18.11.2025, 10:07 ✶
Brak wezwania na służbę był conajmniej niepokojący, wszak Lestrange wiedział o sytuacji w kraju bardzo szybko - fala pożarów przetoczyła się nie tylko przez magiczny Londyn, ale przez cały kraj, pustosząc go w linii zwanej Zadrą. Brak wezwania na służbę mógł wzbudzić podejrzenia niezdrowej ministerialnej rywalizacji, ale już od pierwszych kroków w Ministerialne korytarze jasnym stało się dla zastępcy Szefa Departamentu, że według wszelkiego prawdopodobieństwa była tylko jedna odpowiedź na to czemu nie dostał żadnego listu.
Chaos
- Lestrange Ty żyjesz! Myśleliśmy, że Cię pogrzebało w Dolinie! - rzucił do niego w Atrium równy mu pozycją zastępca Bletchleya z międzynarodowego, zaskakująco lekko jak na skalę tragedii, ale chwilę potem histeryczny śmiech rozproszył uŁudę niezobowiązującej konwersacji. - Dobrze Cię widzieć, wybacz jednak że nie pogadam jak wstałeś z popiołów, Bletchley wzywa nas na dywanik. Szczerze już wolałem w Spaloną noc… - nagle mężczyzna rozkaszlał się, bolesnym suchym kaszlem - niż… khekhekhe… wybacz, później pogadamy, muszę oszczędzać głos… khe khekhe - zapluł się niemal i zniknął w jednym z korytarzy drugiego pietra, które bynajmniej nie należało do Alexandra Bletchleya.
CHAOS
Jego departament wypełniony był ludźmi. Wypchany był ludźmi. Część się z nim witała, część w pogoni nawet nie zauważyła jego obecności. Dokumenty walały się wszędzie, stosy, teczki, akta stanowiły nowe umeblowanie departamentu, papier zdawał się pełnić rolę dywanu.
Jego sekretarz wrócił dopiero po dwóch godzinach, a dokumentacja, którą przyniósł była zaskakująco szczupła. Mężczyzna był blady, zlany zimnym potem, jego rozbiegane oczy zdawały się omijać twarz Lestrange’a.
- Sir… chciałem poinformować, że podczas pańskiej nieobecności zostałem desygnowany do amnezjatorów na czas nieokreślony. Decyzja Cattermole’a, wszyscy, którzy odbyli conajmniej roczną służbę u amnezjatorów zostali tam przeniesieni sir. Te raporty… - Jeden rzut oka wprawnego urzędnika wystarczył, Laurence znał ten formularz. Teczka była cienka, ponieważ nikt nie zamierzał się podpisywać pod niekompletnymi raportami, a te.. nie mogły być kompletne. Obszary zniszczeń były na niespotykaną skalę. Pokątna, Horyzontalna, Nokturn (choć tu akurat nic dziwnego), ale też magiczne domy w całym Londynie, na całym paśmie zadry. Wszystkie formularze mówiły jasno o zbieraniu danych, ale liczby były oszałamiające. Nawet mugolska wojna nie zebrała takiego żniwa wśród magicznej społeczności.
- Najwięcej budżetu obecnie idzie na oczyszczanie miasta z gruzów i czyszczenie pamięci mugolom Sir. Wpuszczono ich do Atrium podczas pożaru, ale też wielu magów próbowało gasić pożary w niemagicznym. Cały czas wychodzą nowe przypadki, nasz system jest… - i ten rozmówca rozkaszlał się straszliwie, choć akurat w Ministerstwie bardzo dbano by absolutnie nic nie pachniało spalenizną. Jasnym było, że na razie nie robiono żadnych ruchów zaradczych, ani opiekuńczych wobec obywateli. Sprzątano bałagan. Chroniono dyrektywę o niejawności, gdy wszystko inne musiało czekać w kolejce.
- Każdy przypadek czyszczenia pamięci jest opisywany zgodnie z Rozporządzeniem 3.71, paragraf 2, od ustępu 5 do 13. Procedura trwa dłużej, o wiele dłużej, ze względu na stan amnezjatorów. Mm… strasznie kaszlą. Większość tych, którzy byli w Londynie kaszle. Kolejki do uzdrowicieli są niebotyczne, brakuje składników na eliksiry przeciwkaszlowe i… - umilkł, gdy zdał sobie sprawę, że jego słowa stają się coraz bardziej i bardziej rozedrgane od narastającej w nim paniki.
ChAOs
- Biuro Dezinformacji próbuje zapanować nad mugolskimi mediami ale bezskutecznie. Sprawa rozlała się na cały świat przez tą ich przez to radio z obrazami. Padła propozycja tłumaczenia pożaru erupcją gazów na słońcu, ale… idzie im to bardzo wolno. Siedzą im na karku Ci z Międzynarodowej Konfederacji, tam w biurze nie da się oddychać, niektórzy nie wychodzą z niego od tygodnia. - uciekł wzrokiem w bok, na ścianę, w stronę gdzie mieści się przywołane przez niego biuro. - Czarodziejskie Pogotowie Ratunkowe właściwie w całości zostało oddelegowane do pracy w Mungu. Poza Amnezjatorami. Sir… czy wypisze mi pan zaświadczenie do kadr Sir, że nie stawiłem się na służbę z powodu pana przyjazdu? Od rana powinienem być w terenie w khe khe khe khe w Soho. Dostałem tam przydział.
