Heather wzbiła się w powietrze, obserwowała bardzo uważnie okolicę z góry, starała się dojrzeć każdy, najdrobniejszy szczegół, tyle, że jednak nic nie zauważyła. To nie tak, że nie przykładała się do swojego zadania, być może jednak nie było na co się patrzeć. Nie widziała stworzeń, które czekałyby na to, aż ofiary pojawią się na wyspie, zresztą pewnie były gdzie raczej schowane, za głazem, krzakami, kamieniami, nie wydawało jej się, by tak bezwstydnie sobie oczekiwały wizyty ewentualnych gości. - Nic nie widzę, w sensie nie wiedzę nic nietypowego. - Rzuciła jeszcze do Longbottoma, który znajdował się niedaleko niej, razem przemierzali przestworza, może on miał większe szczęście, być może on wiedział, w którą stronę patrzyć... Nie do końca chciała w to wierzyć, w końcu to ona była światowej klasy szukającą, jeszcze jakiś sezon temu, no, może dwa, mimo wszystko nie zamierzała lekceważyć jego ewentualnych spostrzeżeń.
Erik nie wspomniał o tym, że coś przykuło jego uwagę, najwyraźniej i on nie wypatrzył niczego ciekawego, być może wcale nie było na co spoglądać, tej wersji wolała się trzymać. Obniżyła nieco swój tor lotu, w sumie to wcale nie tak nieco, bo po chwili znalazła się tuż za Brenną ledwo unosząc się nad ziemią, na szczęście miała ogromne doświadczenie w wykonywaniu podobnych sztuczek. Nigdy nie porzuciła latania na miotle, nadal było to najbliższą jej sercu aktywnością, mimo, że nie grała już zawodowo w quidditcha.
- Czy sądziłaś, że zamierzam wejść tam na nogach? - Oczywiście, że nie miała zamiaru schodzić ze swojej miotły, w tej sytuacji było to wręcz niedopuszczalne. Jeszcze zaczęłyby ją boleć łydki, czy kolana od niepotrzebnego wspinania się pod górę - tak naprawdę nie miały prawa tego zrobić, bo nie miała najmniejszych problemów ze swoim stanem fizycznym, jej ciało było w doskonałej formie.
Wood nadal leciała nisko, nie unosiła się zbytnio ponad pagórki, po prostu próbowała żadnego z nich nie zahaczyć, aż wreszcie dostrzegła tę budowlę, która się przed nimi znajdowała. Wbiła w nią swoje spojrzenie, dłuższą chwilę nawet nie mrugnęła. - To jest całkiem imponujące. - Nie powstrzymała się oczywiście przed komentarzem, bo niby dlaczego miałaby to robić, doceniała piękno rzeczy martwych. Szczególnie kiedy były takie potężne, a zamek rysował się naprawdę imponująco. Był potężną budowlą, która wzbudzała respekt, może nieco zaniedbaną, ale to niczego nie zmieniało, może nawet bardziej fascynowało? Sama nie do końca wiedziała.
Akcja nieudana