18.11.2025, 19:41 ✶
Początkowo uniósł ramiona, jakby bał się jej dotknąć — tymi czerwonymi dłońmi, które jeszcze niedawno ciskały magię w stronę niewinnych cywili, tymi samymi, na których knykciach wciąż tkwiły ślady po wielu starciach. Julian nie znał innego języka niż ten, który mówił czynem, fizycznością, agresją zaklętą w ludzkim ciele. Nie chciał skalać swoim dotykiem niewinnej ptaszyny, jaką była jego najmłodsza córka.
Och, ale jakże miłość do jego córki była wielka, że po chwili przyciągnął ją jednak mocno do siebie.
— To naturalne, że się boisz — mruknął. — Kto by się nie bał? Tamtej nocy, kiedy cię szukałem… miałem rzucić to wszystko w pizdu… To znaczy... Tylko matce nie mów, że przy tobie klnę, bo mi łeb urwie. Ale prawda taka, że myślałem, żeby robotę odstawić, was zabrać i tyle nas widzieli.
Odsunął ją od siebie, ujął za policzki, wytarł łzy, co spływały ciurkiem po jej małej twarzyczce. Serce mu aż ścisnęło. Pocałował ją w czubek głowy i znów mocno przytulił.
— Posłuchaj mnie, Sikoreczko moja. Masz do tego prawo i nie jesteś w tym sama. Twój ojciec chrzestny mi świadkiem, że ja sam nieraz mam ochotę powiedzieć gorsze rzeczy. Wielu ludzi myśli podobnie, ale nie powtarzaj tego na głos, dobrze? Ściany mają uszy, które chętnie wykorzystają cudzą frustrację, żeby odwrócić uwagę od własnych zaniedbań. A Ministerstwo… — jego usta drgnęły z rezygnacją.
Och, ale jakże miłość do jego córki była wielka, że po chwili przyciągnął ją jednak mocno do siebie.
— To naturalne, że się boisz — mruknął. — Kto by się nie bał? Tamtej nocy, kiedy cię szukałem… miałem rzucić to wszystko w pizdu… To znaczy... Tylko matce nie mów, że przy tobie klnę, bo mi łeb urwie. Ale prawda taka, że myślałem, żeby robotę odstawić, was zabrać i tyle nas widzieli.
Odsunął ją od siebie, ujął za policzki, wytarł łzy, co spływały ciurkiem po jej małej twarzyczce. Serce mu aż ścisnęło. Pocałował ją w czubek głowy i znów mocno przytulił.
— Posłuchaj mnie, Sikoreczko moja. Masz do tego prawo i nie jesteś w tym sama. Twój ojciec chrzestny mi świadkiem, że ja sam nieraz mam ochotę powiedzieć gorsze rzeczy. Wielu ludzi myśli podobnie, ale nie powtarzaj tego na głos, dobrze? Ściany mają uszy, które chętnie wykorzystają cudzą frustrację, żeby odwrócić uwagę od własnych zaniedbań. A Ministerstwo… — jego usta drgnęły z rezygnacją.
you've taken your rightful place
at the table of kings
at the table of kings