18.11.2025, 12:32 ✶
Szczęście w nieszczęściu, że Aidan wydawał się osobą, która - niechętnie bo niechętnie - ale odprowadzi ją na miejsce. Sposób, w jaki odcinał ją od przypadkowych możliwych interakcji z mugolami czy wcześniej czarodziejami, zdradzał więcej niż Aidan by chciał. Ogólnie rzecz biorąc mężczyzna był dziwny, bo zachowywał się tak, jakby robił łaskę, że w ogóle przyszedł na tę pożal się randkę. Zrobił koszmarne pierwsze wrażenie, ale z drugiej strony zdawał się poczuwać do jakiejś odpowiedzialności za Lyssę. I owszem, nie zabrał jej do fancy restauracji, jeżeli jakakolwiek się ostała po 8 września, ale przynajmniej nie zadbał o to, by wróciła głodna.
Może to nie było miejsce, które Lyssa odwiedzała w snach, bo jebało tu spaloną bułą i tłuszczem, ale kto wie: może to jedzenie nie uszkodzi delikatnego żołądka arystokratki?
- Nie słyszałem. Nie boją się tak szybko wystawiać sztuki po tym, co się stało? - zapytał szczerze zaskoczony, wskazując ruchem głowy na budkę z hot dogami. - Z tego co słyszałem, wiele kramów się zamknęło, sklepy zostały spalone, ludzie zostali pozbawieni albo życia, albo dorobku życia. Nie boją się, że ci biedniejsi się zdenerwują? Albo że oburzą się, że to zbyt szybko i nie zdążyli przejść żałoby?
Może i cośtam słyszał, ale jeżeli słyszał, to wypuścił te informacje szybciej niż je wpuścił do głowy.
- Pewnie malujesz lepiej, niż ten szyld, co? - zagaił nieco niezręcznie, pokazując na szyld Budy. Przy budce stało kilka drewnianych stolików z tak samo drewnianymi, tanimi krzesłami. Nie były brudne i lepiące się, więc chociaż tyle dobrego.
Gdy podeszli do Budy, zapach pieczonych parówek, leniwie obracających się na grillu, stał się dużo wyraźniejszy. Wbrew temu, co Buda mogła sugerować, wypisany kredą stand informował, że mają tu też opcje wegetariańskie. Na przykład nowość: frytki w bułce. Aidan przekrzywił głowę, czytając menu.
- Frytki w bułce? Nigdy o tym nie słyszałem - przyznał się, wciskając rękę do kieszeni. - Ja stawiam. Wezmę to, jestem ciekawy, jakie mają sosy.
Miesiany miesiany, oczywiście, był najlepszy.
Może to nie było miejsce, które Lyssa odwiedzała w snach, bo jebało tu spaloną bułą i tłuszczem, ale kto wie: może to jedzenie nie uszkodzi delikatnego żołądka arystokratki?
- Nie słyszałem. Nie boją się tak szybko wystawiać sztuki po tym, co się stało? - zapytał szczerze zaskoczony, wskazując ruchem głowy na budkę z hot dogami. - Z tego co słyszałem, wiele kramów się zamknęło, sklepy zostały spalone, ludzie zostali pozbawieni albo życia, albo dorobku życia. Nie boją się, że ci biedniejsi się zdenerwują? Albo że oburzą się, że to zbyt szybko i nie zdążyli przejść żałoby?
Może i cośtam słyszał, ale jeżeli słyszał, to wypuścił te informacje szybciej niż je wpuścił do głowy.
- Pewnie malujesz lepiej, niż ten szyld, co? - zagaił nieco niezręcznie, pokazując na szyld Budy. Przy budce stało kilka drewnianych stolików z tak samo drewnianymi, tanimi krzesłami. Nie były brudne i lepiące się, więc chociaż tyle dobrego.
Gdy podeszli do Budy, zapach pieczonych parówek, leniwie obracających się na grillu, stał się dużo wyraźniejszy. Wbrew temu, co Buda mogła sugerować, wypisany kredą stand informował, że mają tu też opcje wegetariańskie. Na przykład nowość: frytki w bułce. Aidan przekrzywił głowę, czytając menu.
- Frytki w bułce? Nigdy o tym nie słyszałem - przyznał się, wciskając rękę do kieszeni. - Ja stawiam. Wezmę to, jestem ciekawy, jakie mają sosy.
Miesiany miesiany, oczywiście, był najlepszy.