• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Poza Wyspami v
1 2 Dalej »
[06/10/72] Bună dimineața, Vietnam! | Benjy, Geraldine

[06/10/72] Bună dimineața, Vietnam! | Benjy, Geraldine
Local Dumbass
I wanna know what youʼre thinkin'
I got a couple secrets too
Bull in a china shop
Tear it up no matter what
Ask me if I give a fuck
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / atletyczna sylwetka / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#1
21.11.2025, 22:01  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.02.2026, 17:51 przez Król Likaon.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Benjy Fenwick - osiągnięcie Badacz Tajemnic I

Rumunia
Drzwi baru nagle wydały mi się wyjątkowo skomplikowanym mechanizmem, wymagającym całego mojego genialnego skupienia, więc nawet nie próbowałem udawać, że mogę je otworzyć przed moją towarzyszką. Kiedy Geraldine pchnęła je za mnie, oślepiło mnie światło, jakby ktoś zapomniał zgasić światło po drugiej stronie gór. Słońce, nie powinno go tam być o tej porze - wczesnej, nieprzytomnie wczesnej - a jednak wisiało nad rumuńską uliczką jak coś podejrzanie radosnego. O tej porze powinno być jeszcze ciemno, mgliście, powinno padać, albo przynajmniej wiać tak, żebym miał wymówkę, czemu zataczam się jak debil, ale nie - było chłodno, przejrzyście i tak kurewsko pogodnie, że tylko bardziej mnie to wkurwiało. Nie lało - to mnie najbardziej wkurwiło, bo po takim wieczorze pogoda powinna być równie zjebana, co ja, a zamiast tego wszystko wyglądało podejrzanie spokojnie - góry w tle miały ten jasny kontur.
Wysunąłem się za nią, próbując wyglądać jak człowiek, który miał mocną głowę i nie wypił prawie nic. Niestety - już pierwszy krok, postawiony na zewnątrz na podejrzanie falującej ziemi, złapał mnie na kłamstwie, zatoczyłem się tak, że omal nie walnąłem ramieniem w framugę. Nie upiłem się aż tak, naprawdę nie, moja głowa zwykle wytrzymywała więcej niż wieczór spędzony w towarzystwie lokalnych, rumuńskich specjalistów od rakiji. A jednak chwiało mną tak, jakby mój mózg właśnie wyszedł z wirówki.
Może wina leżała w tym, że przez chwilę naprawdę wierzyłem, że nie mam wstrząśnienia mózgu, zupełnie nic mi nie jest, nawet z tą pękniętą, ułamaną jedynką nie jest tak fatalnie. Po wszystkim, co wydarzyło się na balkonie - a właściwie po tym, jak Geraldine wypchnęła mnie z niego z wprawą kogoś, kto robił to przynajmniej raz w kwartale - powinienem był się tego spodziewać. Nie stało się nic poważnego, teoretycznie, ale biorąc pod uwagę, że widziałem podwójnie każdą witrynę sklepową, zaczynałem się zastanawiać nad własnym stanem. Idąc za nią na chłodne powietrze, czułem się jak ktoś, przez kogo przejechał powoli, uprzejmie i metodycznie cały konwój.
Sam nie wiedziałem, czemu właściwie została ze mną w barze. Ludzie normalni mają instynkt samozachowawczy, a ona zamiast tego siedziała, rozmawiała z lokalsami i udawała, że nie widzi, jak powoli odpływam. Próbowałem przypomnieć sobie, jakim cudem wieczór minął tak szybko. Pamiętałem śmiech, kilku miejscowych, którzy mówili rzeczy, których pewnie nie powinni mówić obcym, i Gerdę, która kiwała głową, jakby wszystko od dawna wiedziała - to było to dobre zakończenie, ta część, którą mogłem uznać za względnie pozytywną.
Ale potem…
No, właśnie. Potem otworzyłem ryj - znowu.
Doskonale pamiętałem ten moment, gdy byłem już na wpół przytomny, a jednak udało mi się wypowiedzieć słowa, które normalny, trzeźwy ja wsadziłby sobie z powrotem do gardła. Coś w rodzaju:
- Gel… Ge’e… Ge’aldine… Kulwa… Ej… To… To ws’ysko. To… pfffhlkkk Ge’e… Ge’ald’n… Ja nie chcę… ghrrk… Nie chcę byś s-samotny i szało…ghrk…Szałosny… Śmieciem… Ja Sun… Ja ją koch—hluuugh… bleeehghhh…
A potem zdążyłem jedynie wywalić głowę przez okno i zwrócić barowi połowę tego, co od niego dostałem.
Powietrze było rześkie, takie, które normalnie bym docenił, ale teraz wwiercało mi się w zęby - a właściwie w jedynkę, tę złamaną, pękniętą na pół, wystawioną na światło dzienne i błysk witryny sklepu, w której odbiciu wyglądała zdecydowanie gorzej niż zakładałem.
- O-ohoho… Kulwa… - Wymknęło mi się, kiedy świat mi zrobił jeden z tych powolnych piruetów. Brzmiałem, jakbym był co najmniej po czterech butelkach, a nie po… Co to właściwie piłem? Rakija? Bimber? Cokolwiek to było, paliło jak benzyna. Zatrzymałem się na środku uliczki, bo kolejny krok groził upadkiem, zacisnąłem palce na zimnym murku obok i syknąłem, kiedy drgnęła mi ręka - pewnie też poobijana po tym, jak Geraldine uprzejmie wypchnęła mnie z balkonu.
- Uuugh… Ja pie…p-pld… - Syknąłem, łapiąc równowagę.



