu potasować i wyciągnąć jedną kartę - streścił to, co przeczytał. Sięgnął po talię i zaczął ją tasować, w międzyczasie przyglądając się Jessiemu - Wiesz już, o co zamierzasz zapytać?
Sam uznał, że nowe mieszkanie to doskonały temat wróżb. Miałby też inne pytanie do zadania, ale wolałby to zrobić w samotności, a poza tym nie był pewien, czy ich amatorskie wróżby mają jakąkolwiek większą moc niż jedynie zasianie sugestii w ich własnych głowach, więc zrezygnował. Położył tarota na poprzednim miejscu i gestem zaprosił Jessiego do wyciągnięcia pierwszej karty.
- No bo… dzień wcześniej piłem?... - wyjaśnił za to swój stan z dnia zakupów mieszkaniowych, choć przyczyna była oczywista - Jonathan tylko tego dnia miał chwilę, żeby pójść ze mną, a Robert w ogóle jest po tym całym burdelu z ósmego tak zajęty w Wizengamocie, że nie było opcji… Ha, powinieneś widzieć minę tego agenta, kiedy się tam wpakowaliśmy - Jonathan jakimś cudem namówił Anthony’ego, żeby też przyszedł, obaj się przebrali za mugoli, Anthony miał nawet takie totalnie generyczne okulary, wyglądali jak smutni panowie z jakiegoś filmu szpiegowskiego!
Opowiedział Jessiemu całą historię - jak wparowali do biura tuż przed zamknięciem, Hannibal naburmuszony i w paskudnym nastroju, Anthony i Jonathan, niosący walizkę pełną mugolskich banknotów za nim, niczym obstawa w dopasowanych garniturach. Dzięki serii zbiegów okoliczności biedny agent faktycznie wziął ich prawdopodobnie za rosyjskich agentów albo nawet mafiozów. Selwyn wtedy nie bardzo miał siłę na uprzejmości, ale po czasie trochę współczuł obsługującemu ich facetowi, bo ten wydawał się nieco wystraszony.
- No i teraz trochę mi głupio, myślałem, żeby może im chociaż jakąś flaszkę wysłać w podziękowaniu, ale gość miał kiedy wychodziliśmy taką minę, że obawiam się, że dostanie zawału, jak znowu zobaczy mnie albo coś ode mnie - zakończył swoją opowieść ze śmiechem.
Pomysł ze współlokatorem byłby nawet niezły i Hannibal pokiwał głową, przyznając rację Jessiemu, ale dodał poważnym tonem, kładąc rękę na piersi, jakby naprawdę musiał chronić jakieś mroczne tajemnice:
- Albo na kogoś, kto będzie liczył na wykradzenie moich sekretów i sprzedanie ich prasie. Nie, to musiałby być ktoś sprawdzony. I komu nie przeszkadzały by moje ćwiczenia - Selwyn zwykł tańczyć po domu, śpiewać podczas prac domowych i deklamować swoje role - okraszone nieraz teatralnymi gestami, przesadzonymi westchnieniami i rozpaczliwymi jękami. Miał również zwyczaj paradować po mieszkaniu w niekompletnej odzieży - to, jako gość, musiał nieco ukrócić, a i tak zarówno Henry’emu, jak i niemal każdemu członkowi rodziny Kellych zdarzyło się przynajmniej raz natrafić na Hannibala w stanie rozchełstanym albo zgoła półnagim. Widok był oczywiście bez wątpienia przyjemny dla oka, ale nie każdy był na to gotów. Niektórzy reagowali zupełnie niepotrzebnym zmieszaniem.
Kiedy ponownie spotkali się przy kuchennym stole, jeden z kartami, a drugi z podręcznikiem, aktor otworzył książkę na pierwszym rozdziale.
- Tu jest napisane, że trzeba się wyciszyć i zadać jasne pytanie. I najprościej po prostu potasować i wyciągnąć jedną kartę - streścił to, co przeczytał. Sięgnął po talię i zaczął ją tasować, w międzyczasie przyglądając się Jessiemu - Wiesz już, o co zamierzasz zapytać?
Sam uznał, że nowe mieszkanie to doskonały temat wróżb. Miałby też inne pytanie do zadania, ale wolałby to zrobić w samotności, a poza tym nie był pewien, czy ich amatorskie wróżby mają jakąkolwiek większą moc niż jedynie zasianie sugestii w ich własnych głowach, więc zrezygnował. Położył tarota na poprzednim miejscu i gestem zaprosił Jessiego do wyciągnięcia pierwszej karty.