Ignoracja tego mężczyzny nie podobała się Richardowi, ale póki nie robi nic nieodpowiedniego, to mógłby mu odpuścić. Przynajmniej wie, że on tutaj jest. Na jego słowa, nie odpowiedział nic, bo przecież nie kichnął. Mulciber widział wzrok swojej kuzynki, to wiedziała zapewne o co może mu chodzić.
Temat sukienki znów wrócił. Najpierw pokazać, a potem zaraz przymierzyć. Czy to tak działa w damskich sklepach z ubiorami i butami? Jak tak się zastanowić, to on przecież także dobierał obuwie pod garnitur. Z tym, że zawsze były albo czarne, albo brązowe. Nigdy inne i nigdy jasne. Jedyna różnica, to pora roku oraz okoliczności wizytowe.
Gdy Charlotte podeszła do niego, spojrzał na jej założone buty. Spiczaste czółenka byłej nie pasowały. Takie, pasują do takich kobiet jak Lorien. Ale, co on może się znać na modzie damskiej.
- Odpowiedz sobie, czy są wygodne i podobają Ci się?No on w tym chodzić nie będzie. Więc tutaj kuzynka musiała sobie sama pomóc odpowiedzieć chociaż na pytania, jakie jej zadał. A te powinna zadać sobie.
- Na jeden wieczór wystarczą. Dobrze jednak wziąć takie, które ubierzesz jeszcze parę razy.
Zachęcił. Zalecał. Nie mówiąc już o tym, że pewnie i za te buty jej zapłaci. Aby tylko porządnie wyglądała na spotkanie rodzinne. Gdyby nie pożar jej mieszkania i utrata ubrań, nie musieliby teraz chodzić po sklepach i szukać czegoś dla niej na szybko.