23.11.2025, 19:25 ✶
Kiedy dała się zamknąć w objęciach mamy i siostry Hestia, pierwszy raz tej nocy poczuła, że słowa wszystko będzie dobrze nie były jedynie pustym zwrotem do poprawiania sobie humoru, a czymś co tak naprawdę niosło za sobą to właśnie znaczenie. Bo chyba naprawdę wszystko mogło być jednak dobrze, skoro jej rodzina była tutaj cała, a dom nie wydawał się zniszczony. Aż nie chciało jej się wierzyć, że zaraz usiądą w, może tylko nieco osmalonej, kuchni, jak każdego innego poranka. Tata zdecydowanie miał rację, gdy mówił, że mieli dużo szczęścia.
– Nie, wszystko w porządku. Nic mi się nie stało – odpowiedziała w końcu siostrze jeszcze przez chwilę nie chcąc wypuszczać ani jej, ani mamy z uścisku. – Było trochę chaosu na ulicach, nawet nie wiecie jak ludzie potrafią być głupi w takich sytuacjach. Ktoś na przykład postanowił urządzić imprezę na ulicy. A ktoś uderzył Atreusa Bulstrode w twarz, ale nic nam nie jest i... Alice, szkło? Podobno byłaś zraniona? Wszystko dobrze? – spytała, nagle odsuwając się nieco, aby uważnie przyjrzeć się bliźnie na policzku starszej Bletchley.
– W każdym razie przenieśliśmy się tutaj z tatą i...
Zerknęła na tatę jakby nieco zaskoczona, że jeszcze do nich nie podszedł, ale nie poruszyła w żaden sposob tego tematu, uznając, że chyba z nerwów nadmiernie rozstrząsała wszystko, co przecież nawet tego rozstrząsania nie potrzebowało. – I dom chyba jest cały.
– Nie, wszystko w porządku. Nic mi się nie stało – odpowiedziała w końcu siostrze jeszcze przez chwilę nie chcąc wypuszczać ani jej, ani mamy z uścisku. – Było trochę chaosu na ulicach, nawet nie wiecie jak ludzie potrafią być głupi w takich sytuacjach. Ktoś na przykład postanowił urządzić imprezę na ulicy. A ktoś uderzył Atreusa Bulstrode w twarz, ale nic nam nie jest i... Alice, szkło? Podobno byłaś zraniona? Wszystko dobrze? – spytała, nagle odsuwając się nieco, aby uważnie przyjrzeć się bliźnie na policzku starszej Bletchley.
– W każdym razie przenieśliśmy się tutaj z tatą i...
Zerknęła na tatę jakby nieco zaskoczona, że jeszcze do nich nie podszedł, ale nie poruszyła w żaden sposob tego tematu, uznając, że chyba z nerwów nadmiernie rozstrząsała wszystko, co przecież nawet tego rozstrząsania nie potrzebowało. – I dom chyba jest cały.