Nie lubiła roztrząsać tego, co jej się przytrafiło. Być może nie zakładała, że tak potoczy się jej życie, ale nie miała w zwyczaju na to narzekać. W kostnicy było jej całkiem wygodnie, uwiła tam swoje gniazdko, ciepłe, miłe, mimo, że pewnie mało komu mogło kojarzyć się ono z podobnymi odczuciami. Nie miała w zwyczaju skupiać się na tej tragedii, która się jej przytrafiła, ruszyła do przodu, odnalazła się w tym nowym świecie i to by było na tyle. Przetrawiła to, bo co innego miała zrobić, musiała ruszyć dalej, chociaż nie można było nie mieć wrażenia, że od dwóch lat bardziej egzystowała, niż żyła, co jednak nie było niczym dziwnym w przypadku tragedii, która ją spotkała.
Nie zamierzała wrócić do szpitala, bo nie było to już jej miejsce, czasem nieco brakowało jej tego popłochu, a z drugiej strony do jej osobowości zdecydowanie dużo bardziej pasowali umarli, nigdy się nigdzie nie spieszyli, mogła poświęcić im tyle czasu ile chciała, a nikt nie zadawał jej przy tym wielu pytań. Czekali na raport, zawsze mogła to wyjaśnić nieco dłuższym poszukiwaniem poszlak, czy znaków. Nie było jej źle w prosektorium, wręcz przeciwnie.
- Szanowna Pani, żaden z nas nie wyglądałby w niej równie pięknie, nam nie pasuje nosić podobnych elementów garderoby. - Przyłożył przy tym sobie apaszkę do twarzy, aby potwierdzić tę tezę. Zresztą kto to widział takiego młodzieńca w apaszce? No nie, zdecydowanie musieli znaleźć dla niej lepszego właściciela.
Prue spoglądała na chłopaka, który próbował jej opchnąć sakiewkę i była nawet gotowa się złamać, nie miała nic przeciwko temu, aby wspierać młodych, lokalnych przedsiębiorców, w sumie to było całkiem urocze, że próbowali zarobić na swoje wydatki.
Przeniosła wzrok na przyjaciółkę, ciekawa, co właściwie kombinuje, nie była do końca pewna, czego może się po niej spodziewać, czekała na przedstawienie - oczywiście, że się nie zawiodła. Usta drgnęły jej w uśmiechu, kiedy obserwowała Sid w akcji.
- To prawda, ta zniżka wcale nie jest byle jaka. - Dodała jeszcze, powieka nawet jej nie drgnęła, kiedy się wypowiadała. Była ciekawa, czy zniżka wyda się im na tyle atrakcyjna, że postanowią spróbować ją zdobyć. Młodzież nie należała do szczególnie rozsądnej części społeczeństwa.
Tak właściwie wcześniej sama o tym nie pomyślała. Przenosiła wzrok z jednego chłopaka na drugiego, wyglądali, jakby powinni uczęszczać na lekcje do Hogwartu, może jeden wydawał się być bardziej wyrośnięty od innych, jednak niczego to zmieniało. - Szkoła już się zaczęła, dlaczego Was w niej nie ma? - Dodała jeszcze od siebie.
Nie spodziewała się jednak tego, że wszystko dalej potoczy się tak ekspresowo. Spojrzeli po sobie, jeden na drugiego, nie musieli nic mówić, kiwnęli głowami i już wiedzieli, jaki będzie następny krok. Zgarnęli krok jednym szybkim ruchem, pozostał po nich tylko cichy trzask, zniknęli. Rozmyli się w powietrzu.
- Chyba nie chodzą do szkoły. - Przeniosła wzrok na Sid, chcąc zobaczyć jej reakcję, Prue chyba nie do końca nadążała za tym, co się wydarzyło. - albo mi się wydaje, albo w ich wieku nie powinni się jeszcze teleportować, przecież to nieodpowiedzialne, gdzie w ogóle mogli się tego nauczyć? - Tak wiele pytań, a tak mało odpowiedzi.
- Ale nic tu po as, możemy iść... - Powiedziała po czym ruszyła przed siebie.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control