23.11.2025, 21:01 ✶
— Icarusie Prewett — zaczęła cicho, smakując jego imię. — Nie planuję cię podstępem wciągać na żaden ołtarz — a na jego potwierdzenie, uśmiechnęła się słodko. — W takim razie dam znać Ger, że idziemy razem.
Gdyby chodziło o ceremonię ślubną kogoś innego niż Yaxleyówny, pewnie wysłałaby kogoś zupełnie innego, najlepiej z iluzją jej twarzy i kompletnym brakiem szacunku do etykiety.
— Zaproszenie? — powtórzyła i powoli przesunęła palcem po linii jego szczęki. Chyba od tego zależało jej skupienie, bo najwyraźniej potrzebowała tego dotyku, aby zebrać myśli. — Jeśli tak to odbierasz, to chyba tak — przysunęła się bliżej, aż ich nosy prawie się musnęły. — Ale jeśli mamy liczyć randki, to najpierw musimy ustalić definicję. I tu robi się problem natury teoretycznej… Bo jeśli to, co robimy teraz… — Mona ziewnęła, nie kryjąc zmęczenia. Późna pora, ciepło ognia i obecność mężczyzny obok niej stapiały się w jedną, wyjątkowo sprzyjającą senności mieszaninę. Nie miała nawet siły, żeby wstać i się przebrać. — …leżenie pod kocem, całowanie się, zwierzanie z rzeczy, których nie mówię nikomu, się liczy, to czuję, że będziemy niedługo już daleko, bardzo daleko za trzecią.
Rowle nachyliła się i musnęła jego szyję tuż pod uchem.
— A jeśli randką jest każda chwila, w której sprawiasz, że zapominam, kim powinnam być, to przestałam liczyć już dawno temu, ale niech ci będzie. Możemy oficjalnie uznać, że ten ślub będzie naszą trzecią randką.
Gdyby chodziło o ceremonię ślubną kogoś innego niż Yaxleyówny, pewnie wysłałaby kogoś zupełnie innego, najlepiej z iluzją jej twarzy i kompletnym brakiem szacunku do etykiety.
— Zaproszenie? — powtórzyła i powoli przesunęła palcem po linii jego szczęki. Chyba od tego zależało jej skupienie, bo najwyraźniej potrzebowała tego dotyku, aby zebrać myśli. — Jeśli tak to odbierasz, to chyba tak — przysunęła się bliżej, aż ich nosy prawie się musnęły. — Ale jeśli mamy liczyć randki, to najpierw musimy ustalić definicję. I tu robi się problem natury teoretycznej… Bo jeśli to, co robimy teraz… — Mona ziewnęła, nie kryjąc zmęczenia. Późna pora, ciepło ognia i obecność mężczyzny obok niej stapiały się w jedną, wyjątkowo sprzyjającą senności mieszaninę. Nie miała nawet siły, żeby wstać i się przebrać. — …leżenie pod kocem, całowanie się, zwierzanie z rzeczy, których nie mówię nikomu, się liczy, to czuję, że będziemy niedługo już daleko, bardzo daleko za trzecią.
Rowle nachyliła się i musnęła jego szyję tuż pod uchem.
— A jeśli randką jest każda chwila, w której sprawiasz, że zapominam, kim powinnam być, to przestałam liczyć już dawno temu, ale niech ci będzie. Możemy oficjalnie uznać, że ten ślub będzie naszą trzecią randką.
Koniec sesji
jaskółka, czarny brylant,
wrzucony tu przez diabła
wrzucony tu przez diabła