24.11.2025, 16:06 ✶
Skinęła głową prababci na znak, że zgadza się z jej zdaniem. Powtarzano jej to w zasadzie od dzieciństwa - z niektórych ścieżek nie dało się zejść. Podejrzewała, że z tej, którą kroczyła od miesiąca, będzie niezwykle ciężko zboczyć, ale o tym Philomena nie musiała wiedzieć. I nikt inny w sumie.
- Niestety ale jeżeli chodzi o tego typu rzeczy, to natura poskąpiła mi talentu. Można powiedzieć, że mam dwie lewe ręce do tworzenia czegokolwiek - odpowiedziała Scarlett nieco smutnym tonem, bo czasem naprawdę żałowała, że nie potrafiła nawet wystrugać kijka na ognisko bez kaleczenia palców. Ale może to i lepiej? Nie musiała być we wszystkim dobra (a w czym była, tak w sumie?). Kiwnęła jej jeszcze głową, bo nie zamierzała się przejmować, przynajmniej na razie. Jak zauważyła prababcia - Charlotte była jeszcze młoda. Miała czas na podejmowanie decyzji, zarówno tych dobrych, jak i złych. - Pośpiech jest złym doradcą, to prawda.
Dodała jeszcze, skubiąc pomidora. Spojrzała nieco spod byka na Alexandra, gdy się do niej zwrócił. Nie słyszał o tym, co się u niej działo, bo nie chciał tego wiedzieć. Uniosła dumnie głowę, a w jej oczach błysnęła nieukrywana złość. Wyjątkowo jednak nie była ona skierowana w Mulcibera. No, w sumie była, ale Charlotte o tym nie wiedziała - złość kierowała na Śmierciożerców.
- Ja tak, ale mieszkanie, które wynajmowałam, już nie - powiedziała cicho, cedząc nieco słowa. - Proszę nie zrozumieć mnie źle, cieszę się, że żyję, oczywiście, ale cały mój dorobek spłonął. Będę zmieniać lokum, jednakże jestem bardzo... Zawiedziona faktem, że mieszkanie czystokrwistej panny z tak znamienitego rodu doznało jakichkolwiek uszkodzeń.
Starała się brzmieć spokojnie i dyplomatycznie, lecz jej głos był rozedrgany. Odłożyła sztućce na talerzyk i ukryła dłonie pod stołem. Drapała się, możliwie niewidocznie, ale stres przejmował nad nią kontrolę.
- Niektórzy odnoszą wrażenie, że wydarzenia z 8 września były mało przemyślane, dużo czystokrwistych rodzin ucierpiało - dorzuciła jeszcze, chcąc zagłuszyć odgłos szurania paznokciami po skórze pod rękawkiem.