• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu Biały Wiwern [08.10.1972] back to black | Prudence & Benjy

[08.10.1972] back to black | Prudence & Benjy
Local Dumbass
I wanna know what youʼre thinkin'
I got a couple secrets too
Bull in a china shop
Tear it up no matter what
Ask me if I give a fuck
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / atletyczna sylwetka / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#18
23.11.2025, 21:20  ✶  
Prychnąłem. Nie z pogardy, raczej z niedowierzania, że naprawdę staliśmy na Nokturnie, zaraz po tym, jak prawie rozjebałem komuś twarz, a ona mówiła do mnie jak do uczniaka, który wlał atrament do kociołka koleżanki. Jej ton prefektki, spojrzenie, to zmrużenie oczu, ta racjonalność podszyta bólem.
Jej wkurwienie, udawany chłód, i to, jak trzymała mnie za rękę, jakby chciała mnie odepchnąć i przyciągnąć w tym samym momencie. Przez chwilę chciałem coś odpowiedzieć - coś błyskotliwego, coś chłodnego, coś, co oddaliłoby ją ode mnie, zanim zrobię jeszcze większe gówno, ale jej słowa spadały na mnie jedno po drugim, jakby chciała mnie zmusić, żebym naprawdę poczuł, co jej zrobiłem.
„Kiedy znikniesz?”
„Kiedy znowu wyjedziesz?”
„Miałam prawo się obawiać.”
Zacisnąłem zęby, każde jej zdanie uderzało we mnie tak samo mocno jak tamten kufel, tylko w zupełnie innym miejscu. Gdyby wiedziała - gdyby, ja pierdolę, wiedziała, jak bardzo nie chciałem jej zostawiać, jak bardzo to bolało, jak bardzo byłem pewien, że tak będzie dla niej bezpieczniej, jak bardzo bałem się wrócić i zobaczyć jej twarz, zobaczyć ten zawód, który teraz miała w oczach. Gdyby to była jakakolwiek inna osoba, jakikolwiek inny moment, pewnie już dawno bym odszedł, ale ona stała przede mną, trzymała mnie za rękę, mówiła z tym swoim tonem, który znałem lepiej niż powinienem. A ja? Ja się gotowałem.
Wypuściłem powietrze przez nos, wolno, bardzo wolno, ale to niczego nie uspokoiło. Ona mówiła, a ja czułem, jak wszystkie mięśnie w karku spinają mi się ponownie, jakby ktoś wylał mi wiadro wrzątku na kręgosłup. Po jej twarzy przemknęła emocja - nie ta miękka, sentymentalna, tylko ta chłodna, surowa maska, którą zakładała, gdy próbowała udawać, że nic jej nie bolało - pamiętałem ją aż za dobrze. Słuchałem jej - słuchałem każdego jednego słowa, z każdą sekundą moja szczęka napinała się bardziej. Zacisnąłem zęby tak mocno, że aż zabolały mnie mięśnie żuchwy. Gdy burknęła to swoje „mhm, jasne", miałem ochotę splunąć w bok, żeby wyrzucić z ust ten cierpki smak, który zostawiała we mnie jej pogarda, jakby wiedziała lepiej, miała pełne prawo oceniać, a ja powinienem stać na baczność i tłumaczyć się z każdej pierdolonej decyzji.
- Masz talent do lobienia ze mnie skulwysyna na podstawie własnych załoszeń. - Rzuciłem, nadal zbyt blisko, nadal zbyt ciemnym głosem. - Wiesz, co jest zabawne? Nawet nie poczekasz z osądami do momentu, w któlym będziesz mieś wszystkie informacje.
Słuchałem tego wszystkiego, jakby ktoś powoli, metodycznie rozcinał mi żebra i wsadzał rękę między organy, żeby sprawdzić, co jeszcze w środku drgało, a co już padło trupem. Czułem, jak zacisnęła mocniej palce na mojej dłoni, tej zdrowej - tej, która powinna ją puścić, powinienem ją puścić, a nie robiłem tego, żadne z nas się nie odsunęło, nawet wtedy, kiedy wbijała mi paznokcie w skórę.
„Pocztówce” - ja pierdolę. Jej spojrzenie nagle się zmieniło, ale nie miałem siły analizować, dlaczego i czego było dowodem. Czy to było zaskoczenie? Zwątpienie? Krzywda? Święte oburzenie? Zbyt dużo emocji naraz, zbyt wiele rzeczy, które powinny pozostać nieporuszone. Cisza między nami była lepka, ciężka, wręcz gęsta. Nie odrywała ode mnie wzroku, co było najgorsze, bo czułem w tym wszystkim coś więcej niż pretensje - czułem ten stary, znajomy rodzaj bólu, którego nigdy nie chciałem jej zostawiać. A jednak zostawiłem.
Zamknąłem oczy na sekundę - dosłownie na sekundę, bo inaczej bym coś rozjebał. Otworzyłem je i spojrzałem na nią. No i cały mój misterny plan, żeby przełknąć to wszystko i spróbować nie reagować jak zwierzę, poszedł w chuj. Czułem, jak krew uderza mi do skroni, a gniew przewala się przez mnie jak fala, której nie dało się zatrzymać.
- Nie. - Odparłem ostro. - Nie mówię o pocztówce.
Zacisnąłem palce na jej dłoni, przesuwając kciukiem po jej knykciu - nie specjalnie, po prostu odruchowo. To był odruch - ten, którego mój mózg nienawidził, ale ciało mu się sprzeciwiło.
- Napisałem ci list, pszed pocztówką. Zamiast pieldolonego „wyjechałem, nala”. Chciałem… - Urwałem, bo język odmówił mi posłuszeństwa. - Niewaszne, skolo „zapomniałem go wysłać”. - Odwróciłem wzrok dosłownie na pół sekundy - to nie był błąd, przegranie walki na spojrzenia, to była wyraźna próba ugryzienia się w język, żebym nie powiedział czegoś, czego pożałuję, bo Prue przez sekundę patrzyła na mnie, jakbym mówił w jakimś cholernym dialekcie goblińskim.
Chciałem jej wyjaśnić, chciałem, kurwa, powiedzieć.
Nie - nie chciałem. Chciałem po prostu, żeby przestała wbijać mi paznokcie w dłoń, którą ledwie trzymałem w całości. Widziałem jak rośnie jej wściekłość, pojawia się ta cała ta maska, jaką nosiła przeciwko wszystkiemu, co ją wcześniej zraniło, kurwa, wiedziałem, że ja byłem jednym z tych „wszystkich”, ale to nie dawało jej prawa mówić rzeczy, które nie miały sensu. Patrzyła na mnie jakby pierwszy raz słyszała, że istnieją listy, jakby mówiła o czymś zupełnie innym niż ja, jakbyśmy rozmawiali w dwóch językach, których żadne z nas nie znało.
A potem weszła we mnie z pięściami emocjonalnie.
- Gdybym chciał ci napisaś „pieldol się” - powiedziałem cicho, ale zimno - to bym ci to, kurwa, napisał.
Oczywiście, że przesadziłem. Oczywiście, że to było podłe, ale byłem w takim stanie, że nie panowałem nad językiem. Ona wiedziała, jak mnie dotknąć. A ja... Byłem głupi. Od początku byłem głupi. Nie wytrzymałem. Uniósłem rozwaloną rękę, chociaż każdy milimetr ruchu palił mnie jak ogień.
- Widzisz to? - Wskazałem dłonią na dłoń, którą trzymała. - Widzisz mnie tu? Widzisz, sze stoję? - Wyszło ostrzej niż chciałem. - Bo wlósiłem. Do Londynu. Mimo sze wiesz, jak balso go nienawidzę.
Zamknąłem oczy na moment. Czułem jej oddech, czułem jej złość, czułem też idiotyczną nadzieję, którą powinienem był już dawno wypalić z siebie, a która właśnie rozmywała się w ulicznym powietrzu. Ona nadal mnie trzymała, ja nadal trzymałem ją - wyglądaliśmy jak dwie osoby, które powinny puścić się już pięć minut temu, a nadal wisiały na sobie, jak tonący.
- Nie będę się domyślał, któle twoje milczenie jest jasnym komunikatem, a któle wynika s tego, sze list do ciebie nie dotalł. - Dodałem szorstko. - Jestem dobly w wielu szeszach, Plue, ale ja tesz nie jestem jebanym wlószbitą. Nie wysłałbym pocztówki, gdybym… - Urwałem.
„…gdybym nie był na tyle pojebany, żeby próbować cię przeprosić.”
„…gdybym nie wiedział, że cię zraniłem.”
„…gdybym cię, kurwa, nie kochał.”


