20.11.2025, 20:57 ✶
Pudełko z wstążkami otworzyło się przed nią jak miniaturowy skarb. Brynja zagryzła wargę z przejęcia. Tyle kolorów! Tyle maleńkich ozdób, które za kilka godzin miały się stać jedynym namacalnym dowodem, że Urd ją kiedykolwiek kochała tak bardzo, że aż dała jej odejść.
Dziewczynka podała rączką pierwszą wstążkę w kolorze jasnego beżu.
— A jak smok będzie za duży, to mogę mu dać wstążkę na ogon, żeby wiedział, że jest moim przyjacielem — oznajmiła o własnym pomyśle logicznego rozwiązania, a następnie zachichotała, kiedy Urd ponownie ją połaskotała. — To nie tak, że ja nie chcę Hogwartu — zaczęła ostrożnie. Według taty, poświęcił wiele, aby Brynja miała najlepszych nauczycieli jeszcze przed samą szkołą. Starała się poprawnie wysławiać w towarzystwie siostry, nawet jeśli zapominała o tym na dobre w jej towarzystwie. — Tylko… ja nigdy nie byłam nigdzie bez ciebie. Nigdy-nigdy i nawet jeśli by cię nie było w Durmstrangu, to bym miała bliżej, jakby coś się stało. Jakbyś… mnie potrzebowała.
Drobne ustka dziecka skurczyły się niepewnie.
— Ale jak mocno można kogoś kochać zanim serce pęknie? — jęknęła uparcie. W jasnych oczętach błysnęły łzy, więc natychmiast odetchnęła głębiej i zmusiła usta do uśmiechu. Księżniczki nie płakały. Księżniczki trzymały brodę wysoko, jak Urd.
Jak mama zanim zaczęła śpiewać coraz częściej.
Małe naczynko pękło ledwie słyszalnym trzaskiem między sercem a gardłem. Brynja poderwała się, obróciła się gwałtownie ku blondynce i wtuliła się mocniej w ramiona starszej siostry, jakby od tego uścisku miało zależeć, czy jutro nadejdzie.
Nadejść nie powinno. Nie jeśli miało zabrać ze sobą jej Urd.
Dziewczynka podała rączką pierwszą wstążkę w kolorze jasnego beżu.
— A jak smok będzie za duży, to mogę mu dać wstążkę na ogon, żeby wiedział, że jest moim przyjacielem — oznajmiła o własnym pomyśle logicznego rozwiązania, a następnie zachichotała, kiedy Urd ponownie ją połaskotała. — To nie tak, że ja nie chcę Hogwartu — zaczęła ostrożnie. Według taty, poświęcił wiele, aby Brynja miała najlepszych nauczycieli jeszcze przed samą szkołą. Starała się poprawnie wysławiać w towarzystwie siostry, nawet jeśli zapominała o tym na dobre w jej towarzystwie. — Tylko… ja nigdy nie byłam nigdzie bez ciebie. Nigdy-nigdy i nawet jeśli by cię nie było w Durmstrangu, to bym miała bliżej, jakby coś się stało. Jakbyś… mnie potrzebowała.
Drobne ustka dziecka skurczyły się niepewnie.
— Ale jak mocno można kogoś kochać zanim serce pęknie? — jęknęła uparcie. W jasnych oczętach błysnęły łzy, więc natychmiast odetchnęła głębiej i zmusiła usta do uśmiechu. Księżniczki nie płakały. Księżniczki trzymały brodę wysoko, jak Urd.
Jak mama zanim zaczęła śpiewać coraz częściej.
Małe naczynko pękło ledwie słyszalnym trzaskiem między sercem a gardłem. Brynja poderwała się, obróciła się gwałtownie ku blondynce i wtuliła się mocniej w ramiona starszej siostry, jakby od tego uścisku miało zależeć, czy jutro nadejdzie.
Nadejść nie powinno. Nie jeśli miało zabrać ze sobą jej Urd.
i wish you a kinder sea