Chaos
- Lestrange Ty żyjesz! Myśleliśmy, że Cię pogrzebało w Dolinie! - rzucił do niego w Atrium równy mu pozycją zastępca Bletchleya z międzynarodowego, zaskakująco lekko jak na skalę tragedii, ale chwilę potem histeryczny śmiech rozproszył uŁudę niezobowiązującej konwersacji. - Dobrze Cię widzieć, wybacz jednak że nie pogadam jak wstałeś z popiołów, Bletchley wzywa nas na dywanik. Szczerze już wolałem w Spaloną noc… - nagle mężczyzna rozkaszlał się, bolesnym suchym kaszlem - niż… khekhekhe… wybacz, później pogadamy, muszę oszczędzać głos… khe khekhe - zapluł się niemal i zniknął w jednym z korytarzy drugiego pietra, które bynajmniej nie należało do Alexandra Bletchleya.
CHAOS
Jego departament wypełniony był ludźmi. Wypchany był ludźmi. Część się z nim witała, część w pogoni nawet nie zauważyła jego obecności. Dokumenty walały się wszędzie, stosy, teczki, akta stanowiły nowe umeblowanie departamentu, papier zdawał się pełnić rolę dywanu.
Jego sekretarz wrócił dopiero po dwóch godzinach, a dokumentacja, którą przyniósł była zaskakująco szczupła. Mężczyzna był blady, zlany zimnym potem, jego rozbiegane oczy zdawały się omijać twarz Lestrange’a.
- Sir… chciałem poinformować, że podczas pańskiej nieobecności zostałem desygnowany do amnezjatorów na czas nieokreślony. Decyzja Cattermole’a, wszyscy, którzy odbyli conajmniej roczną służbę u amnezjatorów zostali tam przeniesieni sir. Te raporty… - Jeden rzut oka wprawnego urzędnika wystarczył, Laurence znał ten formularz. Teczka była cienka, ponieważ nikt nie zamierzał się podpisywać pod niekompletnymi raportami, a te.. nie mogły być kompletne. Obszary zniszczeń były na niespotykaną skalę. Pokątna, Horyzontalna, Nokturn (choć tu akurat nic dziwnego), ale też magiczne domy w całym Londynie, na całym paśmie zadry. Wszystkie formularze mówiły jasno o zbieraniu danych, ale liczby były oszałamiające. Nawet mugolska wojna nie zebrała takiego żniwa wśród magicznej społeczności.
- Najwięcej budżetu obecnie idzie na oczyszczanie miasta z gruzów i czyszczenie pamięci mugolom Sir. Wpuszczono ich do Atrium podczas pożaru, ale też wielu magów próbowało gasić pożary w niemagicznym. Cały czas wychodzą nowe przypadki, nasz system jest… - i ten rozmówca rozkaszlał się straszliwie, choć akurat w Ministerstwie bardzo dbano by absolutnie nic nie pachniało spalenizną. Jasnym było, że na razie nie robiono żadnych ruchów zaradczych, ani opiekuńczych wobec obywateli. Sprzątano bałagan. Chroniono dyrektywę o niejawności, gdy wszystko inne musiało czekać w kolejce.
- Każdy przypadek czyszczenia pamięci jest opisywany zgodnie z Rozporządzeniem 3.71, paragraf 2, od ustępu 5 do 13. Procedura trwa dłużej, o wiele dłużej, ze względu na stan amnezjatorów. Mm… strasznie kaszlą. Większość tych, którzy byli w Londynie kaszle. Kolejki do uzdrowicieli są niebotyczne, brakuje składników na eliksiry przeciwkaszlowe i… - umilkł, gdy zdał sobie sprawę, że jego słowa stają się coraz bardziej i bardziej rozedrgane od narastającej w nim paniki.
ChAOs
- Biuro Dezinformacji próbuje zapanować nad mugolskimi mediami ale bezskutecznie. Sprawa rozlała się na cały świat przez tą ich przez to radio z obrazami. Padła propozycja tłumaczenia pożaru erupcją gazów na słońcu, ale… idzie im to bardzo wolno. Siedzą im na karku Ci z Międzynarodowej Konfederacji, tam w biurze nie da się oddychać, niektórzy nie wychodzą z niego od tygodnia. - uciekł wzrokiem w bok, na ścianę, w stronę gdzie mieści się przywołane przez niego biuro. - Czarodziejskie Pogotowie Ratunkowe właściwie w całości zostało oddelegowane do pracy w Mungu. Poza Amnezjatorami. Sir… czy wypisze mi pan zaświadczenie do kadr Sir, że nie stawiłem się na służbę z powodu pana przyjazdu? Od rana powinienem być w terenie w khe khe khe khe w Soho. Dostałem tam przydział.