[Obrazek: 4GadKlM.png]
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (9483), Prudence Fenwick (7784)




Wiadomości w tym wątku
[08.10.1972] back to black | Prudence & Benjy - przez Prudence Fenwick - 22.11.2025, 00:58
RE: [08.08.1972] back to black | Prudence & Benjy - przez Benjy Fenwick - 22.11.2025, 02:20
RE: [08.08.1972] back to black | Prudence & Benjy - przez Prudence Fenwick - 22.11.2025, 18:38
RE: [08.08.1972] back to black | Prudence & Benjy - przez Benjy Fenwick - 22.11.2025, 20:45
RE: [08.08.1972] back to black | Prudence & Benjy - przez Prudence Fenwick - 22.11.2025, 21:57
RE: [08.08.1972] back to black | Prudence & Benjy - przez Benjy Fenwick - 22.11.2025, 22:30
RE: [08.08.1972] back to black | Prudence & Benjy - przez Prudence Fenwick - 22.11.2025, 23:01
RE: [08.08.1972] back to black | Prudence & Benjy - przez Benjy Fenwick - 23.11.2025, 00:03
RE: [08.08.1972] back to black | Prudence & Benjy - przez Prudence Fenwick - 23.11.2025, 00:30
RE: [08.08.1972] back to black | Prudence & Benjy - przez Benjy Fenwick - 23.11.2025, 01:41
RE: [08.08.1972] back to black | Prudence & Benjy - przez Prudence Fenwick - 23.11.2025, 02:10
RE: [08.08.1972] back to black | Prudence & Benjy - przez Benjy Fenwick - 23.11.2025, 04:30
RE: [08.08.1972] back to black | Prudence & Benjy - przez Prudence Fenwick - 23.11.2025, 11:23
RE: [08.08.1972] back to black | Prudence & Benjy - przez Benjy Fenwick - 23.11.2025, 14:51
RE: [08.08.1972] back to black | Prudence & Benjy - przez Prudence Fenwick - 23.11.2025, 16:11
RE: [08.08.1972] back to black | Prudence & Benjy - przez Benjy Fenwick - 23.11.2025, 17:25
RE: [08.08.1972] back to black | Prudence & Benjy - przez Prudence Fenwick - 23.11.2025, 19:28
RE: [08.08.1972] back to black | Prudence & Benjy - przez Benjy Fenwick - 23.11.2025, 21:20
RE: [08.08.1972] back to black | Prudence & Benjy - przez Prudence Fenwick - 23.11.2025, 22:43
RE: [08.08.1972] back to black | Prudence & Benjy - przez Benjy Fenwick - 24.11.2025, 00:22
RE: [08.08.1972] back to black | Prudence & Benjy - przez Prudence Fenwick - 24.11.2025, 02:23

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa