18.11.2025, 02:05 ✶
– Hm, i to zapewne nie jedną – mruknął dziwnie przekonany, że to nie Millie była obecnie tematem, na którym oboje się skupiali.
Prewett wbił spojrzenie w rozsypane karty, chyba tylko po to, aby zrobić coś z własnymi oczami, sam zaskoczony faktem jak trudno mu było po prostu udać, że nic się nie działo. Po cichu liczył, że Peregrinus nie zorientuje się o co mu chodziło, nawet jeśli pytanie, które zadał jasnowidzowi zapewne dość jasno sugerowało czego obawiał się uzdrowiciel.
Dalsze słowa Trelawneya... Chociaż potwierdziły jego najgorsze obawy, jednocześnie w dziwny posób pozwoliły mu opanować ogólną nerwowośc. I było to zalewne nieco dziwne w tej sytuacji, bo czy on dobrze rozumiał, że nagle kolejna osoba wiedziała o jego zainteresowaniach. Tych których przecież sam jeszcze nie do końca rozumiał? Tych samych, o których myślał, że zaczęły się niedawno, ale prawda była taka, że życie podsuwało mu pewne podpowiedzi już wcześniej?
To nic nie zmienia. Niby to wiedział, a jednak dobrze było usłyszeć te słowa od kogoś innego. Te i wszystkie inne, które powiedział Peregrinus i które były tak zupełnie inne od zdecydowanie bardziej chaotycznej rozmowy przeprowadzonej na ten temat z Millie.
Ponownie zerknął na karty i pokręcił głową.
– Nie, nie trzeba. Lubię to robić.
Przez chwilę w milczeniu tasował talię, a potem, zamiast rozpocząć grę, odłożył ją na bok i westchnął głęboko.
– Nie zadręczam się tym, co to dla mnie znaczy – powiedział spokojnie, jakby ważył każde słowo. – Po prostu... – Po prostu chciałbym, aby moje własne ciało w tym mózg przestały mnie tak zaskakiwać. Chciałbym wiedzieć co mam z tym teraz zrobić i wiedzieć czego w ogóle chcę w związku z nimi. Chciałbym aby życie dało mi już kurwa spokój z tymi niespodziankami i odpuściło mi przynajmniej w tym jednym aspekcie, bo pomijając już wszystko inne musi mi się podobać ktoś o którym bardzo ważna dla mnie osoba mówi "papcio". – To wszystko jest bardzo nowe. Dla mnie. Długo nie myślałem, że moje... Zainteresowania mogą być tak szerokie i prawdę mówiąc sam jeszcze nie do końca mam poukładane w głowie – Na jego twarzy pojawił się blady uśmiech. – Czyli nie domyśliłeś się dopóki nie zacząłem się durnie zachowywać?
Prewett wbił spojrzenie w rozsypane karty, chyba tylko po to, aby zrobić coś z własnymi oczami, sam zaskoczony faktem jak trudno mu było po prostu udać, że nic się nie działo. Po cichu liczył, że Peregrinus nie zorientuje się o co mu chodziło, nawet jeśli pytanie, które zadał jasnowidzowi zapewne dość jasno sugerowało czego obawiał się uzdrowiciel.
Dalsze słowa Trelawneya... Chociaż potwierdziły jego najgorsze obawy, jednocześnie w dziwny posób pozwoliły mu opanować ogólną nerwowośc. I było to zalewne nieco dziwne w tej sytuacji, bo czy on dobrze rozumiał, że nagle kolejna osoba wiedziała o jego zainteresowaniach. Tych których przecież sam jeszcze nie do końca rozumiał? Tych samych, o których myślał, że zaczęły się niedawno, ale prawda była taka, że życie podsuwało mu pewne podpowiedzi już wcześniej?
To nic nie zmienia. Niby to wiedział, a jednak dobrze było usłyszeć te słowa od kogoś innego. Te i wszystkie inne, które powiedział Peregrinus i które były tak zupełnie inne od zdecydowanie bardziej chaotycznej rozmowy przeprowadzonej na ten temat z Millie.
Ponownie zerknął na karty i pokręcił głową.
– Nie, nie trzeba. Lubię to robić.
Przez chwilę w milczeniu tasował talię, a potem, zamiast rozpocząć grę, odłożył ją na bok i westchnął głęboko.
– Nie zadręczam się tym, co to dla mnie znaczy – powiedział spokojnie, jakby ważył każde słowo. – Po prostu... – Po prostu chciałbym, aby moje własne ciało w tym mózg przestały mnie tak zaskakiwać. Chciałbym wiedzieć co mam z tym teraz zrobić i wiedzieć czego w ogóle chcę w związku z nimi. Chciałbym aby życie dało mi już kurwa spokój z tymi niespodziankami i odpuściło mi przynajmniej w tym jednym aspekcie, bo pomijając już wszystko inne musi mi się podobać ktoś o którym bardzo ważna dla mnie osoba mówi "papcio". – To wszystko jest bardzo nowe. Dla mnie. Długo nie myślałem, że moje... Zainteresowania mogą być tak szerokie i prawdę mówiąc sam jeszcze nie do końca mam poukładane w głowie – Na jego twarzy pojawił się blady uśmiech. – Czyli nie domyśliłeś się dopóki nie zacząłem się durnie zachowywać?