[Obrazek: 4GadKlM.png]
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (7941), Geraldine Greengrass-Yaxley (7235)




Wiadomości w tym wątku
[06/10/72] Bună dimineața, Vietnam! | Benjy, Geraldine - przez Benjy Fenwick - 21.11.2025, 22:01
RE: [06/10/72] Bună dimineața, Vietnam! | Benjy, Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 21.11.2025, 22:36
RE: [06/10/72] Bună dimineața, Vietnam! | Benjy, Geraldine - przez Benjy Fenwick - 22.11.2025, 01:12
RE: [06/10/72] Bună dimineața, Vietnam! | Benjy, Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 22.11.2025, 01:43
RE: [06/10/72] Bună dimineața, Vietnam! | Benjy, Geraldine - przez Benjy Fenwick - 22.11.2025, 05:09
RE: [06/10/72] Bună dimineața, Vietnam! | Benjy, Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 22.11.2025, 10:29
RE: [06/10/72] Bună dimineața, Vietnam! | Benjy, Geraldine - przez Benjy Fenwick - 22.11.2025, 18:23
RE: [06/10/72] Bună dimineața, Vietnam! | Benjy, Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 22.11.2025, 19:12
RE: [06/10/72] Bună dimineața, Vietnam! | Benjy, Geraldine - przez Benjy Fenwick - 22.11.2025, 21:39
RE: [06/10/72] Bună dimineața, Vietnam! | Benjy, Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 22.11.2025, 22:32
RE: [06/10/72] Bună dimineața, Vietnam! | Benjy, Geraldine - przez Benjy Fenwick - 22.11.2025, 23:19
RE: [06/10/72] Bună dimineața, Vietnam! | Benjy, Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 23.11.2025, 00:03
RE: [06/10/72] Bună dimineața, Vietnam! | Benjy, Geraldine - przez Benjy Fenwick - 23.11.2025, 00:36
RE: [06/10/72] Bună dimineața, Vietnam! | Benjy, Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 23.11.2025, 00:54
RE: [06/10/72] Bună dimineața, Vietnam! | Benjy, Geraldine - przez Benjy Fenwick - 23.11.2025, 02:50
RE: [06/10/72] Bună dimineața, Vietnam! | Benjy, Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 23.11.2025, 11:55
RE: [06/10/72] Bună dimineața, Vietnam! | Benjy, Geraldine - przez Benjy Fenwick - 23.11.2025, 16:22
RE: [06/10/72] Bună dimineața, Vietnam! | Benjy, Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 23.11.2025, 18:50
RE: [06/10/72] Bună dimineața, Vietnam! | Benjy, Geraldine - przez Benjy Fenwick - 24.11.2025, 02:19
RE: [06/10/72] Bună dimineața, Vietnam! | Benjy, Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 24.11.2025, 12:56

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa