21.11.2025, 23:08 ✶
- Powiedzmy że nie jestem typem który przepada nad zastanawianiem się nadmiernie, co też może przynieść jutro. Co będzie to będzie - wzruszył ramionami. Zawsze żył bardziej tu i teraz, zamiast rozwodzić się nad przeszłością lub zastanawiać co czekało na niego następnego dnia, ale można to chyba było uznać za jakąś cenę aurowidzów, których trzecie oko przecież właśnie na tym się koncentrowało. Na tym, co ich otaczało i co mogli dostrzec w danym momencie. Lekcji wróżbiarstwa nie nazwałby też naciskiem, a przynajmniej nie w pełnym tego słowa znaczeniu. Było to raczej mile widziane, ale nie sądził by ktokolwiek dążył do tego we wręcz despotyczny sposób.
- Skarb byłby fajny - westchnął krótko. Może było w tym odrobinę z marzeń małych chłopców, by biegać za mapami skarbów i bawić się w piratów. - Nie pierdol - wymsknęło mu się, kiedy parsknął, nie do końca pewien czy bardziej go to bawi czy zwyczajnie niedowierza. - Ale w sumie, czemu mnie to dziwi. Też nie dostałem zaproszenia. Ale w takim razie będę się bawić za nas oboje - mrugnął do niej porozumiewawczo. Miał tylko nadzieję, że będzie tam trochę żywiej niż na urodzinach bliźniaków, na których był jeszcze z Elaine. Sięgnął jeszcze po jedno z ciasteczek, które przyniosła im do herbaty.
- To co, który raport pierwszy? - zapytał jeszcze z zaczepnym uśmiechem, stwierdzając jednak że może lepiej byłoby dla niego, żeby wsunął się z powrotem za swoje biurko. Nawet nie przez Victorię, a żeby przypadkiem ktoś mu nie dorzucił swojej nudnej roboty.
- Skarb byłby fajny - westchnął krótko. Może było w tym odrobinę z marzeń małych chłopców, by biegać za mapami skarbów i bawić się w piratów. - Nie pierdol - wymsknęło mu się, kiedy parsknął, nie do końca pewien czy bardziej go to bawi czy zwyczajnie niedowierza. - Ale w sumie, czemu mnie to dziwi. Też nie dostałem zaproszenia. Ale w takim razie będę się bawić za nas oboje - mrugnął do niej porozumiewawczo. Miał tylko nadzieję, że będzie tam trochę żywiej niż na urodzinach bliźniaków, na których był jeszcze z Elaine. Sięgnął jeszcze po jedno z ciasteczek, które przyniosła im do herbaty.
- To co, który raport pierwszy? - zapytał jeszcze z zaczepnym uśmiechem, stwierdzając jednak że może lepiej byłoby dla niego, żeby wsunął się z powrotem za swoje biurko. Nawet nie przez Victorię, a żeby przypadkiem ktoś mu nie dorzucił swojej nudnej roboty.
Koniec sesji