23.11.2025, 18:02 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.11.2025, 18:17 przez Icarus Prewett.)
Obcesowość Millie zazwyczaj go tak nie irytowała, jednak przy Mo, chciał, by po prostu skończyła mówić. Nie chciał oczywiście wyganiać przyjaciółki. Chyba najzwyczajniej speszył się jej słowami. Był dorosły, poniekąd też doświadczony, a jednak nie podobała się mu ta... redukcja. Cóż, nieważne. Miles wyszła, żegnając się z nimi w typowy dla siebie sposób. Ari wiedział, że pozostało sporo niedopowiedzeń, luk, które musiał kiedyś uzupełnić. Bał się jednak wypowiedzenia tych słów. A reakcji Mo jeszcze bardziej.
— Ona... po prostu taka jest — uśmiechnął się słabo. — Mówi takie rzeczy, od kiedy ją znam, ale jest dobrą osobą. Lepszą niż wielu, którzy mówią przyzwoitym językiem i kryją za nim fałszywe intencje.
Mona miała prawo być na niego zła. Och, kłamstwa, jaką trucizną jesteście! Jakie szkody umie spowodować jedno niedopowiedzenie!
— To dla mnie trudne wspomnienia. Jest też wiele rzeczy, z których... nie jestem dumny. Chyba każdy człowiek tak ma. — Trudno było teraz zbyć ten temat. — Potrzebuję czasu. Wybacz. Nie jestem jeszcze przygotowany na tę rozmowę.
Brzmiał niczym oszust. Wiedział to. Przecież sam zaczął temat, a wyglądało to, jakby wykorzystał swoją trudną przeszłość jako narzędzie retoryczne. Chyba robił to podświadomie. Bronił się jak oszalały. Nie był gotowy na koniec, który miał go wtedy czekać.
— Ona... po prostu taka jest — uśmiechnął się słabo. — Mówi takie rzeczy, od kiedy ją znam, ale jest dobrą osobą. Lepszą niż wielu, którzy mówią przyzwoitym językiem i kryją za nim fałszywe intencje.
Mona miała prawo być na niego zła. Och, kłamstwa, jaką trucizną jesteście! Jakie szkody umie spowodować jedno niedopowiedzenie!
— To dla mnie trudne wspomnienia. Jest też wiele rzeczy, z których... nie jestem dumny. Chyba każdy człowiek tak ma. — Trudno było teraz zbyć ten temat. — Potrzebuję czasu. Wybacz. Nie jestem jeszcze przygotowany na tę rozmowę.
Brzmiał niczym oszust. Wiedział to. Przecież sam zaczął temat, a wyglądało to, jakby wykorzystał swoją trudną przeszłość jako narzędzie retoryczne. Chyba robił to podświadomie. Bronił się jak oszalały. Nie był gotowy na koniec, który miał go wtedy czekać.
Koniec sesji